Bartosz Sitek | Internet – między działaniem komunikacyjnym a teleologicznym, czyli o językowym tle komunikowania w sieci*

Poniższe rozważania stanowią pewnego rodzaju zachętę do dyskusji na temat komunikowania z wykorzystaniem pośrednictwa nowoczesnych technologii. Choć przedstawione tu refleksje często obecne są zarówno w literaturze naukowej, jak i w dyskursie potocznym (i stanowią niejako esencję przekonań pewnej części społeczeństwa o nowoczesnych technologiach), to zostały tu osadzone w pewnym kontekście teoretycznym. Czy jest to kontekst adekwatny, zdecydować muszą ostatecznie odbiorcy tych słów, zwłaszcza w oparciu o własną refleksję i, być może, przeprowadzone badania.

Podjęta tu tematyka dotyczy zatem wzajemnych oddziaływań między podmiotami korzystającymi z internetu. Trzeba przy tym pamiętać, że oddziaływania są możliwe tylko dzięki komunikacji zachodzącej między owymi podmiotami, ta zaś nie mogłaby zaistnieć bez systemu znaków, którym podmioty posługują się w interakcji. Jest to język, czyli: „czysto ludzki i nieinstynktowny sposób komunikowania myśli, emocji i pragnień za pomocą świadomie wytwarzanych symboli” (Sapir 2010: 20). Niektórzy autorzy bezpośrednio stwierdzają, że:

percepcja świata i funkcjonowanie jednostki oraz jej społeczny odbiór, a nawet tożsamość w dużym stopniu zależą od używanego przez nią języka. Język kształtuje myślenie, kieruje nami, zawarte są bowiem w nim schematy umożliwiające selektywny ogląd świata i siebie (Skarżyńska 2012: 10).

Jürgen Habermas, zwracając uwagę na charakter języka jako atrybutu człowieka, stwierdzał, że: „tym, co nas wyróżnia i wynosi ponad przyrodę, jest mianowicie ten jedyny fakt, którego natura może być nam znana: język” (1973: 163). Wilhelm von Humboldt zauważał, że ten, kto mówi, kieruje swe mówienie do kogoś, zatem podmioty pozostające w takiej relacji wspólnie tworzą zależny od mówienia i rozumienia język, dzięki któremu – jeśli tylko unikną nadmiernego indywidualizmu – są w stanie się porozumieć (2002: 159–160). Jednocześnie komunikacja jest według Sapira głównym celem języka1, a o jej zaistnieniu możemy mówić jedynie w takiej sytuacji, gdy to, co usłyszy dany podmiot, zostanie przezeń przetworzone na adekwatny ciąg obrazów lub myśli (2010: 28). Rozważania Sapira wsparte obserwacjami Benjamina Lee Whorfa stały się podstawą do stworzenia hipotezy znanej właśnie jako hipoteza Sapira-Whorfa, według której: „język tworzy myślowe kategorie, które wyznaczają ludzkie rozumienie świata” (Baldwin, Longhurst, McCracken, Ogborn, Smith 2007: 71)2.

Należy mieć przy tym na uwadze, że język jako pojęcie może być definiowany w wielu różnych wymiarach. Najpopularniejsze ujęcia proponują rozpatrywać ten fenomen jako system (znaków), rodzaj aktywności (gdzie zwraca się uwagę na fakt, iż wiele komunikatów można uznawać za rodzaj działania) oraz jako specyficzny sposób zanurzenia w kulturze (gdyż kultura wpływa na to, jak się zachowujemy i co ostatecznie znaczą dla nas poszczególne słowa; to język tworzy rzeczywistość i jest przez nią tworzony; Stewart, Logan 2012: 81–96). To ostatnie ujęcie dobrze rekapituluje sentencja Ludwika Wittgensteina: „Granice mego języka oznaczają granice mego świata” (2002: 64). Niezależnie od przyjętej optyki i sposobu definiowania trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie społeczne bez języka zaprzęgniętego3 w służbę komunikacji.

Język może pełnić szereg funkcji w komunikacji. Według modelu komunikowania zaproponowanego przez Romana Jakobsona sześciu czynnikom konstytuującym komunikację (czynniki te to: nadawca, kontekst, adresat, komunikat, kontakt oraz kod) odpowiadają poszczególne funkcje języka (a przy tym komunikacji): ekspresyjna, referencyjna, konatywna, poetyczna, fatyczna oraz metajęzykowa (Fiske 1999: 54–56; Pisarek 2003: 13).

Same komunikaty możemy próbować dzielić za Habermasem (odwołującym się między innymi do teorii aktów mowy Johna L. Austina4) na lokucje, illokucje oraz perlokucje5. Te pierwsze akty oznaczają wypowiedziany komunikat wyrażający stan rzeczy; drugie są jednocześnie wykonaniem czynności (obietnicą, rozkazem, itp.); trzecie oznaczają wywołanie założonego skutku u osoby, do której są kierowane (1973: 477–478). Znaczenie wskazanych aktów można opisać w kolejności jako: „coś mówić; coś czynić, mówiąc; coś sprawiać przez to, że się działa coś mówiąc” (Habermas 1973: 478).

Habermas, tworząc swoją koncepcję działania komunikacyjnego jako takiego rodzaju „interakcji, w których wszyscy uczestnicy wzajemnie zestrajają swe indywidualne plany działania i dlatego bez żadnych obwarowań zmierzają do realizacji swych illokucyjnych celów” (1973: 478)6, umiejscowił ją w opozycji do działań teleologicznych7, nastawionych na osiągnięcie założonego celu. Czynności perlokucyjne są de facto rodzajem działań teleologicznych z ukrytym faktycznym celem działania. Czasem zdarza się zatem, że ktoś sukces aktu illokucyjnego chce wykorzystać do osiągnięcia celu perlokucyjnego; ostatecznie efekty perlokucyjne zdają się zbliżać w swoich konsekwencjach do efektów działań celowych, to jest oznaczają zmiany, które zaszły w otoczeniu w wyniku ingerencji podmiotu działającego (Habermas 1973: 483–484, 503)8.

Aby osiągnąć porozumienie przy pomocy aktu mowy, niezbędne jest zrealizowanie celu illokucyjnego. Ten zaś – jeśli przyjmujemy stanowisko zdeterminowane fenomenologicznie – jest możliwy do ustanowienia jedynie we wspólnie ukształtowanej przez komunikujące się jednostki rzeczywistości. Podmioty tworzą zatem intersubiektywnie podzielany świat, w którym to dopiero możliwe staje się porozumiewanie. (Habermas 1973: 484, 37–38).

Rozważania dotyczące funkcji języka, jak i aktów komunikacyjnych, prowadzone są tu z dość oczywistego powodu. Jeśli bowiem uznać rzeczywistość sieciową za kreowany wspólnie przez jej użytkowników świat, powstaje pytanie, do jakiego stopnia rzeczywistość ta może być, a do jakiego stopnia faktycznie jest, przestrzenią działania komunikacyjnego, do jakiego zaś pozostaje sceną walki i realizacji działań o charakterze strategicznym czy też celów perlokucyjnych. Język może posłużyć do osiągania założonych celów. Funkcja konatywna może w części komunikatów dominować9 nad innymi funkcjami. W sytuacji komunikacji zapośredniczonej (w omawianym przykładzie – przez internet) – a pamiętać trzeba, że „media działają głównie przez język” (Bralczyk, Majkowska 2000: 43) – część funkcji może być słabiej obecna w przekazie. Nie widząc rozmówcy, nie jesteśmy w stanie odszyfrować komunikatów niewerbalnych; brak bezpośredniego kontaktu i anonimowość mogą sprzyjać realizowaniu funkcji konatywnej, a także działaniom zorientowanym na cel. Guy Standing, referując rozważania Habermasa, stwierdza, że ten ostatni widzi internet jako „przestrzeń generującą anarchistyczną falę pofragmentowanych obiegów komunikacji, która nie jest w stanie wytworzyć sfery publicznej” (2014: 349). Być może – jeśli zgodzić się z Habermasem – ta niemożność wykreowania sfery publicznej w przypadku komunikacji z zastosowaniem sieci wynika właśnie z przewagi pewnych funkcji języka nad innymi.

W tym ostatnim kontekście można odwołać się do rozważań Jeana Baudrillarda, który w następujący sposób komentował fatyczną funkcję języka:

Jeśli w sieciach następuje przerost fatyczności (…), to ze względu na odległość, która sprawia, że dosłownie żadne słowo nie ma już sensu. Mówi się, że się mówi, lecz poprzez mówienie jedynie weryfikuje się działanie sieci i to, że jest się do niej podłączonym. Na drugim końcu nie ma tu nawet »innego«, gdyż w zwykłej przemienności sygnału rozpoznania nie ma ani nadawcy, ani odbiorcy (2005: 161).

Konsekwencją przemian jest – zdaniem Baudrillarda – dezaktualizacja rozpoznań Jakobsona, które spełniają swoją funkcję jedynie w odniesieniu do klasycznych wzorców komunikacji. Tymczasem: „W przestrzeni sieci, w której panuje czysta cyfrowość, traci ona sens” (2005: 162) [10].

Pewne podobieństwo do poruszonych tu wątków pojawia się także w odwołaniach do klasycznej retoryki. Tę ostatnią łączy się ze współwystępowaniem w komunikatach trzech zazębiających się i „walczących” o prymat elementów. Zdaniem Arystotelesa:

Środki przekonywania, uzyskane za pośrednictwem mowy, dzielą się na trzy rodzaje. Jedne z nich zależą od charakteru mówcy, inne od nastawienia, w jakie wprawia się słuchacza, inne jeszcze od samej mowy ze względu na rzeczywiste lub pozorne dowodzenie (2014: 1356a 2–4).

Środki te Piotr H. Lewiński sprowadza do płaszczyzn oddziaływania: racjonalnej, emocjonalnej oraz aksjologicznej (2012: 30). Michel Meyer zaś pisze o logosie, patosie i etosie (Meyer, Carrilho, Timmersmans 2010: 6)10. Zwłaszcza gdy odnosimy powyższe rozważania do sfery oddziaływań w internecie, zauważalna staje się przewaga patosu nad logosem i, wydaje się, szczególnie istotna przewaga tego pierwszego nad etosem. Oczywiście retoryka, pomyślana jednak jako dotycząca relacji bezpośredniej, ma jedynie do pewnego stopnia przełożenie na relacje zapośredniczone przez sieć. Zastrzeżenie to nie jest jednak bezwzględne, gdyż „nie ma retoryki bez związku etos-patos-logos, mówca-audytorium-język niezależnie od tego, czy język ten będzie pisany, czy mówiony, używający słów, czy odwołujący się do zmysłu wzroku” (Meyer, Carrilho, Timmersmans 2010: 258)11. Gdy zatem odwołamy się do cech internetowej komunikacji, wśród których jedną z najważniejszych jest zrównanie rangi pragmatycznej tych, którzy się komunikują, jasne staje się, że pozycja etosu jest osłabiona w stosunku do pozostałych wymiarów wypowiedzi. Próby powoływania się przez autora komunikatu na autorytet, wiedzę czy doświadczenie są często z góry skazane na porażkę. Można zaryzykować stwierdzenie, że w komunikacji internetowej dominuje patos, który „postrzega dyskusję jako opanowaną przez namiętność” (Meyer, Carrilho, Timmersmans 2010: 309).

Pozostaje istotnym pytanie, czy relacje w internecie, jako pozbawione pewnych elementów komunikowania bezpośredniego i eksponujące przy tym część funkcji języka związanych z oddziaływaniem, mogą zaistnieć jako „działanie komunikacyjne”. Choć wielu apologetów internetu jako współczesnej agory i przestrzeni współpracy przychyla się do takiej interpretacji, istnieje – jak zostało to w niniejszym tekście przedstawione – znaczna ilość argumentów, które mogłyby to stanowisko podważyć.

* Niniejszy artykuł jest efektem badań prowadzonych w ramach pracy doktorskiej autora.



PRZYPISY:

[1] Martin Heidegger zauważa, że język pozwala na wypowiadalność (jest tą wypowiadalnością) mowy, ta ostatnia zaś jest artykulacją zrozumiałości. Innymi słowy, aby coś (komunikat) było zrozumiałe, musi zostać ubrane w mowę (a więc wyposażone w sens). Język służy zaś do tego, by taki przekaz mógł zostać wypowiedziany. (2008: 206). Andrzej Szahaj stwierdza: „Istnienie świata na zewnątrz wychodzi na jaw w ludzkiej praktyce i w oporze, jaki świat jej stawia, jednakże wszystko, co o świecie możemy powiedzieć, przynależy do porządku mowy, czyli języka, a ten rządzi się już swymi własnymi regułami” (1996: 74).
[2] Humboldt pisze: „Człowiek myśli, odczuwa i żyje tylko w języku i musi najpierw zostać przez niego ukształtowany, aby pojąć nawet taką sztukę, która wcale nie oddziałuje poprzez język” (2002: 274).
[3] „Zaprzęgnięty” język wydaje się być w prezentowanym wątku nośną metaforą, zwłaszcza gdy odwołać się do koncepcji Michaela Foucaulta. Jerzy Topolski, referując myśl badacza dyskursu, zwraca uwagę, że według Foucaulta język „nie jest neutralnym reprezentantem świata, lecz czynnikiem go konstytuującym, a zarazem określającym kategorie myślenia i sposoby percepcji rzeczywistości” (1977: 13). „Zaprzęgnięcie” zatem języka w służbę komunikacji zawsze jest zaprzęgnięciem go w służbę jakiejś komunikacji.
[4] Austin zwrócił uwagę na inne, oprócz deskryptywnej, funkcje języka, zwłaszcza jego funkcję performatywną. Zauważał on, że powszechne na ówczesny stan rozważań (a wyraził swoje zdanie w 1953 roku w książce pod tytułem „Jak działać słowami”) było przyjmowanie jako głównej (a nawet jedynej) funkcji języka właśnie opisu rzeczywistości. Co istotne, wypowiedzi performatywne w przeciwieństwie do deskryptywnych nie mogą być pojmowane jako prawdziwe lub fałszywe, a jedynie jako udane lub nieudane. (Wendland 2011: 128–130)
[5] Kwestię tę porusza także Marek Tokarz (2006: 191-194).
[6] Gdzie indziej Habermas dodaje: „Do działania komunikacyjnego zaliczam więc takie językowo zapośredniczone interakcje, w których wszyscy uczestnicy swymi czynnościami językowymi zmierzają do realizacji celów illokucyjnych i żadnych innych” (1973: 486). Na temat koncepcji Habermasa w syntetycznej formie pisze także Jacek Warchala (2004: 49–52).
[7] Działania teleologiczne, jako nastawione na osiąganie celów, można oceniać przez pryzmat ich skuteczności, a reguły, według których działanie to przebiega, stanowią wiedzę użyteczną technicznie i strategicznie (Habermas 1973: 548).
[8] Jednocześnie przeniesienie powyższych rozważań i koncepcji Habermasa w sferę komunikacji politycznej pozwala konstatować, że w zakresie działań nastawionych na porozumienie efektem, do którego dążą podmioty komunikujące się, „jest stworzenie optymalnych warunków do współdziałania elementów danego systemu, w dążeniu do realizacji podstawowych i tożsamych dla wszystkich elementów celów”, w przypadku zaś działań nastawionych na rezultat pojawiają się one „w sytuacji nierównowagi systemowej, będącej pochodną znacznie posuniętej dywersyfikacji (niespójności lub sprzeczności) celów subsystemowych, prowadzącej w konsekwencji do marginalizacji pierwszorzędnych celów ogólnosystemowych (związanych z przetrwaniem i rozwojem danego systemu) względem partykularnych i konkurencyjnych celów niższego rzędu (podstawowym kryterium wyboru celów i opcji działania jest maksymalizacja korzyści danego subsystemu lub innego elementu składowego systemu komunikacji politycznej)” (Kolczyński 2008: 29). Ostatecznie oba typy działania uwidaczniają się na tle pożądanego, z punktu widzenia systemu, stanu jego homeostazy.
[9] Marek Kochan podkreśla, że wystarczy poświęcić kilkanaście minut na obserwację dowolnej dyskusji publicznej, by dostrzec stosowane przez jej uczestników chwyty erystyczne, choć zwykle ich repertuar jest ograniczony, co wynika z charakteru debat prezentowanych przez media (2012: 11-12).
[10] Oczywiście zgoda na propozycję Baudrillarda negowałaby istotność przedstawionego w tytule tekstu problemu, stąd traktować ją należy raczej jako interesujące dopełnienie poruszonej tematyki.
[11] Dalej Manuel Maria Carrilho pisze: „trzeba podkreślić fundamentalną rolę, jaką gra w tej całości powiązanie trzech elementów wyróżnionych przez Arystotelesa w charakterze głównych osi retoryki, czyli logosu, patosu i etosu. Sukces wszelkiej argumentacji zależy zawsze od sposobu, w jaki dyskurs oratora (logos) uwzględnia właściwości i cechy audytorium (patos) i w jaki udaje mu się z nimi interferować, biorąc pod uwagę styl, w jakim orator ujawnia lub eksponuje odnośne cechy swego charakteru (etos). Nie chodzi tu o uprzywilejowanie etosu (który sofiści, jak widzieliśmy, waloryzują w sposób szczególny), patosu (do którego Platon starał się sprowadzić retorykę) ani logosu, ale o dostrzeżenie ich komplementarności, nawet jeśli ma ona złożoną postać” (Meyer, Carrilho, Timmersmans 2010: 52).
[12] Wątek istoty pojęć etosu, patosu i logosu oraz relacji, jakie zachodzą między tymi trzema elementami, porusza wielu badaczy zagadnień związanych z retoryką i perswazją (Borg 2011: 19-20).



LITERATURA:

Arystoteles: „Retoryka”. W: tegoż: „Retoryka, Retoryka dla Aleksandra, Poetyka”. Przeł. H. Podbielski. Warszawa 2014.
J. Baudrillard: „O uwodzeniu”. Przeł. J. Margański. Warszawa 2005.
J. Borg: „Perswazja, sztuka pozytywnego wpływania na ludzi”. Przeł. A. Mikołajewska. Warszawa 2011.
J. Bralczyk, G. Majkowska: „Język mediów – perspektywa aksjologiczna”. W: „Język w mediach masowych”. Red. J. Bralczyk, K. Mosiołek- Kłosińska. Warszawa 2000.
J. Fiske: „Wprowadzenie do badań nad komunikowaniem”. Przeł. A. Gierczyk. Wrocław 1999.
J. Habermas: „Erkenntnis und Interesie”. W: tegoż: „Technik und Wissenschaft als Ideologie”. Frankfurt am Main 1968, tu 1973. Za: A. M. Kaniowski: „Wstęp”. W: J. Habermas: „Teoria działania komunikacyjnego”. Tom 1. Przeł. A.M. Kaniowski. Warszawa 1999.
M. Heidegger: „Bycie i czas”. Przeł. B. Baran. Warszawa 2008.
W. von Humboldt: „O myśli i mowie – wybór pism z teorii poznania, filozofii dziejów i filozofii języka”. Przeł. E.M. Kowalska. Warszawa 2002.
M. Kochan: „Pojedynek na słowa. Techniki erystyczne w publicznych sporach”. Kraków 2012.
M. Kolczyński: „Strategie komunikowania politycznego”. Katowice 2008.
P. H. Lewiński: „Neosofistyka: argumentacja retoryczna w komunikacji potocznej”. Wrocław 2012.
M. Meyer, M. M. Carrilho, B. Timmersmans: „Historia retoryki od Greków do dziś”. Przeł. Z. Baran. Warszawa 2010.
W. Pisarek: „Perswazja – jak ją widzą, jak ją piszą”. W: „Język perswazji publicznej”. Red. K. Mosiołek-Kłosińska, T. Zgółka. Poznań 2003.
E. Sapir: „Język – wprowadzenie do badań nad mową”. Przeł. M. Buchta. Kraków 2010.
K. Skarżyńska: „Przedmowa do wydania polskiego. Dlaczego osobista komunikacja jest tak ważna?”. W: „Mosty zamiast murów – podręcznik komunikacji interpersonalnej”. Red. J. Stewart. Warszawa 2012.
G. Standing: „Prekariat, nowa niebezpieczna klasa”. Przeł. K. Czarnecki, P. Kaczmarski, M. Karolak. Warszawa 2014.
J. Stewart, C. Logan: „Komunikowanie się werbalne”. Przeł. J. Suchecki. W: „Mosty zamiast murów – podręcznik komunikacji interpersonalnej”. Red. J. Stewart. Przeł. J. Doktór et al. Warszawa 2012.
A. Szahaj: „Co to jest postmodernizm?”. „Ethos” 1996, vol. 33-34.
M. Tokarz: „Argumentacja, perswazja, manipulacja”. Gdańsk 2006.
J. Topolski: „Wstęp”. W: M. Foucault: „Archeologia wiedzy”. Przeł. A. Siemek Warszawa 1977.
J. Warchala: „Horyzonty manipulacji: perswazja, manipulacja, interpretacja”. W: „Manipulacja w języku”. Red. P. Krzyżanowski, P. Nowak. Lublin 2004.
M. Wendland: „Konstruktywizm komunikacyjny”. Poznań 2011.
L. Wittgenstein: „Tractatus logico-philosophicus”. Przeł. B. Wolniewicz. Warszawa 2002.

Dodaj komentarz