Agnieszka Karpiel | Pomiędzy słowem a obrazem (Krzysztof Szlapa „W zasięgu wzroku”)

Trzymać w dłoniach negatyw, to jak dotknąć dwoistości istnienia, której przewrotność ukryta jest w odwróceniu stron, tonów i świateł. Trzeba ów negatyw przechylić, spojrzeć pod światło, aby dojrzeć właściwą stronę. Spoczywającej na błyszczącym podłożu matowej emulsji nie dotykamy palcami, aby jej nie uszkodzić, nie zostawić odcisków palców. Zanurzone w niej halogenki srebra, poprzez działanie światła, stworzyły kopię świata, który objawił się przed obiektywem aparatu. Ten wycinek rzeczywistości, krótka chwila – być może wybrana przez przypadek, a może z pełną świadomością – mieni się teraz na celulozowym fragmencie kliszy i kusi nas swoją tajemnicą oraz niejasnością przedstawienia. Nie do końca wiemy przecież, co na obrazie będzie jasne, a co stanie się ciemne. Negatyw wymaga od nas przełączenia się na inny tryb patrzenia. Ukrył w sobie klucz do widzialności.

Gdy trzymam w dłoniach album fotografii Krzysztofa Szlapy, mam podobne odczucia do tych, które pojawiają się, gdy próbuję oglądać czarno-białą kliszę. Imię i nazwisko autora, a także tytuł publikacji umieszczone na okładce, dostrzec można dopiero, gdy przechylimy album w stronę światła. Litery zostały niejako wtopione w zdjęcie znajdujące się na okładce, tworząc jego kolejną warstwę. Projektant okładki (Jakub Dziewit) umieścił tutaj fotografię Szlapy, powstałą w wyniku nałożenia na siebie portretu i pejzażu. Gałęzie wypełniają ludzką postać, a litery nakładają się na to dwoiste tło, jednocześnie przepuszczając je przez siebie. Obraz nie daje nam odpowiedzi na pytanie: czy pierwsze naświetlone były drzewa, czy portretowany nastolatek? Czarny margines zostawiony poniżej fotografii informuje nas, że oto mamy przed sobą album artystyczno-edukacyjny. Tylną okładkę albumu zdobi negatywowy obraz wspomnianego zdjęcia. Publikację wydała grupakulturalna.pl we współpracy z działającą w Katowicach Fundacją dla Filmu i Fotografii.

Album „W zasięgu wzroku” zbiera fotografie Krzysztofa Szlapy – młodego, śląskiego fotografa – z okresu ostatnich dziesięciu lat, z pięciu zrealizowanych przez artystę cykli. Justyna Hanna Budzik, redaktorka książki, określa te prace mianem fotografii refleksyjnej. Nie chodzi jej jednak o refleks – który możemy definiować jako sprawność i szybkość fotograficzną, rozumianą najczęściej poprzez mocno zakorzenioną w fotograficznym świecie hegemonię tzw. decydującego momentu – ale o refleksyjność myśli, która ujawnia się w poszczególnych kadrach. Tym, na co zwraca naszą uwagę redaktorka, jest obraz fotograficzny, który możemy rozszyfrowywać, „wychodzić poza kadr”, jego poszczególne elementy odczytywać niczym słowa. Można odnieść wrażenie, że Szlapa nie chce nas zatrzymać w ramach kadru, a wręcz przeciwnie – to kadr ma znaleźć sobie miejsce w naszych myślach. Podczas spotkania promującego album artysta wyznał, że zanim zajął się fotografią, chciał być poetą. Choć jego droga twórcza potoczyła się inaczej, jego prace są poetyckie, liryczne i pełne nostalgii.

Cykl „Pocztówki z miasta we mnie” tworzą czarno-białe fotografie opatrzone jednozdaniowym komentarzem (?) autora. Całość przyjmuje formę zbioru tytułowych pocztówek, z miejscem na znaczek, dane adresata i krótką treść. Marianna Michałowska w swoich rozważaniach o pocztówkach zwraca uwagę, że nie służą one przekazywaniu ważnych informacji, ale są swoistym i przesyconym melancholią obrazem potwierdzającym nasze bycie w danym miejscu i zachowanie cząstki tej przestrzeni dla siebie – tak aby „teraz” mogło do nas powrócić „później”, w dowolnie przez nas wybranym momencie. Fotografie Szlapy dobrze współgrają z tymi słowami i nawet sam tytuł cyklu sugeruje intymne, „autorskie” podejście do miasta, będące próbą stworzenia pocztówek z przestrzeni przefiltrowanej przez samego twórcę. Miasto, a właściwie jeden z tak oczywistych jego detali, jakim jest asfalt, jest bohaterem kolejnego rozdziału, „Zapisu miasta”. Na ten cykl składają się fotografie przedstawiające fakturę dróg i chodników, odciśnięte w asfalcie ślady, zdeformowane kształty, zmieniającą się pod wpływem pór roku strukturę. Nudna codzienność, która przepływa niezauważalnie pod naszymi stopami i kołami samochodów, dzięki fotografiom Szlapy zostaje podniesiona do miana bohatera obrazu.

Kolejna seria zdjęć, „Książka małych fotografii”, stanowi wyraz tęsknoty za pisaniem. Cały cykl składa się z 48 fotografii, jednak do albumu zostały wybrane tylko cztery z nich. Są to prace wykonane aparatem średnioformatowym, których pozytywy artysta uzyskał poprzez użycie tzw. metody stykowej. Podczas pracy nad pozytywami artysta stosował wielokrotne naświetlanie, uwidocznienie perforacji negatywu czy pozostawienie fragmentów kolejnych klatek obok głównego zdjęcia. Wielowarstwowe kadry mają w sobie potencjał narracyjny i pozwalają wnikliwemu odbiorcy na stwarzanie historii-interpretacji.

Bardzo ciekawy pod względem formalnym jest też cykl zdjęć „Pamiętnik”, w którym fotograf jako aparatu użył skonstruowanej przez siebie kamery otworkowej. W ten sposób uwieczniał spotkania z przyjaciółmi, wspólny czas spędzony na rozmowach, graniu, spacerach. Ten fotograficzny pamiętnik jest rodzajem klasycznego dziennika. Każda fotografia jest oznaczona datą i miejscem wykonania. Długi czas naświetlania i brak obiektywu – dwie główne cechy fotografii otworkowej – pozbawiły kadry ostrości i fotograficznej dokładności. Detale nie mają tutaj znaczenia, twarze są poruszone, a nie zatrzymane, co potęguje nastrojowość. Podobnie jak w przypadku zapisu literackiego, tak i tutaj szczegóły ulegają rozmyciu, a pozostaje emocjonalne odczucie związane z danym spotkaniem czy przeżyciem. Ostatnim cyklem, który znalazł się w albumie, jest projekt „Ustąp mi słońca”, na który składają się fotografie wykonane „pod słońce”. Głównym punktem każdego kadru jest rozszczepiające się w obiektywie światło, to ono przejmuje władzę nad kadrem, wypełnia promieniami cały jego obszar, dzieli liście, drzewa, człowieka… Artysta zawiesza wszystkie „złote zasady” fotografowania, zgodnie z którymi zwykle odradza się kierowanie obiektywu prosto w źródło światła.

Drugą część publikacji stanowią dwa rozdziały: opracowane przez Justynę Hannę Budzik „Scenariusze zajęć z zakresu analizy i interpretacji fotografii” oraz „Scenariusze praktycznych warsztatów fotograficznych” przygotowane przez Katarzynę Stolarską i Krzysztofa Szlapę. Warto wspomnieć, że wszystkie te osoby mają za sobą długą praktykę w pracy fotograficzno-warsztatowej z dziećmi i młodzieżą. Budzik w trakcie spotkania promocyjnego albumu wspominała, że w swojej pracy edukacyjnej zauważa u młodzieży brak wystarczającej wiedzy do poruszania się w obszarach wizualności, w związku z czym kładzie duży nacisk na pracę z obrazem fotograficznym. Wydaje się paradoksem, że żyjąc w kulturze obrazów, jednocześnie nie dbamy o umiejętność ich odczytywania. Świadomy i wielointerpretacyjny odbiór fotografii, które docierają do nas przecież ze wszystkich stron, jest bezcenną umiejętnością, której nabycie pozwala na „czytanie” zdjęć z większą uwagą i przede wszystkim ze zrozumieniem. Zaprezentowane w tych dwóch rozdziałach scenariusze mogą stać się gotowymi „przepisami” na lekcje i warsztaty. Redaktorzy, kładąc w nich nacisk na pracę z fotografią (jako propozycje zostały tutaj podane konkretne prace Krzysztofa Szlapy), jednocześnie rozszerzają kontekst o poezję (proponując np. wiersz Czesława Miłosza) a także rozważania takie jak: „czym jest dla mnie moje miasto?”, „jak fotografia zmienia nasze postrzeganie?”, „czy mogę na zdjęciu zobaczyć coś, czego nie było przed obiektywem?”.

Idea stworzenia publikacji, która połączy ze sobą prezentację fotografii artystycznej i edukacyjny aspekt pracy z fotografią, jest czymś wyjątkowym. Pomaga obalić mur, którzy wydawał się nie do przeskoczenia, a mianowicie mur rozdzielający sztukę – dla której miejsce widzimy (tylko) w galeriach – od pracy warsztatowej z materiałem fotograficznym, wykonywanej przez nieposiadających zaawansowanych umiejętności młodych ludzi. Otwarcie się na ich potrzeby edukacyjne w zakresie sztuk wizualnych pokazuje, że te dwa światy z powodzeniem ze sobą współpracują, a dialog między nimi przyczynić się może do pogłębienia wrażliwości twórczej i wnikliwości odbioru fotografii. We współczesnym świecie to przecież głównie z obrazów czerpiemy wiedzę i za ich pośrednictwem się komunikujemy. Fotografie możemy śmiało wykorzystywać do zdobywania wiedzy o nas samych i o naszych relacjach z otaczającą nas przestrzenią. Rezultaty takich fotograficznych działań dadzą materiał, który tylko czeka na wnikliwą i świadomą interpretację.

Warto też przyjrzeć się technicznym aspektom albumu, w którym znajdziemy kilka zaskakujących rozwiązań. Przykładowo, format wydawnictwa jest niemalże kwadratowy (21×23 cm) i nie jest przypadkowy. Krzysztof Szlapa często bowiem fotografuje używając aparatu średnioformatowego i negatywu 6×6. Zachowanie spójności formatu wydawnictwa z częścią fotografii znajdujących się wewnątrz to duży atut albumu. Zdjęcia są wydrukowane w bardzo wysokiej jakości, z zachowaniem szerokiej skali półtonów. Jest to szczególnie widoczne w odcieniach szarości. Nie uderzają nas po oczach ani zbyt białe plamy, które często wystepują w podobnych publikacjach, ani zbyt głębokie, smoliste czernie. Przy pierwszym kontakcie może nas również zaskoczyć papier, na którym album został wydrukowany. Wydaje się, iż nie został on idealnie dobrany do tego rodzaju publikacji. Przyzwyczajeni jesteśmy bowiem do kredowego, białego, czasem połyskującego podłoża. Tymczasem wydawca „W zasięgu wzroku” zastosował papier podobny do tych, jakie znajdujemy w notesach do szkicowania. Nie jest idealnie biały i ma charakterystyczną fakturę, po której aż chce się rysować albo przynajmniej zanotować kilka słów. Dzięki temu podczas przeglądania albumu nie pojawia się u odbiorcy myśl o konieczności założenia białych rękawiczek z lęku przed tłustymi śladami, które mógłby zostawić na stronach. Jednocześnie, jeśli spojrzymy na jakość odwzorowania tonalnego, pojawia się skojarzenie z papierami fotograficznymi o podłożu barytowym, które w dniu dzisiejszym uchodzą za najwyższej jakości materiał, jaki możemy wykorzystać w pracy w ciemni. W szerszym kontekście wszystkie „mankamenty” techniczne nabierają pozytywnego znaczenia.

„W zasięgu wzroku” jest z założenia albumem artystyczno-edukacyjnym, jednak dzięki przyjętej  w nim estetyce i przejrzystości nie pojawia się rozdźwięk pomiędzy jego wykonaniem, a celem dla jakiego został stworzony. Trzeba przyznać, że mimo niedosytu, jaki pozostawia u oglądającego mała ilość fotografii, oba aspekty są dobrze zbalansowane. Sam album bez problemu zabierzemy na lekcję, warsztaty czy w teren. Taka forma prezentacji fotografii artystycznej nie stwarza sztucznej bariery pomiędzy dziełem a jego odbiorcami. Nie wymusza na nas dystansu czy nadmiernej egzaltacji. Chętniej sięgniemy po wydawnictwo, które chce z nami współpracować, chce brać udział w naszych podróżach, w naszym codziennym życiu i nie wymaga od nas traktowania go z odpowiednim namaszczeniem. Jednocześnie umieszczenie artystycznej fotografii Krzysztofa Szlapy w takiej formie pozwala na dotarcie do szerszego grona odbiorców i pomaga obalić mit o niedostępności sztuki, która jest tworzona przez nielicznych i dla nielicznych. Niestandardowym rozwiązaniem jest też udostępnienie  na stronie wydawnictwa całego albumu w formacie PDF z możliwością darmowego pobrania. Fotografia jako medium już ponad wiek temu wypłynęła na szeroko dostępne wody, na których nie ma sztucznych granic, jeżeli oczywiście sami nie będziemy ich stawiać.

Krzysztof Szlapa: „W zasięgu wzroku”. Wydawnictwo grupakulturalna.pl, Fundacja dla Filmu i Fotografii. Katowice 2017.


LITERATURA:

Marianna Michałowska: „Obraz utajony”. Wydawnictwo f5. Poznań 2005.


Agnieszka Karpiel – ur. 1982 w Płocku, swoje miejsce 16 lat temu znalazła na Śląsku. Studentka III roku kulturoznawstwa na Uniwersytecie Śląskim; bliskie jest jej antropologiczne spojrzenie na człowieka, a także filozofia i fotografia.

 

 

Dodaj komentarz