Árpád Kollár | wiersze | przeł. Anna Butrym

JAKI PTAK

kto w tym roku ukradł wiosnę, jaki ptak zabrał ją ze sobą na południe,
i na skrzydłach jakiego ptaka zaszeleściła znów z północy zima,
kto odgryzł lodowatymi zębami pączki z gałęzi krzewów,
na jakim strychu ukrył przed nami przebiśnieg, narcyz

i gdzie mamy schronić się przed zimą, skoro już schowaliśmy zimowe kurtki,
czapkę też wsadziliśmy do szuflady i dawno już zgubiliśmy szalik,
jaki ptak północy sprowadził nam teraz późny śnieg na karki,
przy kim mamy się ogrzać, skoro tato już wyruszył w długą podróż.

 

RZECZY, KTÓRYCH NIE UMIEM

nie umiem dmuchać szkła,
tylko chuchać na nie i rysować palcem, kiedy zaparuje,
nie umiem zasnąć bez mojego misia,
nie umiem powiedzieć, dlaczego z rury nie wypływa ciemność
i jak drugim końcem wpada światło,
powinienem też umieć wymienić tunele,
policzyć wszystkie, kiedy jedziemy nad morze,
żebym nie zasnął, zanim zobaczymy
tę wielką niebieską plamę niczego między wielkimi górami,
pływać też jeszcze nie umiem,
ale nauczę się bardzo dobrze latem,

nie umiem powiedzieć, co jest za gwiazdami,
jeśli inne gwiazdy, to nie umiem powiedzieć,
co jest za innymi gwiazdami co są za gwiazdami,
nie umiem też powiedzieć, czemu nie ma końca świata,
skoro wszystko go ma,
naleśników też nie umiem smażyć, ale zjeść umiem ze sto,
a jeśli jestem bardzo głodny, to i siedem,
nie umiem jeździć na rowerze, kiedy puszczę kierownicę,
ale za to umiem już wszystkie litery,
nie umiem powiedzieć, co to jest nic,
i nie umiem dostawać nauczki, ale nawet nie chcę.

 

TATKU MÓJ

tatku mój, któryś jest w niebie,
boję się, że zapomnę imię twoje,
w szafie wisi jeszcze palto twoje,
ale to już nie jest woń twoja,
twoja koszula też już nie spaceruje ze mną po ulicy,

czuwaj nad nami, jak obiecałeś,
żeby nikt nie skrzywdził mojej siostrzyczki,
na sikorki ja też będę uważał,
tylko niech wszystko minie, tak jak las,
i niech do rana o wszystkim zapomnę,

ale niech nasz dom nigdy nie będzie pusty, amen.

 

JA

nie mam ulubionej potrawy, ale jeśli muszę powiedzieć,
to zapiekanka ziemniaczana,
nie lubię tortów ani gotowanych kurzych móżdżków,
i nie tylko wtedy, kiedy muszę, czego nie,
tylko zawsze,
boję się ciemności, jeśli nie mam ze sobą psa,
ale boję się też, że mój pies kiedyś zmieni się
w ciemności w niepsa,

obgryzam paznokcie, obgryzam brzeg ust,
jestem koślawy i mam płaskostopie,
rodzice zawsze na mnie krzyczą, żebym chodził normalnie,
a jednak to ja jestem najszybszy na ulicy,
i najmądrzejszy, rzecz jasna,
mam migdałowe oczy, a jednak nie zwykłem
się nigdy bić,

palce będę miał ubrudzone gorącymi, pieczonymi kasztanami,
kiedy w kąpielówkach jem morelę,
spływa mi po rękach,
pływa po udach lepki sok,
arbuza też tak lubię jeść,
ale tylko latem,
no i taki jestem, moim zdaniem taki jestem, taki jestem ja.

Przełożyła Anna Butrym


ÁRPÁD KOLLÁR — ur. w 1980 r., prezes Stowarzyszenia Młodych Pisarzy i lider Węgiers-kiego Stowarzyszenia Ochrony Praw Autorskich i Zarządzania Prawami Dostępu; tłumacz z serbskiego i chorwackiego. Opublikował trzy książki poetyckie, jedna z nich została nagro-dzona w konkursie na najlepszą książkę dla dzieci (2015). Jego wiersze tłumaczono na niemi-ecki, angielski, serbski, chorwacki, rumuński i turecki. Mieszka w Szegedzie.

ANNA BUTRYM — ur. w 1985 r., tłumaczka z języka węgierskiego (tłumaczy głównie literaturę), popularyzatorka kultury węgierskiej, konferansjerka, trenerka biznesu. Stale współpracuje z Węgierskim Instytutem Kultury i czasopismami literackimi. Przekłada prozę, poezję i sztuki sceniczne, prowadzi i tłumaczy spotkania autorskie węgierskich artystów. Autorka przekładu m.in. Tureckiego lustra Viktora Horvátha; obecnie pracuje nad dwiema książkami węgierskich prozaiczek dla wydawnictwa Książkowe Klimaty.

Dodaj komentarz