Archiwa autora: Gabriela Bartoszek

Krzysztof Sztafa | Walka trwa (IV: see u tomorrow guys)

t h i s d e v i c e i s m a n a g e d b y g o o g l e . c o m

(UTC+1:00CEST[W]) / USERID: 656D / 4:53PM.

Protein whey przed treningiem (przezroczysty i profesjonalny bidon). Oczy żołnierzy przyszłości zbieleją od płaskich ekranów. Plutonie kognitywny: dla kogo walczymy?

+

Pytanie brzmi inaczej. Kosmos jest przychylny: the end of my shift is an illusion. Czas wolny spędzam na reprodukcji siły roboczej, spać chodzę wcześnie, wcześnie wstaję. Nie uprawiam seksu. Jeśli jestem kobietą, nie zajdę w ciążę.

+

Formuła myślenia cudzymi myślami: lunch za vouchera. Wyobrażam sobie scenariusz, w którym system MyBenefit wypiera narodowe waluty i staje się nowym uniwersalnym ekwiwalentem wartości wymiennej. Zamówione dobra w ciągu doby zostają dostarczone konsumentom za pomocą miniaturowych, zdalnych dronów: „to trudne piękno, ale piękno”.  Ścieraj. Użytkownicy są zadowoleni z wysokiej jakości świadczonych usług.

+

High performance. Delivered. Na orbicie znajduje się obecnie kilkaset satelitów należących do podmiotów komercyjnych. Elon Musk zapowiada, że w ciągu dekady pierwszy ładunek o masie 50 ton wyląduje na czerwonej planecie. W parę minut po ogłoszeniu tych słów akcje SpaceX skaczą nieco w górę, ale jeszcze w ciągu tego samego cyklu wracają do normy, czyli stabilnego wzrostu o 3% w skali roku. Czytaj dalej

Marek Lyszczyna | (Nie)moralne safari („Safari”, reż. Ulrich Seidl)

Ulrich Seidl bez wątpienia należy do grona najciekawszych, a zarazem najodważniejszych współczesnych twórców. Austriacki reżyser prowokuje do myślenia w sposób niezwykle intensywny, a zachodnie społeczeństwo krytykuje w sposób niezwykle bolesny. Jego odwaga przejawia się nie w przekraczaniu kolejnych granic czy epatowaniu szokującą wizualnością na ekranie, ale w odzieraniu ze złudzeń naszych wyobrażeń o nas samych, łącznie z tymi, które dotyczą sfer tabu. Seidl nie ocenia, nie moralizuje; naga prawda pokazanego na ekranie zdarzenia wystarcza zarazem za najmocniejszy komentarz.

Tak było, odkąd pamiętam, odkąd pierwszy raz zetknąłem się z jego twórczością ponad dziesięć lat temu, gdy premierę miał „Import/Export”. Film ten zarysowywał główne tematy, które Seidla nurtują do dziś; kondycja (nie tylko moralna, ale także fizyczna) Europy Zachodniej, kontrasty i położenie tych, którzy do tego świata nie przynależą. Austriacki reżyser krytykuje jednak w stylu godnym Wiednia złotej epoki Herberta von Karajana. W jego filmach nie ma śladu pseudointelektualnego moralizowania typowego dla części środowisk lewicowych. Seidl pokazuje patologie, ale ich nie ocenia, pozostawiając wyciągnięcie wniosków inteligencji widza. „Import/Export” ukazuje dwie historie młodych ludzi: ukraińskiej pielęgniarki, która emigruje zarobkowo do Wiednia, oraz młodego Austriaka, który wraz  z ojcem prowadzi szemrane interesy na Ukrainie. Ukrainka kończy w seks-biznesie, Austriak przeżywa swego rodzaju katharsis. Sceną jak w soczewce ogniskującą filmowy świat Ulricha Seidla jest moment, w którym bohaterka filmu zatrudnia się jako sprzątaczka w domu bogatych Austriaków. Tam za zadanie ma między innymi czyszczenie wypchanych trofeów, nie ma jednak know-how. W świecie ogromnego, postradzieckiego i postapokaliptycznego ukraińskiego blokowiska, z którego pochodzi, to nawet nie fanaberia. To jak inna czasoprzestrzeń. Dziewczyna zostaje szybko skarcona i pouczona, jakimi środkami ma czyścić futro wypchanego zwierzaka, jaką szmatką oczy, jaką szczoteczką zęby. Czyż może być bardziej wymowna scena? Czytaj dalej

Karolina Kostyra | Wszystkie dzieci Spielberga

Od premiery „E.T.” (1982, reż. Steven Spielberg) minęły już przeszło trzy dekady. Dorosły już dzieciaki wychowane na baśni o obcym i latających rowerach. Teraz z kamerą wracają do kosmicznych przeczuć z dzieciństwa.

Popularność „Stranger Things” (2016, Matt Duffer, Ross Duffer) tłumaczy się przeważnie głębokim emocjonalnym zaangażowaniem, jakie serial wywołuje u odbiorców. Strategię obraną przez braci Duffer można nazwać lizusowską i cyniczną albo przepojoną miłością do przeszłości. Jakby nie było, nie ma w niej zbyt wiele miejsca dla subtelności i niedomówień. Syntezatory przywodzą na myśl Johna Carpentera albo co drugi nowofalowy zespół z lat 80. Niespokojne małe miasteczko kojarzy się ze Stephenem Kingiem, zaś konkretne wątki fabularne utkane są ze skrawków popularnych produkcji ery VHS. Sama historia w zasadzie niespecjalnie nas zajmuje. Na pierwszy plan wysuwa się obraz, który przez popkulturową pamięć trafia wprost do serca spragnionych nostalgii widzów. Neonowa czcionka przypomina logo drugoligowej wytwórni filmowej widziane kiedyś na kasetach z wypożyczalni. A to przecież tylko początek. Są jeszcze kadry z dzieciakami na rowerach, tajemnicze wilgotne lasy, pokój rozświetlony lampkami choinkowymi i ta dziewczynka z dziwnym wyrazem twarzy. Czytaj dalej

Dominika Dolata | Figury wobec reguł gry („Na pokuszenie”, reż. Sofia Coppola)

Sofia Coppola przenosi nas w środek XIX wieku, w samo serce wojny secesyjnej, czy może raczej: w jej osierdzie. Chociaż wydarzenia polityczne są jednym z najbardziej znaczących czynników budujących sytuację fabularną, w filmie nie pojawia się ani jedna scena ukazująca działania wojenne. Istota konfliktu Północy z Południem też rysuje się ledwo we wzmiankach na drugim planie; perspektywa skierowana jest bowiem na zupełnie innego rodzaju zmagania.

W rezydencji w środku lasu, niczym w zaczarowanym zamku, wiedzie specyficzny, wyizolowany żywot garstka uczennic i opiekujące się nimi dwie nauczycielki. Internat wyludnił się wskutek toczącej się wojny, a kontynuowanie codziennego, szkolnego trybu zajęć czyni placówkę bardziej oniryczną i absurdalną, niż kiedykolwiek mogłaby być. Obowiązek i repetycja, służące utrzymaniu za wszelką cenę „normalności”, mają daleko większe znaczenie niż refleksja nad patową sytuacją i jej źródłami. Refleksja ta pozostawiona jest odbiorcy, a impulsem do jej podjęcia, intensyfikującym presję napierającą na seminarium, jest pojawienie się w tym świecie mężczyzny. Czytaj dalej

Kasper Pfeifer | Towarzysze źli: Bruno Jasieński (1)

Odkąd zostałem poszukiwaczem Prawdy i zacząłem skrolować internet, pewne fakty nie dają mi spokoju.
Mając na uwadze niedawne protesty przeciwko dekomunizacji Brunona Jasieńskiego 1, trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że dążenie do niej to druga, obok robienia pierogów, ważna polska tradycja. Młoda, przyznaję, ale zakorzeniona w praktyce dostatecznie głęboko, by okazjonalnie zdominować zarówno dyskurs medialny, jak i rozmowy przy kotlecie.Można się nawet pośmiać z niektórych jej odsłon, jak na przykład z debaty rozpoczętej przez Adama Kalitę, pracownika IPN-u, na temat dekomunizacji ulicy Dworcowej w Krakowie, a także z ustawy dezubekizacyjnej, za sprawą której odbiera się lwią część rent i emerytur piłkarzom grającym w reprezentacji Kazimierza Górskiego, uznając – całkiem na serio – że, podobnie jak Jasieński, przyłożyli oni rękę do rozwoju totalitaryzmu w okresie PRL. Czytaj dalej

Piotr Jemioło | Wiersze

[Odkąd w kwietniu zatrułem się kebabem]

Odkąd w kwietniu zatrułem się kebabem,
nabrałem podejrzeń do Turków i tureckiej kuchni.
Nie lepiej było zjeść wrocławską knyszę, mamine
klopsiki? Moje życie potoczyłoby się inaczej,

a tak myślę o maczecie w volkswagenie ojca.
Czy mój ojciec wiedzie podwójne życie
i po zmroku wyrzyna Turków
w odwecie za skażone mięso?

Jeśli kocha syna, byłby zdolny do takich czynów.
Jeśli syn kocha ojca, nie myślałby o nim
jako o krwiożerczym popaprańcu.

Mama nie wierzy, że któryś z synów odwiedzi ją
na cmentarzu. Chyba ma o nas niskie mniemanie,
choć ja akurat zawsze chwalę jej przepyszne

klopsiki w sosie koperkowym.

08.09.2017


Czytaj dalej

lipiec-sierpień 2017 (25-26)

LITERATURA

Katarzyna Ślączka | Wiersze

Tomasz Dalasiński | Wiersze

FILM I MULTIMEDIA 

Wojciech Sitek | Kontrrewolucja Clinta Eastwooda („Wzgórze złamanych serc”, reż. Clint Eastwood)

Paweł Sadowski | Dwa szczyty czy szczyty szczytów? Na marginesie „Miasteczka Twin Peaks” (2017)

Marek Lyszczyna | Rehabilitacja Dunkierki („Dunkierka”, reż. Christopher Nolan)

SZTUKA

Sabina Rotowska-Śpiewak | Architektoniczne koncepcje, kreacje i konteksty Marka Dziekońskiego

Kevin Nazencew | Polska szkoła buntu („Nie jestem już psem”, Muzeum Śląskie)

Marek Lyszczyna | Rehabilitacja Dunkierki („Dunkierka”, reż. Christopher Nolan)

Dunkierka. Piekło na ziemi dla czterystu tysięcy alianckich żołnierzy. Raj – ulga wybawienia dla trzech czwartych z nich. Dunkierka – symbol bohaterstwa, dzięki któremu w ogniu wojennej zawieruchy ocalono wiele ludzkich istnień. Także dzięki poświęceniu zwykłych ludzi. Wreszcie Dunkierka – nudne miasto z czerwonej cegły, po którego pustych ulicach hula wiatr.

Z tym wszystkim zachodniemu światu kojarzyła się przed filmem Christophera Nolana. Filmem oszczędnym, mocnym, wyważonym, konkretnym, pięknym. Już od pierwszej sceny widz spotka się z rzadką dzisiaj, niezwykle uporządkowaną narracją filmową. A także z bardzo oszczędnymi efektami specjalnymi – Nolan wie, że to nie one kierują uwagą widza przez ponad półtorej godziny. Kieruje nią (od początków kina) opowiadana historią. A ta jest w „Dunkierce” podzielona na trzy części: molo (plaża), morze i powietrze.

Na molu widzimy tysiące żołnierzy karnie stojących w szeregu i w beznadziei oczekujących ratunku. Pod jedno jedyne molo podpływają brytyjskie i francuskie statki ratunkowe, niemiłosiernie atakowane przez wrogów (Luftwaffe wraz z Kriegsmarine zatopiło wówczas ponad dwieście brytyjskich i francuskich jednostek). Gdzie indziej poziom wody (odpływ) nie pozwala na zacumowanie większej jednostki, żołnierze nie mają wystarczającej ilości łódek, aby wypłynąć nimi na pełne morze. Czytaj dalej