Archiwa kategorii: Kwartalnik

Opcje Kwartalnik Kulturalny | Lem i okolice

Opcje | nr 4 (105) 2016

Lem i okolice

Lem

Stanisław Lem | Alfred Zellermann, Gruppenführer Louis XVI (Suhrkampf Verlag)
Agnieszka Gajewska | Stanisław Lem a myśl posthumanistyczna
Szymon Kukulak | Prawdziwy Wszechświat Lema. Opowieści o pilocie Pirxie a realna eksploracja Układu Słonecznego 1959–197
Piotr Zaczkowski | Fantazja teatralna
Piotr Gorliński-Kucik | Oprócz Lema. Eksplorowanie cienia
Wacław Osadnik, Andrzej Pitrus | Test pilota Pirksa, czyli Stanisław Lem na ekranie
Ankieta lemowska | Wojciech Zemek, Agnieszka Gajewska, Paweł Golik, Ernest Aleksy Bartnik, Stanisław Bereś, Kinga Kasperek
Kinga Kasperek | Lem — wizjoner, naukowiec, ojciec polskiego science fiction

…i okolice

Dominik Niedźwiecki | Ludzkie, hiperludzkie
Krzysztof Uniłowski | Komunardzi, zbawiciele, dzikusy i bracia Strugaccy
Paweł Ćwikła | Obcy to my. Pomiędzy sciencesocial fiction — przypadek Janusza A. Zajdla
Przemysław Pieniążek | Filmowe futurospekcje Piotra Szulkina
Miriam Hasíková | Science fiction w balecie amerykańskim, rosyjskim i czechosłowackim lat sześćdziesiątych
Lenka Štiblaríková | Dobrzy, źli i wszechmogący — spotkania Ziemian z Obcymi w prozie słowackiej po 1989 roku

LITERATURA

Dariusz Nowacki | Dziennik bez spinki (Zbigniew Białas, Nebraska)
Paulina Skrzyp | Potworna powieść Joanny Bator (Joanna Bator, Rok królika)
Piotr Fast | Pogański pastisz (Dmitrij Bykow, ŻD)
Piotr Zaczkowski | Awantura o Stasia (Tomasz Lem, Awantury na tle powszechnego ciążenia)
Katarzyna Szkaradnik | Pociąg do życia Pilchowego (Katarzyna Kubisiowska, Pilch w sensie ścisłym)

FILM

Karolina Kostyra | Stracony czas (Wszystkie nieprzespane noce, reż. Michał Marczak)
Przemysław Pieniążek | Upadek domu Beksińskich (Ostatnia rodzina, reż. Jan P. Matuszyński)
Katarzyna Warmuz | Między państwem a wspólnotą (Ja, Daniel Blake, reż. Ken Loach)

TEATR

Magdalena Janik | I tak wszyscy umrzemy… (Elfriede Jelinek, Wściekłość, reż. Maja Kleczewska)
Aneta Głowacka | Zostaje jeszcze teatr (XVIII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje”)
Magda Górska, Paulina Tchurzewska | Aktor — aktywista? (15. edycja Festiwalu „Prapremiery”)

MUZYKA POWAŻNA

Agnieszka Topolska | Byłam w Auschwitz (Mieczysław Weinberg, Pasażerka, Teatr Wielki — Opera Narodowa w Warszawie)
Joanna Schiller-Rydzewska | Druga odsłona festiwalu Nowe Fale
Lesław Czapliński | Różne oblicza buskiego festiwalu im. K. Jamroz
Lesław Czapliński | Krakowskie lato muzyczne (41. Festiwal „Muzyka w starym Krakowie”)

 JAZZ/ROCK/TECHNO

Ilona Chylińska | Pustki w przekroju (Pustki, Wydawało się)
Martyna Kula | Na wagę złota (Krzysztof Zalewski, Złoto)
Ilona Chylińska | Powrót wilka (Bisz/Radex, Wilcze humory)
Monika Lubińska | Pociąg do samego siebie (Taco Hemingway, Marmur)

 POEZJA

Marek K.E. Baczewski | Wejdź do mnie
Dzikie zwierzę | Z Markiem K.E. Baczewskim rozmawia Alina Świeściak

FELIETON

Karolina Lewestam | Kosmiczna zgaga
M.K.E. Baczewski | Świadkowie Tajemnicy albo o postępie w dziedzinie Chrystusa
Krzysztof Łęcki | Stąd do historii
Andrzej Gwóźdź | Stara śpiewka
Piotr Zaczkowski | Belka latryny

111

Opcje | nr 3 (104) 2016

GOŚCINNOŚĆ

Pod redakcją Moniki Glosowitz i Katarzyny Szopy

Michel Foucault | Międzynarodowe obywatelstwo: prawa i  obowiązki
Colin Gordon | Ci, którzy utonęli, i  ci, którzy zostali uratowani: Foucault o  migracji i  solidarności
Luce Irigaray | Ku wzajemnej gościnności
Rafał Cekiera | Między gościnnymi progami a  progami gościnności
Ewa Majewska | Gościnność, faszyzm, sfera publiczna. Kontrpubliczności podporządkowanych innych
Joanna Bednarek | Inny bez twarzy: między Levinasem a  Deleuze’em
Łukasz Moll | W gościnie, czyli tam, gdzie granice docierają do swych granic
Aneta Głowacka | Obcy z  bram
Filip Szałasek | Po prawdzie. Przed orkanem Marcina Dymitera
Katarzyna Wincenciak | Gość w  pracowni. Opus Magnum Hasiora
Radosław Kobierski | We all wanna b-black
Marzena Boniecka | Please love Ausländer

LITERATURA | RECENZJE 

Dariusz Nowacki | Całkiem udany sequel (Wojciech Kuczok, Proszę mnie nie budzić)
Wojciech Rusinek | Afirmacje Jerzego Sosnowskiego (Jerzy Sosnowski, Sen sów)
Małgorzata Rygielska | Elegijne continuum (Marian Kisiel, Łazarz)
Kinga Kasperek | Miasto potworów, które chce się zwiedzić (Katarzyna Rupiewicz, Redlum)
Piotr Fast | Rosyjskie traumy, rosyjskie terapie… (Dmitrij Bykow, Uniewinnienie; Zachar Prilepin, Klasztor)

FILM/MEDIA | RECENZJE

Karolina Kostyra | Proste przyjemności (Kwiat wiśni i  czerwona fasola, reż. Naomi Kawase)
Przemysław Pieniążek | Pieniądze to nie wszystko (Zakładnik z  Wall Street, reż. Jodie Foster)
Tomasz Rabsztyn | Jednostka, trójkąt, grupa (Komuna, reż. Thomas Vinterberg)
Katarzyna Szkaradnik | Dwie kobiety w  pewnym wieku (Dobra żona, reż. Mirjana Karanović; Co przynosi przyszłość, reż. Mia Hansen-Løve)
Anna Piątkowska | Zabójczyni (Zabójczyni, reż. Hsiao-Hsien Hou)

JAZZ/ROCK/TECHNO | RECENZJE

Grzegorz Olszański | Beznadzieja (ANOHNI, Hopelessness)
Przemysław Pieniążek | Krew i łzy (Deftones, Gore)
Dominik Gac | Zimna fala po zimnej wojnie (Ploho, Культура доминирования)
Martyna Kula | Trójmiejska Durga (Reni Jusis, Bang!)

MUZYKA POWAŻNA | RECENZJE

Katarzyna Babulewicz | Nie los osoby, a  osoba losu… (Marcin Trzęsiok, Dyptyk tragiczny. Muzyka i  mit w  „Królu Edypie” i  „Apollu” Igora Strawińskiego)
Krzysztof Stefański | W opery oparach opery w  opałach (Olga Neuwirth, Zagubiona autostrada; Salvatore Sciarrino, Luci mie traditrici; Sławomir Wojciechowski, Aaron S; Piotr Stasik, Artur Zagajewski, Opera o  Polsce)

SOCJOLOGIA/FILOZOFIA | RECENZJE

Marcin Gacek | Pogardzani (Piotr Gociek, Pozamiatane. Jak Platforma Obywatelska porwała Polskę; Piotr Gociek, Pogrobowcy. Po co partii Petru Polska)
Anna Wróblewska | Pięćdziesiąt twarzy bestsellera (Eva Illouz, Hardkorowy romans. „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, bestsellery i  społeczeństwo)

POEZJA

Yusuf Kadel | wiersze
Alain Fanchon | wiersze
Ananda Devi | wiersze
Krzysztof Jarosz | Brzmienie tęczy. O współczesnej francuskojęzycznej poezji Mauritiusa

STREFA DEBIUTU

Kacper Adamus | environmental storytelling
Dawid Kujawa | W hotelu z widokiem

FELIETON

M.K.E. Baczewski | Sam na świecie
Karolina Lewestam | Nie, dopóki jesteś naga — myśli o gościnności
Krzysztof Łęcki | Lampart i inni
Andrzej Gwóźdź | Samotny w  drużynie Timura
Piotr Zaczkowski | Agon i  agonia

mini opcje

Opcje | nr 1–2 (102-103) 2016

BIO-

Piotr Zawojski| Bio Life versus Artificial Life
Hubert Gromny | Sztuka jako produkcja biopolityczna — od awangardy do kultury popularnej
Grzegorz Stępniak | Biomedyczne i kulturowe performanse wokół HIV/AIDS: czy choroba to wciąż metafora?
Andrzej Juchniewicz | Biosfera Zagłady
Piotr Sobolczyk| Kopnąć, całować, dać. O powieści Michała Witkowskiego Fynf und cwancyś
Jacek Kurek | Spadkobiercy zdziczenia

AMATORZY

Danuta Gwizdalanka | Amatorzy a  sztuka kompozycji
Michał Bruliński | Gest pianisty a  społeczeństwo spektaklu
Piotr Policht | Profanka z  wyboru. Strategie artystyczne Camille Henrot
Bernadetta Darska | Złudzenia tworzenia. O tzw. popularnej prozie kobiecej
Maria Banaś | Margaret Atwood jako socjolog amator
Dorota Fox,| Teatr amatorski jako doświadczenie wspólnotowe
Dominik Gac | Miłośnicy religii czarnej
Wojciech Szwiec | Wolność własna w  punkcie wyjścia. Amator w  służbie kinematografii

LITERATURA

Dariusz Nowacki | Dreszcz co się zowie (Tomasz Białkowski, „Rausz”)
Dawid Kujawa | „Niewątpliwie wielce gładko” (Michał Pranke, „b”)

FILM

Przemysław Pieniążek | Strzelając cytatem („Nienawistna ósemka”, reż. Q.  Tarantino)
Tomasz Rabsztyn | Mosty braci Coen („Ave, Cezar!”, reż. J.  Coen, E.  Coen)
Piotr Zawojski | Filmoteka w  Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Barbara Kita | Zanurzony w  Violi (Andrzej Pitrus, „Zanurzony. O  sztuce Billa Violi”)

TEATR

Magdalena Tarnowska | Taniec z  klasyką (Stanisław Wyspiański, „Wesele”, reż. R.  Rychcik)
Lesław Czapliński | Melpomena znad Dniepru(August Strindberg, „Eryk  XIV”, reż. S.  Mojsejew; Natalia Worożbit | „Dzienniki Majdanu”, reż. A.  Maj)
Marta Bryś | „Świat, którego już nie można zrozumieć” (Kontrapunkt 51. Przegląd Teatrów Małych Form)
Dominika Łarionow, Karolina Prykowska-Michalak | Zagotowane w  Ostrawie (19. Ročník Festivalu Ostravských Činoherních Divadel „Ost-ra-var”)

JAZZ

Przemysław Pieniążek | Blask Czarnej Gwiazdy (David Bowie, „Blackstar”)
Martyna Kula | Brodzenie we śnie (Błażej Król, „Przez sen”)
Ilona Chylińska | Czy to błąd? (Łona i  Webber, „Nawiasem mówiąc”)

MUZYKA

Michał Bruliński| Schubert, Chopin, Brahms Marii Gabryś (Maria Gabryś, „Schubert — Chopin — Brahms. Late piano works”)
Dominika Stopczańska | Nowa wizja starego pomysłu (H.Ch. Andersen, „Królowa Śniegu”, reż. A.  Niedźwiedź)
Magdalena Dziadek | Forum operowe i  konkurs wokalny w  Mińsku

SOCJOLOGIA

Marcin Gacek | Historia (kom)paktowa, czyli jak Zychowicz zdobył Moskwę (Piotr Zychowicz, „Pakt Piłsudski–Lenin. Czyli jak Polacy uratowali bolszewizm i  zmarnowali szansę na budowę imperium”)
Monika Gnieciak | Ich teraźniejszość jest naszą przyszłością (Krzysztof Łęcki, „Pre-teksty i  kon-teksty. Krótkie szkice z  ‘socjologii obyczajów i  komunikacji społecznej’”)

POEZJA

Julia Fiedorczuk | wiesze
Wywrotowość jest kwestią poetyki. Z Julią Fiedorczuk rozmawia Monika Glosowitz

FELIETON

Marek K.E. Baczewski | Filozoficzne filozofowanie filozofujących filozofów
Karolina Lewestam | Lekcje biologii
Krzysztof Łęcki | Z dziejów głupoty
Andrzej Gwóźdź | Zamiast selffoci
Piotr Zaczkowski | Drapanie flagi

opcje4

Opcje | nr 4 (101) 2015

The issue supported by the International Visegrad Fund

AWANGARDY W KRAJACH EUROPY ŚRODKOWEJ 

Jakub Kornhauser | Stumetrowy banan i człowiek-trumna. Obiekty
środkowoeuropejskich awangard
Alina Świeściak | (Poezja) po awangardzie
Maja Staśko | 25 października 2015: cyberpoeci gardzą awangardą
Weronika Parfianowicz-Vertun | Porażka kultury porażki? Czeski underground
na rozdrożu
Jan Klamm | Pseudoundergound. Społeczność ludzi, którym jest razem dobrze
Valer Mikula | Czeski poetyzm a poezja słowacka
Attila Szabó | Domowy teatr na Węgrzech: neoawangarda, postmodernizm,
hiperrealizm
Ewa Wójtowicz | Awangarda jako przedmiot (jugo)nostalgii. Wokół twórczości
Aleksandry Domanović
Jan Blüml | Wpływ estetyki powojennej awangardy na angloamerykański rock lat
60. z odniesieniami do czechosłowackiej sceny muzycznej
Michał Koziołek | Tydzień z życia kompozytora awangardowego
„Finnegans Meet” | O możliwościach translacji literatury na obraz. Z
Krzysztofem Bartnickim i Marcinem Szmandrą rozmawia Grzegorz Olszański

LITERATURA

Dariusz Nowacki | Uśmiech Kasandry (Michel Houellebecq „Uległość“)
Piotr Zaczkowski | Wąż jako gad pociągowy (Piotr Siemion „Dziennik roku
Węża”)
Piotr Sobolczyk | Daj jej tam, gdzie go (geja) nie ma (Paulina Klepacz „Daj
mi więcej”)
Dawid Kujawa | „Giżycko jest dla everyone” (Piotr Przybyła, „Apokalipsa.
After party”)
Kinga Opołczyńska | Wykorzeniony? (Marcin Świetlicki, „Delta Dietla”)
Piotr Fast | Antysowiecki apokryf (Irina Ratuszyńska, „Szary, kolor
nadziei”)

FILM

Wojciech Sitek | Biotechnologiczny park („Jurassic World”, reż. Colin
Trevorrow)
Przemysław Pieniążek | Wściekły By(cze)k („Do utraty sił”, reż. Antoine
Fuqua)
Joanna Birek | Biały kauczuk niczym krew („W objęciach węża”, reż. Ciro
Guerra)
Adam Andrysek | W obronie magii (i) wyobraźni (Justyna Budzik, „Filmowe cuda
i sztuczki magiczne. Szkice z archeologii kina”)

TEATR

Magdalena Figzał | To be or to be better? („Hamlet”, reż. Krzysztof
Garbaczewski)
Maciej Omylak | Wykluczeni („Francuzi”, reż. Krzysztof Warlikowski)
Aneta Głowacka | Sztuka wobec kryzysu (XVII Ogolnopolski Festiwal Sztuki
Reżyserskiej „Interpretacje”

JAZZ

Grzegorz Olszański | Nie wszystko zło to, co się święci (Marcin Świetlicki,
„Zło, te przeboje”)
Marcin Urbański | Album który wraca jak bumerang (Kortez, „Bumerang”)
Wojciech Wiśniewski | Powrót do domu (Leon Bridges, „Coming Home”)
Ilona Chylińska | Złe idzie i zimne… (Pablopavo / Iwanek / Praczas, „Wir”)

MUZYKA

Magdalena Dziadek | Pool North według Adama Gołębiewskiego (Adam Gołębiewski
„Pool North”)
Michał Bruliński | Refleksje pokonkursowe (17. Międzynarodowy Konkurs
Pianistyczny im. F. Chopina)
Michał Bruliński | Weinberg dobrze utemperowany (Maria Sławek: skrzypce,
Piotr Rożański: fortepian)
Joanna Schiller | Nowe Fale w Gdańsku (I Festiwal Muzyki Współczesnej „Nowe
Fale”)

SZTUKA

Marta Lisok | Monstrum („Kobieta jest jak Sosnowiec”, kurator Marek
Zieliński)

SOCJOLOGIA

Marcin Gacek | Od uwikłania do autentyczności. Od iluzji do wizji
politycznej (Roman Graczyk, „Od uwikłania do autentyczności. Biografia
polityczna Tadeusza Mazowieckiego”)

POEZJA

Zuzana Husarova | wiersze | przeł. Zofia Bałdyga
Olga Pek | wiersze | przeł. Zofia Bałdyga
Michal Rehuš | wiersze | przeł. Zofia Bałdyga
Ondřej Buddeus | wiersze | przeł. Zofia Bałdyga
Ondřej Zajac | wiersze | przeł. Zofia Bałdyga
Árpád Kollár | wiersze | przeł. Anna Butrym
Lóránt Kabai | wiersze | przeł. Anna Butrym
Zalán  Serestély | wiersze | przeł. Anna Butrym
Kacper Bartczak | wiersze
„Wierzę w wiersz” | Z Kacprem Bartczakiem rozmawia Alina Świeściak

FELIETON

M.K.N. Baczewski | Morderstwo doskonałe
Karolina Lewestam | Straż przednia
Krzysztof Łęcki | Jacyś „inni”
Andrzej Gwóźdź | Instalowanie filmu
Piotr Zaczkowski | Selekcja to stan ducha

Nieszczere pole. Szkice o sztuce | Łukasz Białkowski

łukasz białkowski_nieszczere pole

KSIĄŻKA UDOSTĘPNIONA W SIECI

Pozornie [teksty te] sprawiają wrażenie misz-maszu, ponieważ łączą ze sobą tak odmienne zjawiska jak twórczość Romana Opałki i praktyki partycypacyjne, spory na temat praw autorskich i zdjęcia talibów (znalezione w Kabulu przez Thomasa Dworzaka), estetyka relacyjna i strategie przepracowywania przeszłości w sztuce polskiej po 1989 roku.  Czytaj dalej

Zamieranie gatunku | red. Monika Ładoń, Grzegorz Olszański

zamieranie gatunku_red. ładoń, olszański

Zamęt gatunkowy uznajemy za inspirujący punkt wyjścia. Jesteśmy bowiem przekonani […] o trafności takich opisów współczesnych pejzaży form, jak „przestrzeń hermeneutyczna”, „pole odniesień genologicznych” (określenia Balbusa) czy najbardziej metaforyczny „krajobraz morsko-górski” (Piotr Michałowski). Inaczej mówiąc, wierzymy w gatunki, chociaż wiemy, że istnieją w sposób nieostry — ich mglistość właśnie chcemy uczynić jednym z tematów Zamierania gatunków. Czytaj dalej

Tłumacz i zdrada | red. Piotr Fast, Justyna Pisarska

tłumacz i zdrada_red. fast, pisarska

W zespołowej monografii zatytułowanej Tłumacz i zdrada podjęte zostały rozważania na temat najróżniejszych kwestii związanych z pojęciem wierności w tłumaczeniu, a także lojalności tłumacza wobec litery i idei oryginału, co przywołuje zresztą szeroki krąg problemów dotyczących granic interpretacji tłumaczonego dzieła. Czytaj dalej

O sobie, o Rosji, o duszy rosyjskiej. Dzienniki Zinaidy Gippius | Iwona Krycka-Michnowska

o sobie..._krycka

W dziennikach Zinaida Gippius nadaje swej biografii pewien porządek narracyjny, zaś zmieniająca się dominanta ich struktury bądź forma wypowiedzi odpowiada kolejnym fazom tej biografii. Snując opowieść o sobie i świecie, zauważa momenty szczególnie istotne, których konsekwencje określają jej dalsze losy i dają impuls do pisania. Czytaj dalej

Piotr Zaczkowski | Samotność snajpera

Brazylijczyk Edson Arantes do Nascimento, znany jako Pelé, specjalizujący się obecnie w reklamach głoszących jedność usług bankowych z futbolem, strzelił ponad tysiąc bramek i zdobył wiele trofeów. U szczytu kariery otrzymywał nagrody za osiągnięcia sportowe i ordery za zasługi w krzewieniu dumy narodowej, a także został uhonorowany złotym medalem Ministerstwa Kultury i Edukacji. Nie tylko bowiem przyczynił się do zwalczenia zbiorowych kompleksów piłkarskich, ale podobno — jako autor książki o sobie — nakłonił do podjęcia nauki czytania tysiące rodaków zadomowionych dotąd wyłącznie w języku mówionym.

Nie wiadomo, ile w takiej formie zwycięskiej walki z analfabetyzmem prawdy, a ile legendy. I nie ma szczególnego znaczenia, że Pelé swą autobiografię, powierzoną zawodowcom od pisania, sam z trudnością przeczytał. Bardziej paradoksalne jest to, że gawędę piłkarza o wojnach na zielonej murawie nagrodził minister szkolnictwa, a nie szef resortu obrony lub głównodowodzący brazylijskiej armii. W grze w piłkę bowiem nie wygrywa się książkami o pokonywaniu drogi ku złotej piłce, ale celnymi strzałami w samo okienko bramki — podczas meczu, który jest wojną.

Napastnika w futbolowej drużynie obsadza się w formacji określanej jako atak. Z powodu talentu, umiejętności i bramkowego spełnienia jednego z graczy nazywa się często snajperem bądź strzelcem wyborowym. Taki piłkarz wyborny — podobnie jak snajper na prawdziwej wojnie — posługuje się kulą, a jego najważniejszą rolą jest strzelanie bramek, które na bezkrwawej wojnie sportowej zabijają wolę walki przeciwników i pogrążają w niebycie ich nadzieje na przeżycie w grze o przetrwanie w rozgrywkach.

Strzelanie do siebie żołnierzy, o którym całkowicie serio opowiada w Wojnie futbolowej Ryszard Kapuściński, było dogrywką w meczu, który Honduras przegrał z Salwadorem. Na niebieskie trybuny powędrowało wówczas dwa tysiące żołnierzy i sporo cywili, i mimo że w tej lokalnej wojence nie chodziło zapewne wyłącznie o piłkę, to uroda konfliktu przypominała bijatyki, które plemiona toczą nie o ziemię lub plony, lecz o paciorki lub muszle ślimaków.

Snajperom zatrudnionym zarówno w wojsku, jak i w oddziałach piłkarskich potrzebne jest szczęście jako konieczny dodatek do sprawowania posługi. Wojna jest jednak grą zespołową. W zgodzie z pouczeniami popularnego podręcznika dla snajperów gorsze dni strzelca wyborowego nie powinny paraliżować partnerów, gdyż „jego funkcję może przejąć — jeżeli to konieczne — obserwator lub strzelec ubezpieczający”. Na wojnie ze strzelaniem do wrogów ma sobie radzić kompanijny sanitariusz, kucharz w batalionie i kronikarz pułku, zaś na boisku snajpera może wyręczyć obrońca, a nawet bramkarz. Ale to nagłe, a nie stałe zastępstwo.

W epoce, kiedy nad Wisłą i Odrą w piłkę grywały kluby, którym patronowały korporacje hutnicze, górnicze bądź milicyjne, dobrze sobie radziła, z racji powszechnego dla mężczyzn obowiązku służby wojskowej, drużyna legionistów z Warszawy. Zapobiegliwość w powoływaniu do armii piłkarzy rzadko kiedy jednak szła w parze ze szkoleniem żołnierskim. Lucjan Brychczy, wybitny gracz ligowy i reprezentacyjny, dosłużył się — na boisku i na ławce trenerskiej — rangi pułkownika. Jednak czysto wojskowe sprawności, nabyte na początku kariery, ocenił samokrytycznie: „Z jednostki przyjechał oficer i przeszliśmy błyskawiczny kurs obchodzenia się z bronią. Było trochę śmiechu, bo jak rozłożyliśmy karabin, to na tyle skutecznie, że nie dawał się złożyć”.

Nie karabin łączy snajperów okopów i boisk, a rezygnacja ze strachu przed niepowodzeniem oraz wykonywanie na zimno, bez niepotrzebnych emocji, strzeleckiej misji. Tak podczas wojny, jak i w czas walki piłkarskiej strzelec musi być o ułamek sekundy szybszy od przeciwnika, o mgnienie powieki sprytniejszy, o jedno napięcie uwagi bardziej uważny. Refleksje o żonie, dzieciach, rozbitym samochodzie lub źle zainwestowanych pieniądzach pochłoną niezbędną do walki energię. Chwilę po opuszczeniu kwatery lub piłkarskiej szatni trzeba oczyścić się ze wszystkiego, co zbędne, być gotowym do znoszenia bólu i upokorzenia, a nawet hańby.

Każda gra człowieka z człowiekiem ma kontekst społeczny i tło zbiorowe. W prowadzeniu wojny albo rozgrywaniu meczu nie mniej ważni od strzelców wyborowych są pomocnicy i łącznicy. Jednak los snajpera jest wyjątkowy. Przegra, jeżeli nie udźwignie odpowiedzialności za swój wyjątkowy status egzekutora, zawodnika ustanawiającego przewagę, dominującego w starciu fizycznym i psychologicznym.

Strzelanie do ludzi i strzelanie goli skończy się fiaskiem, jeżeli wykonawcę spęta nadmierna empatia, jeżeli współczucie do przeciwnika wkradnie się tylnym wejściem do mózgu. Niewiele jednak po naukach wpajanych podczas szkolenia czy w trakcie manewrów w terenie, mało korzyści z doświadczeń nabytych podczas wcześniej stoczonych walk, jeżeli w parze z pilnością czy rutyną nie pójdzie odczuwanie satysfakcji z wykonywanej profesji. Przyjemność pozostawania przy życiu jest na wojnie głęboko ludzka i bezdyskusyjna. Gra w pierwszym składzie bywa dla piłkarza także sprawą życia, a niekiedy i śmierci. Zarówno za zbyt częste potknięcia na polu karnym i pudła do siatki, jak i za nieudolne próby eliminowania celów żywych wroga płaci się zesłaniem na tyły lub odstawieniem do rezerwy. Bezkrwawe polowanie na siebie żołnierzy — podobnie jak bezbramkowy wynik na boisku — godzi w dumę strzelców wyborowych, jest dla nich nie tyle połowicznym zwycięstwem, co w połowie klęską.

W zgodzie z klasyczną wykładnią reguł wojny sztuka wygrywania ma mniej wspólnego z liczebną przewagą, a więcej z wytrwałą przebiegłością i ustawiczną obserwacją, z oczekiwaniem na ruch strony przeciwnej i wyprzedzaniem jej zamiarów o błysk strzału albo mgnienie myśli. Jak zauważył Gérard Ernault, dziennikarz opiniotwórczych „L’Equipe” i „France Football”, w piłce nożnej „Interpretacja sytuacji wzięła górę nad wykonywaniem poleceń”. Reguły, odnoszące się do taktyki całych zgrupowań, zespołów, są w służbie snajperskiej bezwzględnym warunkiem, bez którego spełnienia nie da się przeżyć dłużej niż jeden patrol czy jedno czatowanie w najbliższym sąsiedztwie stanowisk wroga. Ani as ataku w madryckim Realu, ani napastnik chorzowskiego Ruchu, ani nawet wyznaczony do egzekucji piłkarz Sokoła Orzech, tułający się na froncie bytomskiej A-klasy, nie pomoże drużynie bez nawyku czy wręcz odruchu odpowiedniego reagowania i właściwej oceny sytuacji. Nie wolno mu strzelić za nisko i nie godzi się za wysoko, musi przymierzyć dokładnie, posłać piłkę w samo okienko, zaś przed strzałem powinien jeszcze zdążyć dostrzec, gdzie patrzy bramkarz — jakby chciał zobaczyć oczy drapieżnego zwierza strzegącego nory. Czas każdemu ucieka tak samo — na polu walki, na boisku, w życiu. I tak samo przegrywa się na wojnie, w sporcie lub w grze o siebie, gdy zrezygnuje się z myślenia. Cały problem — bądź dramat — w tym, aby tego, co najważniejsze, nie pomyśleć ani za wcześnie, ani zbyt późno. Cmentarze wojskowe pełne są strzelców, którzy zrobili coś nieodpowiedniego w nieodpowiednim czasie, w drużynach piłkarskich rezerw dogorywa dostatek graczy, którzy mieli zwyczaj myśleć albo raptownie, albo stanowczo za wolno.

Niektórzy są przekonani, że piękno gry z innymi ma wynikać z rytmu, harmonii i płynności ruchu. Snajper nie obawia się czynów nieeleganckich i nieczystych zagrywek, zapominając, że na boisku wszystko widzi sędzia, a na wojnie rozstrzyga Pan Bóg lub ludzkie sumienie. Skuteczność reagowania niewiele ma wspólnego z głębią, namysłem i dzieleniem włosa na czworo — na wojnie, w sporcie i chyba w życiu jako takim, ofiarowanym raczej jak brudny mundur polowy niż galowy uniform na defiladę.

Komentatorzy sportowi lubią banały o tańcu z piłką. Tak naprawdę futbol nie ma jednak nic wspólnego z baletem. I to nie tylko z racji odmiennych temperamentów publiczności teatrów i kibiców na stadionie. Mimo doprowadzonej do słodkiego ideału ceremonii przedmeczowego bratania się piłkarzy gra, w sekundę po pierwszym gwizdku arbitra, nie jest ani zła, ani dobra — z angielska fair play — ale bezwzględna. W porównaniu z nią wyrywanie serca bezbronnej ofierze wydaje się niewinnym rytuałem i całkowicie bezbolesnym sposobem załatwiania sporów między mężczyznami. W futbolu walczą ze sobą całe drużyny, ale dla strzelca wyborowego ta walka to pojedynek jeden na jeden. Na wojnach, bez względu na to, gdzie się toczą i jak liczne armie w nich uczestniczą, snajper zawsze jest harcownikiem, samotnym myśliwym, graczem wykonującym czyjś rozkaz zabijania, ale samodzielnie podejmującym decyzję, kiedy zabić.

Minister sportu dzieli piętro z głównodowodzącym armii, a ich najbliższym sąsiadem jest kierownik wydziału propagandy. Niekiedy to specjalista od wyznań i oświecenia publicznego. Przypomniał o tym biograf najwybitniejszego współczesnego piłkarza w Polsce — w ojczystym futbolu „[…] widać gołym okiem bardzo jasne światło w tunelu. Tym światłem jest Robert Lewandowski”.

Marcin Urbański | Tam, gdzie Facebook nie sięga (Patrick The Pan, „…niczym jak liśćmi”)

Internet jest najprawdopodobniej jednym z najbardziej znaczących osiągnięć ludzkości, a twórcy stron internetowych stale prześcigają się w ich urozmaicaniu, aby uczynić nasze wirtualne wędrówki czymś jeszcze bardziej intrygującym. Dzięki temu możemy zaobserwować, jak media społecznościowe urastają do rangi niebywałego wręcz fenomenu. Prawdopodobnie większość z nas korzysta z Facebooka lub Twittera, ponieważ portale te oferują swoim użytkownikom szeroki wachlarz możliwości komunikacyjnych i atrakcyjne sposoby organizacji wolnego czasu czy wreszcie realizacji swoich zainteresowań. Oczywiście istnieje też nieco ciemniejsza, rzadziej eksponowana strona tego medium. To właśnie jej postanowił się przyjrzeć Piotr Madej (w muzycznych kręgach znany jako Patrick The Pan) na swojej drugiej płycie …niczym jak liśćmi.

Ten pochodzący z Krakowa dwudziestosześcioletni artysta swój pseudonim sceniczny wziął od długopisu, który w czasach licealnych nazywał Patrickiem. Całość jest efektem literówki w ostatnim członie tego przydomka. Zamieniła ona występujący w oryginalnym zamyśle wyraz Pen w Pan i tym samym zgodnie z angielskim znaczeniem tej nazwy Patrick z długopisu stał się patelnią. Madej wywarł pozytywne wrażenie już swoim pierwszym albumem, który w całości był efektem jego samodzielnej pracy. Wydany trzy lata temu Something of An End zachwycał nie tylko w Polsce, ale też za granicą, co zaowocowało między innymi dobrze przyjętym występem podczas dwunastej edycji popularnego Open’er Festivalu w Gdyni. W maju tego roku Patrick The Pan powrócił pod szyldem wytwórni Kayax Music (promującej twórczość takich artystów jak Maria Peszek, Kayah, Artur Rojek) z albumem …niczym jak liśćmi i tym samym pokazał, że sukces debiutanckiego krążka nie był czymś przypadkowym. Po kolei jednak.

Album składa się z jedenastu utworów stanowiących razem około pięćdziesięciominutową dawkę świetnie zrealizowanego materiału, a w nagraniu Niedopowieści gościnnie wystąpił Dawid Podsiadło. Na okładce widzimy fotografię zimowego lasu, na której biel śniegu wybornie kontrastuje z czernią wystrzeliwujących spod niego drzew. Na środku umieszczono wygenerowaną komputerowo fioletową mgłę. Jej zadaniem było zakrycie większości obrazu, bo gdy zajrzymy do środka, naszym oczom ukazuje się to samo zdjęcie bez mglistej zasłony i z tekstem pierwszego utworu po prawej stronie: „Zdejmij / wszystkie śmieszne warstwy. / Wyłącz / wszystko co pika i wibruje. / Zobacz / — nie jesteś martwy. / Właśnie ten człowiek mnie interesuje”. Zacytowane słowa pochodzą z otwierającego płytę utworu Zdejmij. Wyłącz. Zobacz — o tyle istotnego, że stanowiącego coś w rodzaju wskazówki, z jakim nastawieniem słuchacz powinien podejść do …niczym jak liśćmi, bo wyciszenie, o którym mowa, bez wątpienia korzystnie wpływa na odbiór całości. Tematem przewodnim płyty, a zarazem wątkiem spajającym poszczególne utwory jest krytyka tego, co wiąże się ze światem wirtualnym, a zarazem jest typowe dla istoty relacji kreowanych za pomocą różnego typu mediów społecznościowych. Doskonałym tego przykładem jest tekst #idiots, który traktuje o takich portalach jak Instagram czy Facebook, o typowym dla nich fotografowaniu wszystkiego, co tylko możliwe, i wrzucaniu tego na popularną „ścianę” czy o prześciganiu się w liczbie zawartych na tych witrynach znajomości: „Frendship is loading / I am lonely no more”. Madej w cierpkich słowach zarzuca użytkownikom portali bezmyślność przy zamieszczaniu kolejnych treści, a czasy nowoczesności nazywa erą gnijących umysłów: „History call it modern times, / I call it the age of putrid minds”. W podobnym tonie utrzymany jest utwór Pikselove, gdzie przedmiotem krytyki stają się z kolei rozmowy prowadzone przy użyciu komunikatorów internetowych. Te dwa utwory znakomicie oddają zwyczaje panujące w internecie, aczkolwiek trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że argumenty, do jakich odwołuje się artysta, są doskonale znane.

Na szczęście album …niczym jak liśćmi zawiera nie tylko krytykę wirtualnej rzeczywistości. Patrick The Pan już w pierwszym nagraniu podaje słuchaczowi dłoń i proponuje ucieczkę do miejsca, gdzie będzie wolny od tych realiów, a w tę podróż na dobre wprowadza (nawiązujący do wyprawy kosmicznej Jurija Gagarina) utwór Space, 1961. To wędrówka w poszukiwaniu własnego miejsca, choć u jej kresu dowiadujemy się, że tak naprawdę jesteśmy tylko liśćmi (I Know How Am I Going To End). Mimo że krytyka współczesnego świata jest często podejmowanym tematem w muzyce (np. na tegorocznej płycie Dzieciom zespołu Lao Che), Madej przedstawił ten wątek w zajmujący sposób. Posługuje się ciekawą metaforyką, rytmika tekstów znakomicie współgra z muzyką, a dość oczywiste zarzuty wobec użytkowników internetu zostają uzupełnione interesującymi rozmyślaniami na temat rzeczywistości, w której żyjemy. Co ważne, słowa utworów Patrick The Pan ubrał w nastrojową warstwę muzyczną.

Twórczość krakowskiego artysty można określić mianem rocka awangardowego, który charakteryzują częste zmiany tempa czy nietypowe dla muzyki rockowej instrumenty, kompozycja i rytmika. W tym nurcie częstym zabiegiem jest czerpanie z innych gatunków, stąd w utworach Madeja obecne są również elementy jazzu i bluesa, a sam artysta przyznał, że inspirują go Radiohead, Myslovitz i Artur Rojek. W takim stylu nagrał swój debiut i widać wyraźnie, że drugi album stanowi jego kontynuację. Muzyka na tegorocznej płycie jest bardziej zróżnicowana, z powodzeniem można więc stwierdzić, że od wydania Something of An End Patrick The Pan bardzo poprawił warstwę kompozycyjną swoich utworów. Przy nagraniach …niczym jak liśćmi oprócz gitar i perkusji usłyszymy skrzypce, altówkę, wiolonczelę, trąbkę czy kontrabas, a wszystko to z domieszką tonów wygenerowanych komputerowo. Na krążku przeważają kawałki spokojne, co nadaje mu nieco melancholijny nastrój, ale nie brakuje też dynamiki. Podobnie było w przypadku debiutu, jednak drugi album sprawia wrażenie bardziej rozbudowanego. Warto wspomnieć, że zmiany tempa są bardzo płynne, jednak dźwięki z syntezatora muzycznego niejednokrotnie dezorganizują całość. Moim zdaniem ten zabieg nie wpływa negatywnie na całość, ponieważ uwydatnia, jak „wszystko, co pika i wibruje”, czyni człowieka ślepym na to, co dzieje się wokół niego.

Album …niczym jak liśćmi to wyborna kompozycja muzyczna uzupełniona znakomitymi tekstami i próżno doszukiwać się w niej słabych punktów. Słowa utworów poruszają tematy jak najbardziej aktualne, a ucieczka, jaką proponuje Patrick The Pan, jest świetną okazją do oderwania się na chwilę od otaczającej nas (wirtualnej) rzeczywistości. Myślę, że drugi album krakowskiego artysty aspiruje do tego, by stać się jedną z najlepszych płyt tego roku. Pozostaje mi tylko życzyć Madejowi udanych koncertów i z niecierpliwością wyczekiwać kolejnego krążka.

 

Patrick The Pan, …niczym jak liśćmi, Kayax Music 2015.