Agata Stronciwilk | Self(ie)-Art Yayoi Kusamy

Yayoi Kusama należy obecnie nie tylko do grona najbardziej rozpoznawalnych japońskich artystek, ale także najbardziej znanych postaci świata sztuki. Jej monograficzna wystawa w Henie Onstad Kunstsenter w Oslo pokazuje drogę, którą przeszła – od początków jej twórczości w Japonii, poprzez związki z amerykańskim pop-artem po flirt z modą i projektowaniem. Wyjątkowość wystawy w Oslo związana jest z jednej strony z jej przekrojowością, pozwalającą poznać różne aspekty twórczości artystki, a z drugiej strony z faktem, że wiele z jej prac jest tu po raz pierwszy prezentowanych w Europie.

Sztuka_Fot. Agata Stronciwilk (1)

Yayoi Kusama: „In Infinity”. Henie Onstad Kunstsentre. Oslo 19.02.2016–15.05.2016.

W ekspozycji dominuje narracja chronologiczna, niemalże podręcznikowa, wiernie ukazująca kolejne etapy twórczości artystki, punkty przełomowe oraz najważniejsze motywy. Wystawę otwiera prezentacja wczesnych gwaszy, które zostały udostępnione na ekspozycję z jej prywatnej kolekcji. W tych pracach widoczne są cechy, które staną się kluczowe dla późniejszej twórczości Kusamy – nierealny nastrój, żywe kolory, organiczne kształty. Prace te emanują energią, baśniowością, mają w sobie także coś, co być może niebezpiecznie ociera się o infantylizm. Jest to kolejny rys powracający w dziełach artystki – niemalże dziecięce zamiłowanie do tego, co nierealne, tajemnicze i baśniowe. Na samym środku sali zostały zaprezentowane szkice i rysunki przedstawiające łodygi kwiatów, liście, gałęzie. W kontekście całości wystawy są elementem zaskakującym, pokazują bowiem zupełnie nieznany i bardzo szybko zarzucony, mimetyczny epizod w jej twórczości. Jednocześnie idealnie uchwycone kształty roślin dobrze korespondują z gwaszami, a rysunki wydają się wskazywać źródła pojawiających się w nich organicznych kształtów i form. W gwaszach tych pojawia się także najbardziej znany lejtmotyw sztuki Kusamy, czyli kropki, które zapełniają niemal całą przestrzeń płótna. W przypadku wczesnych prac są one jeszcze jednym z elementów kompozycyjnych, budują formy i są kontrastowane z innymi kształtami. W późniejszych obrazach będą równomiernie wypełniać płótno, nie pozostawiając przestrzeni na cokolwiek innego. Kropki staną się znakiem rozpoznawczym artystki, a ona sama zacznie określać się jako „Princess of Polka Dots”.

Sztuka_Fot. Agata Stronciwilk

Yayoi Kusama: „In Infinity”. Henie Onstad Kunstsentre. Oslo 19.02.2016–15.05.2016.

W sali otwierającej ekspozycję umieszczono także pierwszą instalację wykonaną przez artystkę – „Phalli’s Field”. Została ona pokazana po raz pierwszy podczas indywidualnej wystawy Kusamy w 1965 roku. Następnie była rozebrana, ale jej elementów Kusama używała podczas akcji i happeningów. Instalacja zamknięta jest w osobnym, niewielkim pomieszczeniu. Głównym jej komponentem są miękkie, materiałowe, białe falliczne elementy w czerwone kropki, które zostały rozmieszczone na podłodze. Całe pomieszczenie wypełnione jest lustrami, które stają się źródłem niekończących się odbić. Wchodząc do pomieszczenia, widzimy nie tylko niekończące się pole wspomnianych fallicznych obiektów, które wydają się multiplikować w nieskończoność, ale także swój własny zwielokrotniony wizerunek. Jednym z istotnych aspektów odbioru twórczości Kusamy jest immersyjność, poczucie całkowitego zanurzenia w wykreowanym przez nią świecie. Jak mówiła sama artystka: „Chcę pokazać, jak to jest, być w świecie Kusamy”. W związku z tym kluczowy jest aspekt włączenia widza w percypowany obraz, tak aby stał się jego częścią. Przestrzenność tworzonych przez nią instalacji pozwala na poczucie, że na chwilę przenosimy się do wnętrza wykreowanego przez nią świata. Poczucie to jest dodatkowo potęgowane przez wspomniane lustrzane odbicia, które powodują, że nasz wizerunek staje się elementem instalacji. Obecna w pracach artystki i silnie podkreślona przez tytuł instalacji falliczna obsesja ma tu w sobie coś niewinnego, co wydaje się być bliższe dziecięcemu zainteresowaniu seksualnością niż epatowaniu erotyzmem. Seksualne obsesje Kusamy są odrealnione, jakby przeniesione w świat baśni, po to, aby ukryć ich naturę, odebrać im powagę i dosłowność. Kolejne prezentowane na wystawie immersyjne instalacje operują podobną estetyką – powielającymi się kropkami oraz systemem luster multiplikujących odbicia. Z pewnością nie można odmówić im formalnej doskonałości oraz tego, że wywołują estetyczny zachwyt. Wprowadzają odbiorcę w osłupienie, zaskakują, pozwalają jakby przenieść się do wnętrza surrealistycznego obrazu.

Sztuka_Fot. Agata Stronciwilk (2)

Yayoi Kusama: „In Infinity”. Henie Onstad Kunstsentre. Oslo 19.02.2016–15.05.2016.

Popularność dzieł Kusamy w ostatnich latach wydaje się wynikać z ich niesamowitej wizualnej atrakcyjności oraz czegoś, co można określić mianem a-intelektualizmu. Tworzone przez nią instalacje wydają się nie wymagać interpretacji czy komentarza, oddziałują one na zasadzie bezpośredniego doświadczenia. Stworzone są do tego, aby je przeżywać, a nie żeby o nich dyskutować. Łatwość percypowania sztuki Kusamy powoduje, że ona sama stała się jedną z najbardziej popularnych artystek w przestrzeni internetu. Jest jeszcze jeden aspekt, który przyczynia się do niesamowitego powodzenia jej prac – ich potencjał do tworzenia selfie. To kwestia, której nie mogła przewidzieć artystka, tworząc swoje instalacje. Jak się okazuje, na portalach społecznościowych można odnaleźć setki zdjęć robionych wewnątrz jej immersyjnych instalacji. Wydaje się, że jest to element szerszego zjawiska, pokazującego w jaki sposób nowe technologie i popularność portali społecznościowych wpływają na odbiór dzieł sztuki. W przypadku tego typu selfie dzieło staje się elementem narracji na temat fotografującej się osoby. Jak zauważył Jakub Dziewit, w przypadku selfie „to nie osoba jest ważna, ale jej dookreślenie: to ja gdzieś, to ja wyglądający w jakiś sposób, to ja z kimś. Możliwe, że zdjęcia zaczynają być niezbędne do tego, żeby jakoś wyglądać, z kimś przebywać, gdzieś być” (Dziewit 2014: s. 193). W tym przypadku dzieło sztuki jest elementem, który pełni funkcję dookreślenia, potwierdzając status osoby. O tym, jak silnie nowe praktyki wpływają na funkcjonowanie galerii i muzeów, świadczy fakt, że na niektórych ekspozycjach istnieją specjalne oznaczenia wskazujące miejsca odpowiednie do robienia zdjęć. W 1966 roku Kusama prezentowała na Biennale w Wenecji swoją pracę „Narcissus Garden”. Przed pawilonami ułożyła setki lustrzanych kul, w których odbijało się całe otoczenie, trawa, niebo i zwiedzający. Artystka sprzedawała przechodniom kule za dwa dolary, pod hasłem „Twój narcyzm na sprzedaż”. Ciekawy jest fakt, że obecna popularność jej prac opiera się na tym samym mechanizmie samo powielenia i narcyzmu.

Pojawia się jednak pytanie, czy Kusama oferuje coś więcej niż eskapizm w świat czystego estetyzmu. Najważniejszym problemem nurtującym artystkę wydaje się nieskończoność oraz postawa, jaką przyjmuje wobec niej człowiek. Mam wrażenie, że w całym wykreowanym przez Kusamę świecie tkwi jednak pewien niepokój, przebijający spod baśniowo-surrealistycznej zasłony. To niepokój dotyczący samo-zniesienia, znikania, fantazja o rozpłynięciu się, całkowitym zespoleniu z dziełem. Jednocześnie niepokojące są problemy powielenia, obsesyjnego powtarzania, motywy, od których nie sposób się uwolnić. W tym wymiarze prace Kusamy nasuwały mi skojarzenia z pracami artysty nieprofesjonalnego, Edmunda Monsiela, w którego równie obsesyjnej twórczości powracającym motywem były oczy. Tak jak u Monsiela, nagromadzenie tego samego elementu, swoiste horror vacui wywołuje w odbiorcy poczucie niepokoju.

Motyw repetycji obecny był także w prezentowanych na wystawie „akumulacyjnych rzeźbach”. Pierwsze z nich – fotel i sofa – były pokazywane podczas wystawy w Green Gallery w Nowym Jorku w 1962 r., uznawanej za jedną z pierwszych prezentacji pop-artu. Tworzone przez artystkę przestrzenne obiekty pokryte zostają powielającymi się elementami, których organiczne formy nasuwają skojarzenia z bulwami lub naroślami. Obce formy wydają się pochłaniać przedmiot, pożerać. Repetycja była kluczowym zagadnieniem dla pop-artu. W przypadku sztuki Kusamy przyjmuje jednak zupełnie inny wymiar. Obce są artystce problemy alienacji dzieła czy mechanizacja procesu twórczego. Jak zauważa kurator wystawy: „O ile Warhol deklarował, że chciał «być maszyną», o tyle Kusama obstaje przy sztuce wypływającej z osobistych nastrojów, obaw i pragnień”. Jej sztuka pozostaje silnie autobiograficzna, jest zakorzeniona w przeżyciach i osobowości artystki. Kusama tak komentowała swoje zamiłowanie do powtarzania pewnych motywów:

Czuje się jakbym jechała autostradą lub była niesiona na taśmie produkcyjnej bez końca, aż do śmierci. To jest tak jakby ciągle pić tysiąc filiżanek kawy lub jeść tysiące metrów makaronu… Jestem głęboko przerażona obsesjami, które czają się w moim ciele, bez względu na to, czy pochodzą ze mnie, czy też z zewnątrz.

Ciekawym zagadnieniem jest także cielesne doznawanie instalacji Kusamy. Przykładowo jedną z prezentowanych na ekspozycji instalacji odbieramy, poruszając się w wytyczonym przez nią labiryncie, a nagromadzenie żółtych kropek w „Mirror Room (Pumpkin)” powoduje, że niemalże dostajemy zawrotów głowy. Instalacja ta była prezentowana na Biennale w Wenecji w 1993 roku. Pojawia się w niej kolejny powracający w twórczości artystki motyw – dynia. W pokrytym czarnymi kropkami żółtym pomieszczeniu znajduje się sześcian z luster. W jego wnętrzu umieszczone są rzeźbione dynie oraz system zwierciadeł, dzięki któremu odbiorca ma wrażenie, że obiekty powielają się w nieskończoność. Dynie powracają w twórczości artystki w różnych rozmiarach i mediach – rzeźbie, instalacji, malarstwie. Pozornie jej fascynacja tym warzywem wydaje się jedynie estetyczna – wynikająca z jego koloru, nieregularnej powierzchni, ciekawej faktury. Jak jednak wspomina artystka, fascynacja ta ma inne podłoże – umożliwia jej powrót do historii z dzieciństwa. Podczas II Wojny Światowej, na której czas przypadła młodość artystki, gdy Japonia zmagała się z niedoborami żywności, region, w którym żyła Kusama, był w o wiele lepszej sytuacji. Jej rodzina zajmowała się handlem, a spiżarnia w domu pełna była dyni. W dzieciństwie artystka spożywała je, aż niemalże dostawała mdłości. Wątki biograficzne okazują się więc stale obecne w twórczości Yayoi Kusamy, nawet jeśli czasem nie są wyraźnie czytelne.

Ciekawym elementem wystawy jest widoczna tu próba zaprezentowania innego spojrzenia na twórczość artystki, wykraczająca poza biograficzne odczytania. Umieszczenie jej działań w kontekście ruchu hippisowskiego, kontrkultury oraz propagowania wolności seksualnej nadaje im polityczny charakter. Związek z kontrkulturą podkreślany jest przede wszystkim w kontekście happeningów artystki oraz prezentowanego na wystawie eksperymentalnego filmu „Self-Obliteration” z 1967 roku. W obrazie powraca charakterystyczny dla Kusamy motyw znikania, utraty tożsamości, roztopienia się w niekończącym się morzu kropek. Jej akcje z lat 60. łączą w sobie praktykę artystyczną, działanie na rzecz seksualnego wyzwolenia i polityczny protest. Autorka podkreśla, że ważna jest dla niej nieskrępowana seksualność i jej wywrotowy charakter.

Od 2009 roku Yayoi Kusama realizuje nowy cykl malarski, „My Eternal Soul”. Początkowo jej celem było stworzenie w jego ramach 100 obrazów, jednak obecnie artystka chce włączyć do cyklu 1000 płócien. Prezentowane przy końcu ekspozycji obrazy stanowią ciekawą klamrę – stylistycznie i formalnie bardzo przypominają bowiem gwasze z pierwszej sali. Różnią się formatem i techniką wykonania – obrazy z cyklu są malowane olejem na płótnie, jednak powracają w nich podobne kształty i kolorystyka. Prezentowane na wystawie w formie fryzu obiegającego całą salę, płótna Kusamy fascynują intensywną kolorystyką oraz niesamowitą energią. Pojawiające się ponownie w jej malarstwie organiczne formy nasuwają skojarzenia z mikroorganizmami, bakteriami czy komórkami. Wydaje się, że interesuje ją więc problem nieskończoności w dwóch wymiarach – mikro i makro, przejście od najmniejszego elementu organicznego do galaktyki (słynna praca „Infinity Mirrored Room”, która nie była prezentowana na wystawie). Podobnie jak w filozofii Blaise’a Pascala, człowiek zawieszony jest tu pomiędzy dwoma nieskończonościami.

Tym, co najbardziej fascynuje w twórczości Yayoi Kusamy, są jej niejednoznaczność oraz to, co ukrywa się zaraz pod jej powierzchnią. Cały ten kolorowy, bulwiasty i miękki świat przesycony jest niepokojącą obsesją, seksualnymi fantazjami, a czasem nawet nieusuwalnym lękiem, wynikającym z konfrontacji z nieskończonością. Jeśli jednak pominiemy to wszystko, pozostanie jedynie estetyzm, efekt „wow” i selfie.


Yayoi Kusama: „In Infinity”. Henie Onstad Kunstsentre. Oslo 19.02.2016–15.05.2016.


LITERATURA:

J. Dziewit: „Aparaty I obrazy. W stronę kulturowej historii fotografii”. Katowice 2014.

Dodaj komentarz