Agnieszka Tarnowska | Wiersze

przyjacielu, po coś przyszedł?

Jeśli każdy płatek śniegu jest otwartym okiem
może będziesz ujrzany

tymczasem kołdrą, kolacją, przemoczonymi listem
ustawiam dwadzieścia cztery lustra pod ruchomym mostkiem,

w dwudziestu czterech lustrach
stwarzam oko,

w dwudziestu czterech lustrach zawijam się
w sobie.

 

zaangażowany 

Wiersz śni, dziecko. Za mało nam uszu,
by słuchać jego skargi, za dużo nam rąk,
by przestać pisać.

Wiersz nie ma uszu, nie ma rąk,
wiersz śni usta. Śni uszy do słuchania,
śni dłonie do ujęcia, śni ludzi

do

O czym śniłeś, dziecko?

Wydrapujesz mi wzdłuż brzucha boskie przykazania, zabawa jest przednia.
Kto przegra zgarnia koszmar, kto wygra:
wolne ręce.

Kto przegra czyta wiersze.

 

Plus GSM  

Kobieta żywi się smutkiem. Z palców zlizuje
szepty jak roztopione draże, rozbite kolana
jak cukier. Telefon. Pod słuchawką czekają
usta, nad słuchawką nabrzmiały garb, trzecia
pierś.

2.

Kobieta ćwiczy znikanie. W lustrze odbija
matkę, w witrynie córkę, w łyżeczce męża,
w kałuży psa. Telefon. Odbiera lista kontaktów,
cyfrowy harmider.

3.

Kobieta nie umie pisać.
Wiersz pisze kobietę.

 


Agnieszka Klara Tarnowska – ur. w 1992, publikowała min. w „Odrze”, „Arteriach” i „Helikopterze”. Mieszka w Łodzi.

Dodaj komentarz