Agnieszka Niewdana | Boje Boya o biografię i prawdę

Ponad sto lat temu książki biograficzne nie były ani popularne, ani tym bardziej poważane. Traktowane były jako zbiór anegdot i plotek, które z prawdą czy rzetelną pracą historyczną, dziennikarską, naukową nie miały nic wspólnego. Jednak  z czasem to myślenie zaczęło się zmieniać m.in. za sprawą Tadeusza Boya Żeleńskiego. Na początku należy wyjaśnić skąd wzięło się u Żeleńskiego zainteresowanie tego typu literaturą. Otóż dostrzegł ją na rynku francuskim i jej brak w polskich księgarniach, recenzjach, analizach:

U nas ten dział krytyki [związany z żywotem pisarza – A.M.] nie mógł, powtarzam, rozwinąć się pełno. Może to jest właściwością naszej rasy, że nie ma w niej owego ciekawego, niepohamowanego dążenia do prawdy, do przejrzenia mechanizmu duszy ludzkiej, jakie cechuje np. literaturę francuską […]. U nas zawsze był w tym dydaktyzm, nieśmiałość, ciasne względy moralne. Wszystko to parło do przysłaniania rzeczywistości. Nawet chwalebne skądinąd pobudki (Boy Żeleński 1984: 463) 1

Traktowanie historii literatury jako zbioru dokonań wielkich indywidualności pióra jest dostrzegalne u Boya i podkreślane przez wielu badaczy jego twórczości. Początki kształtowania się takiego podejścia względem problemu biografii i pytania: pisać o życiu czy tylko o twórczości, można poniekąd datować na rok 1928, kiedy to Żeleński otrzymuje od Manfreda Kridla2 propozycję

[…] napisania wstępu do przygotowywanego przez siebie wydania Dzieł Mickiewicza. Żeleński propozycje przyjął, zajął się Mickiewiczem i trafił na ślad dość skandalicznej, a przez oficjalne, polonistyczne opracowania przemilczanej sprawy kochanki Mickiewicza z okresu, kiedy znajdował się pod wpływem Andrzeja Towiańskiego. Xawery Deybel, jej rola w kole Towiańskiego, rola kobiety w tym zespole, dzieje dokumentacji tej sprawy – oto problemy, które zajęły Boya. Publikowane na ten temat szkice złożyły się ostatecznie na tom Brązowników […]. Praca nad wstępem do Dzieł Mickiewicza wyzwoliła w Boyu pasję gruntownej penetracji biografii poety, zafałszowanej przez „brązowników” obawiających się pokazania prawdy o życiu wieszcza, „pomniejszania olbrzyma”. Boy uważał, że właśnie ujawnianie ludzkich słabostek przybliża odbiorcom dorobek wielkiego twórcy (Boy Żeleński 1983: XXVIII-XXIX).

Należy zaznaczyć, że Żeleński jest zaskoczony propozycją napisania wstępu i w prześmiewczy sposób próbuje uzasadnić swoją obecność na kartach tak zacnego dzieła, twierdząc, że „stosunek nasz do naszych największych pisarzy znajduje się w okresie pewnego przesilenia; a wiadomo, że w momentach niebezpieczeństw czyni się koncesje, powołuje się do głosu lud” (Boy Żeleński 1984: 459). Dalej Boy dowodzi, że nie tyle Mickiewicza, ile każdego innego wielkiego twórcę, nie można zamykać w brązie. Boy nie tylko walczy tutaj o prawo do odkrywania komicznych, wstydliwych rzeczy z życia owych posągów z brązu, ale po prostu o prawo do prawdy.

Problem związany z opisywaniem życia i pewnymi wciąż skrywanymi elementami z niego (m.in. przez badaczy Mickiewicza) pojawia się nie tylko we wspominanym wstępie, ale  jest kontynuowany w dyskusjach, felietonach i innych pismach krytyka. W nich Żeleński zastanawia się, jak można pogodzić posągowy „brąz z życiem, świętość ze swobodą badań i prawem krytyki? […] Bo jak połączyć to stanowisko z istotą nauki, która szuka jedynie prawdy i nie może przyjąć ani frazesowych uproszczeń, ani z góry narzuconych konkluzji?” (Boy Żeleński 2016: 552). Boy jako najwyższą wartość stawia prawo naukowca do prawdy. Jednak nie jest też obojętny na prawo rodziny względem spuścizny wielkiego syna, ojca, czy matki. Jakie zagrożenia mogą się pojawić z rodzinnego, nienaukowego zaangażowania? Cenzurowanie materiałów (vide matka Słowackiego) lub tworzenie niezdrowej atmosfery kultu (syn Mickiewicza, Władysław) (tamże, 554-556). Tym działaniom jest bliżej do utrzymania aury wręcz religijnej, hagiograficznej, ale nie naukowej, o którą tak walczył Żeleński w swoich wypowiedziach, jednocześnie będąc pełnym zrozumienia dla prawa rodziny i ostrzegając przed jej zakusami (zob. Zajas 2015: 1-11).

Jednak najważniejszym wynikiem tych analiz i dociekań stała się książka „Brązownicy”. We wstępie autor zaznacza istnienie dwóch wiedz na temat chociażby Mickiewicza: wiedzy urzędowej i prywatnej. Postuluje:

Nie może historia literatury zmieniać się w hagiografię. A i ta hagiografia też bywa ciasno pojęta: czyż nie największym tytułem chwały św. Augustyna są własne jego Wyznania? W życiu wielkiego człowieka najpodnioślejszym widowiskiem jest ciągły dramat jego życia, nie zaś sztucznie przez zbyt cnotliwych biografów stworzona harmonia (Boy Żeleński 1930).

Dalsze części są rozważaniami nad losem pośmiertnym m.in. Mickiewicza, Żmichowskiej, również analizami wybrakowanych lub błędnych z założenia artykułów oraz polemikami „dyletanta” Boya z teoretykami literatury 3.

Prezentowana przez Żeleńskiego postawa nie spotkała się ze zrozumieniem m.in. znanego i cenionego krytyka, Karola Irzykowskiego, który wyraził swoje niezadowolenie w książce pod znamiennym tytułem „Beniaminek. Rzecz o Boyu Żeleńskim” (1936) 4 . Nie miejsce by przytaczać tutaj kolejne zarzuty, analizy i wielości powodów (słusznych mniej lub bardziej) ku powstaniu krytyki pism i działań Żeleńskiego. Należy tylko zaznaczyć, że Irzykowski wprost mówi o swego rodzaju zazdrości względem sukcesów Boya, jednak istotniejsze jest dalsze stwierdzenie:

co mnie od samego początku raziło we wszystkim, co Boy pisze – […] nie jego kokietliwa niemoralność ani koszoneria na pokaz, ani odkrywanie Ameryk […], ani fałszywy patos antybrązowniczy […] tym czymś jest jego swoista praktyczność, która sprawia, że nawet wtedy, gdy Boy ma słuszność, ta słuszność jest jakaś ciasna, przykra, przyziemna (Irzykowski 1976: 330).

Irzykowski w kolejnych rozdziałach zarzuca Boyowi m.in. brak dyscypliny intelektualnej, stosowanie uproszczeń w swoich felietonach, brak poczucia solidarności z pisarzami i kierowanie swojej uwagi w stronę plotek, a nie istotnych treści (tamże: 362, 380). Krytyka szczególnie rażą próby szukania powiązań między zwykłym życiem wielkich twórców a ich spuścizną, gdyż „niestety nie może wyczarować między tymi dwoma faktami związku przyczynowego!” (tamże: 376). Należy zaznaczyć, że Irzykowski nie musiał długo czekać na odpowiedź dla swej żarliwej i jednak emocjonalnej książki. Boy odniósł się do zarzucanych mu „zbrodni przeciwko literaturze” w artykule „Brzydka książka”. Nie ma tutaj „felietonowego dowcipkowania”, ponieważ wzburzenie autora jest widoczne, jednak wciąż w swoim stylu, momentami podobnie jak Irzykowski przekracza granice zasad dyskusji używając argumentu ad personam, rozprawia się z publikacją na swój temat. Jednym z głównym kontrargumentów była wybiórczość Irzykowskiego w doborze cytatów, wyrywanie ich z kontekstu, a przede wszystkim to, iż natchnieniem do powstania książki była zazdrość i zawiść 5 .

Spór ten można podsumować stwierdzeniem, że była to walka dwóch racji, które w żaden sposób nie mogłyby znaleźć kompromisu, punktów wspólnych 6 . Tutaj także jasno zaznacza się różnica między oponentami, ponieważ Boy i jego szeroko rozumiana twórczość była bardziej literacka, niż teoretyzująca; bez ambicji do budowania skomplikowanych wywodów, a i bez zamykania się na świat zewnętrzny i jego uwarunkowania, co było jednak dominujące u Irzykowskiego. Boy był i jest popularyzatorem twórczości i wiedzy o życiu poszczególnych pisarzy, stąd też jego funkcjonowanie w świecie literatury, ale i kultury w ogóle, odbywało się na innych zasadach, niż w przypadku Irzykowskiego. Istotne jest to, że wspominane funkcjonowanie wciąż trwa, ale szczególnie dostrzegane tylko w przypadku jednego z twórców (Chmurski 2015: 33-44).

Tadeusz Boy Żeleński wraz ze swoimi przemyśleniami na temat biografii jest teraz niezwykle aktualny. Wciąż powstają pytania, co z życia ważnych i znaczących pisarzy można ujawniać, a co powinno zostać tajemnicą? Czy wszystkie inicjały z dzienników należy rozszyfrowywać i przywoływać tym samym wstydliwe sytuacje sprzed dekad? Czy ujawniać nazwiska tajnych współpracowników Służb Bezpieczeństwa, którzy donosili na poszczególnych twórców, jednocześnie udając ich przyjaciół? Cóż Boy postulowałby w naszych czasach? Zapewne byłby za rzetelną pracą i prawdą, możliwie bezstronnym opisem zdarzeń, konfrontowanym ze źródłami i świadectwami innych.


[1] Dalej Boy przywołuje przykłady z polskiej historii literatury m.in. palenia dzienników, odtwarzania ich.

[2] Profesor Manfred Kridl rodzi się we Lwowie w 1882 roku. Tam też kończy studia filologiczne, a w 1928 roku broni habilitację w Warszawie. Kolejne lata spędza na uniwersytetach w Brukseli, Wilnie, czy też w Nowym Jorku na Uniwersytecie Columbia. Jego najważniejszym dziełem jest „Wstęp do badań nad dziełem literackim” wydany w Wilnie w 1936 roku (Mayenowa 1957: 611-620).

[3] „I jeszcze jedno. Czy wam się nie ściska serce, gdy czytacie ten opis, podany bez żadnej animozji, z zupełną prostotą, jak Mickiewicz wypycha za drzwi biednego Juliusza z rosyjskim wyzwiskiem na ustach? Mnie tak. Bo zważmy jedno: los tak splątał dzieje duchowe Mickiewicza i Słowackiego, że odlewanie olimpijskiego posągu jednego z nich odbywało się kosztem drugiego” (por. Boy Żeleński 1930).

[4] „Beniaminek był chyba największym sukcesem Karola Irzykowskiego na giełdzie krytycznej. »Wystąpił — przyznawał mu Kaden Bandrowski — z ciężkim kalibrem zarzutów opracowanych precyzyjnie, z właściwą temu krytykowi i pasją, i wnikliwością«. »Polemika Irzykowskiego — pisał Karol Ludwik Koniński — obnażyła tu i przyszpiliła znaczny zasób faktów wygodnictwa intelektualnego i moralnego«. »Widzimy go wciąż — zachwycał się Jerzy Braun — na wysokich piętrach dyscypliny intelektualnej, prezentującego z gracją świetnego fechmistrza styl dyskusji rasowego klerka i wyższy już nie o klasę tylko od trywialnego felietonizmu Boyów i Słonimskich, z którym i się potyka«. Tadeusz Peiper, ujęty tym, że Irzykowski proponował mu włączenie uwag polemicznych do Beniaminka, orzekał, że propozycja ta »jest nie tylko świadectwem jego wielkoduszności wobec przeciwnika, ale przejawem jego zasadniczej postawy wobec przedmiotów badanych«” (Markiewicz 1972: 41).

[5] „Beniaminek p. Irzykowskiego jest dziełem chorobliwej nienawiści, która zaczęła się normalną literacką – jednostronną zresztą – niechęcią; stopniowo, drażniona może moją obojętnością na zaczepki, rosła, doszła do obsesji, aż wreszcie, zachęcona poklaskiem tych, którym nienawiść ta była na rękę, wyładowała się w tomie liczącym blisko dwieście stronic druku. […] Myśl moją i słowa rozrywa na poszczególne zdania lub nawet części zdań, z których układa dowolną mozaikę, ślina i żółcią zarabiając cement perfidnej dialektyki” (Boy Żeleński 2000: 54).

[6] „Konflikt pomiędzy Irzykowskim i Boyem był zatem w istocie antagonizmem dwóch racji, dwóch przeciwstawnych programów krytyki: maksymalistycznego, intelektualistycznego, o wysokiej świadomości metodologicznej – i minimalistycznego, nastawionego na praktyczne działania operacjonistyczne, nie zaś na refleksję metodologiczną. Problematyzacja przeciw popularyzacji; komplikacja przeciw uproszczeniom; merytoryzm treści w opozycji do witalizmu »biograficznych plotek« – oto bieguny wyznaczające zasadniczą oś tej jednej z najgorętszych polemik krytycznoliterackich dwudziestolecia” (Skórczewski 2002: 226).


Literatura:

T. Boy Żeleński: „Brązownicy”. Warszawa 1930. https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/brazownicy.html [dostęp: 18.09.2018].

T. Boy Żeleński: „Brzydka książka”. W: tegoż: „Szkice literackie”. Gdańsk 2000.

T. Boy Żeleński: „Mickiewicz a my”. W: tegoż: „Reflektorem w mrok. Wybór publicystyki”. Wybór, wstęp i opracowanie: A.Z. Makowiecki. Warszawa 1984.

T. Boy Żeleński: „W odlewarni brązu (Dzieje jednego dokumentu)”. W: tegoż: „Mity i zgrzyty”. Warszawa 2016.

T. Boy Żeleński: „Znaszli te kraj?… (Cyganeria krakowska) oraz inne wspomnienia o Krakowie”. Wstęp i wybór tekstów: T. Weiss. Przypisy i objaśnienia osób: R. Hennel. Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983.

M. Chmurski: „(Niebyła) debata o (nie)dojrzałości kultury: Karol Irzykowski wobec Tadeusza Boya-Żeleńskiego”. „Wielogłos” 2015, nr 4 (26).

K. Irzykowski: „Beniaminek. Rzecz o Boyu Żeleńskim”. Warszawa 1936.

K. Irzykowski: „Walka o treść. Beniaminek”. W: tegoż: „Pisma” t. 3. Red. A. Lam. Kraków 1976.

D. Skórczewski: „»Sprawa Irzykowskiego i Boya«. Wokół głośnego epizodu międzywojennego sporu o krytykę”. „Teksty Drugie” 2002, nr 3.

H. Markiewicz: „Jak był zrobiony »Beniaminek«?”. „Teksty” 1972, nr 2.

M.R. Mayenowa: „Manfred Kridl (11 października 1882 – 4 lutego 1957) [nekrolog]”. „Pamiętnik Literacki” 1957, nr 48/2.

K. Zajas: „Kłopoty z polskością. Boy i Mickiewicz”. „Wielogłos” 2015, nr 4 (26).


Agnieszka Niewdana – rocznik ’91. Doktorantka w Zakładzie Kultury Literackiej na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Interesuje się literaturą non-fiction (biografie, dzienniki, listy, reportaże), ale zrobiła wyjątek dla twórczości Jana Józefa Szczepańskiego. Lubi czarną kawę, jazz i Drugi Program Polskiego Radia.

Dodaj komentarz