Anna Zaczkowska | Stwórzmy sobie obcego. Potem go zabijemy. Refleksje na marginesie lektury antyutopii Wiktora Pielewina

Snuff to rodzaj krótkometrażowego, dokumentalnego filmu, w którym dochodzi do realnego morderstwa. Przedtem ofiara jest poddawana torturom i upokarzana, snuff może też zawierać sceny gwałtu. Tego typu dokument ma cel komercyjny, bywa też formą propagowania określonej politycznej ideologii (kiedy upowszechniane są na przykład drastyczne obrazy ukazujące egzekucje jeńców wojennych). W tym znaczeniu słowo to występuje współcześnie. Snuff jest jednym z wątków współczesnego, internetowego folkloru. Pamela Donovan określa go nie tyle jako formę „miejskiej” legendy (urban legend), lecz raczej legendy „przestępczej” (crime legend). Snuff inspiruje reżyserów filmowych, którzy starają się gatunek przeinterpretować lub wykorzystują fragmenty obrazów stylizowanych na tego typu dokumentalistykę. „Prawdziwe” morderstwo uwiecznione na taśmie filmowej stało się jednym z motywów wykorzystywanych przez pisarzy (przykładem może być między innymi „Snuff” Chucka Palahniuka).

Niepublikowana w Polsce powieść Wiktora Pielewina „S.N.U.F.F.” to antyutopia, opowiadająca o kulturze przyszłości, w której tytułowy snuff stał się religijnym dogmatem. Jest to powieść, którą można odczytywać równocześnie jako polityczną satyrę na wojnę, przestrogę przed pułapką technokracji i ironiczny komentarz pisarza na temat stereotypowego postrzegania kultury rosyjskiej. Stwierdzenie, że „S.N.U.F.F” opowiada o współczesnym konflikcie Ukrainy i Rosji, jakkolwiek banalne, wydaje się oczywiste – jest to zdecydowanie najbardziej upolityczniona książka w karierze Pielewina. Czytelnicy rosyjscy odczytują ją przede wszystkim jako metaforę tego właśnie konfliktu, jedna z recenzji „S.N.U.F.F” opatrzona została tytułem „Ukraina przyszłości”. Pisarz celowo wprowadza czytelnika w błąd za pomocą przesadnie prostych metafor. Głównym tematem powieści jest trwająca od prawie trzech wieków wojna cywilizowanych mieszkańców Bizancjum/ Big Biz z dzikimi Orkami/ Urkami mieszkającymi w Ork-krainie/ (Urkaina, Wielki Urkaińskiej Kaganat). Wojna toczy się jedynie po to, żeby technokratyczna kultura Bizancjum miała wystarczającą ilość ofiar, których śmierć i unicestwienie staje się materiałem filmowym. Religia Bizancjum zakłada, że sacrum przejawia się w trzech postaciach – jako informacja, pieniądz i sam proces przekazu informacji. Wszystkie te elementy mają tę samą nazwę – Manitu (jest to jednocześnie nazwa monitora personalnego komputera, jednostka monetarna i święte imię Boga, w tym wypadku Manitu – Antychrysta). Snuff jest podstawa nowej religii, która powstała po to, żeby ludzie już nigdy nie dopuścili się świętokradztwa – pomieszania fikcji i prawdy. Apokaliptyczny koniec cywilizacji XXI wieku i nuklearne wojny przeszłości były spowodowane przez fałszowanie informacji – kultura Bizancjum strzeże ich czystości i tworzy snuffy, by trwał ład Wszechświata i krew ofiar karmiła Manitu. Jednocześnie odwieczni wrogowie Bizancjum – Orki, to naród stworzony, by ginąć w odbywającej się co roku na Kurhanie Przodków wielkiej bitwie. Orkowie są przekonani o tym, że są najstarszym ludem na Ziemi i że to oni właśnie stworzyli kulturę całej ludzkości. Jednocześnie patrzą na siebie przez pryzmat propagandowych filmów swoich odwiecznych wrogów. Orkowie skupiają w sobie wszystkie wady ludzkości, zostali tak ukształtowani przez elity Bizancjum, żeby łatwo było ich nienawidzić i zabijać. Obraz kultury Orków to pastisz idyllicznej Słowiańszczyzny. Mieszkańcy Orklandu mieszkają na wsiach w drewnianych chatach (chociaż parę pokoleń wcześniej umieli jeszcze wytwarzać porządny beton), z powodu zmiany klimatu hodują orzechy kokosowe, chowają swoich zmarłych w trumnach nazywanych sputnikami i śpiewają pieśni ludowe przy dźwiękach mandałajki.

Wojna między Bizancjum i Orklandem jest przede wszystkim wojną propagandową, Bizancjum walczy o to, żeby wprowadzić u Orków polityczny ustrój zwany demokraturą. Termin demokratura, będący grą słów łączącą demokrację i nomenklaturę, w ironiczny sposób odzwierciedla to, co jest istotą demokracji sterowanej. Jednak prawdziwy sens konfliktu odzwierciedla nawet położenie Bizancjum, które jest sztucznie stworzoną kulą, sferą zawieszoną nad terytorium stolicy Orków. Kula opiera się na konstrukcji cyrku – na jego arenie, wokół centralnie posadowionego Kurhanu Przodków, odbywa się coroczna wojna. Całkowicie stechnicyzowane społeczeństwo Bizancjum, w którym mieszkają ludzie brzydcy, otyli i starzy, jest karykaturą narodów dostatniej Europy Zachodniej i USA. W Bizancjum niepodzielnie rządzi mafia związana z przemysłem filmowym, podstarzałe feministki (bez przerwy podwyższające granicę wieku, w którym można legalnie uprawiać seks) oraz organizacja zrzeszająca wszystkie mniejszości seksualne (GUŁag). Ponieważ mieszkańcy Bizancjum mogą legalnie płodzić dzieci dopiero od 46 roku życia, regularnie kupują niemowlęta z Orklandu. Liberalna, bogata i technokratyczna społeczność wytworzyła system wartości, w którym niepisaną zasadą jest „nie patrzę i nie widzę” cudzych zbrodni. Orkowie, traktowani jako zwierzęta ofiarne, są w oczach dumnych mieszkańców Bizancjum całkowicie pozbawieni człowieczeństwa. Wiktor Pielewin bez najmniejszego skrępowania szydzi ze wszystkich kulturowych tabu współczesności, stawiając w jednym rzędzie nowe media, liberalizm i totalitarną przemoc. Wykorzystanie przez pisarza nazwy anglojęzycznej wersji nazwy GUŁag – GULAG (skrót od słów Gay, Lesbian, Animalist, Gloomy; resztę ludzi o nieheteronormatywnej orientacji seksualnej oznaczono literą U) może być zinterpretowane jako celowa kpina z homofobii i politycznej manipulacji prawami mniejszości w putinowskiej Rosji. Członkowie GULAGU chcą nawiązać do istniejącej przed wiekami na terytorium Ork-krainy dumnej cywilizacji „wieku drutu kolczastego i obozów”.

Pielewin wprowadza neologizmy, takie jak wspomniany wyżej Gloomy – określa w ten sposób człowieka, który na swojego partnera seksualnego wybiera wyłącznie „lalkę”, androida. Narratorem opowieści jest mieszkaniec Big Bizu, wojskowy pilot Karpow pracujący dla medialnej korporacji CINEWS. Karpow zdalnie pilotuje futurystyczną wersję drona, kamerę, która jest jednocześnie narzędziem dokumentacji i niezwykle zaawansowaną bronią masowej zagłady. W postapokalitycznej rzeczywistości wykreowanej przez Pielewina nie ma granicy pomiędzy tworzeniem materiału filmowego a zabijaniem. Pilot drona może równie dobrze kręcić materiał etnograficzny o życiu wioski Orków jak też bezkarnie unicestwić wszystkich jej mieszkańców. Pisarz dotyka problemów całkowicie współczesnych, takich jak wpływ technologii i mediów na przebieg konfliktów zbrojnych i zmianę technik walki. Wojna między stworzonym sztucznie narodem ofiar (mordowanych w celu złożenia ofiary dla mediów) a narodem katów stanowi tło miłosnego trójkąta między człowiekiem, Orkiem i kobietą androidem. Kobieta-lalka, android, nie tylko przewyższa swojego właściciela, pilota, mądrością, lecz ma zaprogramowaną opcję „maksymalnej duchowości”, co sprawia, że jest o wiele bardziej ludzka niż Karpow. Wątek miłosny jest tylko pretekstem do zadania pytania o to, gdzie przebiega granica między maszyną posiadającą sztuczną inteligencję i zdolną do empatii a pozbawionym człowieczeństwa głównym bohaterem.

Pielewin wykorzystuje klasykę literatury światowej, w opisie Bizancjum nawiązuje do powieści Jonathana Swifta i opisanej w niej latającej wyspy Laputa, zamieszkałej przez uczonych. Kreując religię Big Bizu. przekształca mity Azteków, którzy toczyli wojny kwietne w celu zdobycia wymaganej liczby ofiar – bez ich serc, pokarmu słońca, ustałoby życie. Podobnie krew poległych Orków jednocześnie podtrzymuje kosmiczny ład, przynosi zysk (pilot Karpow żyje z wojennego rzemiosła, pilotażu kamery bojowej), a widok walki dostarcza rozrywki znudzonym mieszkańcom kuli i wznieca w nich dumę z dziedzictwa własnej, ostatniej prawdziwej cywilizacji ludzi. Wątek miłosny to echo romansu Pigmaliona. Dwaj główni bohaterowie kochają nie żywą kobietę a idealne jej odwzorowanie, piękną niczym posąg lalkę-robota. Wykorzystanie opozycji Orki–ludzie jest złośliwym nawiązaniem do Tolkienowskiej klasyki. Lecz jest to odczytanie klasyka gatunku odmienne od tego, którego dokonują polscy czytelnicy i widzowie „Władcy Pierścieni”. Rosyjskie interpretacje twórczości Tolkiena koncentrują się na wątku genocydu rasy odczłowieczonych Orków mordowanych bezlitośnie przez ludzi i na zbrodniach (jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało) polityki kolonializmu Elfów. Adaptacja filmowa była przez Rosjan odczytywana dosłownie, jako opowieść o szlachetnych rycerzach Zachodu unicestwiających potwory ze Wschodu. Ironicznym nawiązaniem do gatunku fantasy jest przedstawienie kultury Orków jako niemalże średniowiecznej. System władzy politycznej Orków opiera się na pomieszaniu wschodniej despotii z państwem policyjnym, będącym jednocześnie ofiarą kolonialnej polityki Big Bizu. Ludzie kreują kulturę Orków, którzy z założenia mają być dzicy, okrutni, nieokrzesani, brudni i wulgarni. Jeżeli posłużymy się ewolucjonistycznym sposobem myślenia o rozwoju człowieczeństwa i podziałem na dzikość – barbarzyństwo – cywilizację, okaże się, że Pielewin stworzył rzeczywistość, w której „cywilizowana” ludzkość celowo wyhodowała sobie naród „barbarzyńców”.

Przewrotna opowieść Pielewina pokazuje proces kreowania we współczesnej kulturze obrazu obcego. Odczytywanie tej konkretnej powieści jedynie jako bezpośredniego nawiązania do rosyjsko-ukraińskiego konfliktu nie ma zatem sensu. Orkowie to dzicy barbarzyńcy celowo stworzeni jako „idealny obcy”. Powieść ma przesłanie uniwersalne, każda kultura może z ludzi innej kultury stworzyć swoich własnych Orków. Manipulacja przekazem medialnym i informacją jest dużo bardziej zabójcza niż drony. Odpowiednio reprezentowane w przestrzeni symbolicznej Orki można spokojnie unicestwiać w imię dobra ludzkości.