Archiwa kategorii: Opcje 1.1

Kevin Nazencew | Perspektywa wieku dojrzewania (Muzeum Śląskie w Katowicach)

Wystawy, które za cel stawiają sobie zestawienie dzieł różnych autorów i co za tym idzie, nurtów, pod względem formalnym mogą wydawać się najbardziej wymagające – zarówno w ramach procesu przygotowania, jak i ich odbioru. Z perspektywy kuratorskiej dobór autorów tworzących ekspozycję oraz jej zaplecze merytoryczne musi spajać logiczna klamra, nie będąca „fanaberią” osób odpowiedzialnych za wystawę. W efekcie punkt styczności wybranych dzieł, nawet jeśli jest zaskakujący, powinien w sposób naturalny łączyć poszczególne wątki. Odbiorca może jednak spotkać się z utrudnionym zadaniem, chcąc w sposób całościowy, a nie jedynie fragmentaryczny, obcować z wystawą – to bowiem od odkrycia przez niego linii narracyjnej oraz punktów stycznych łączących poszczególne dzieła w dużej mierze zależy powodzenie wystawy.

„Perspektywa wieku dojrzewania” jest wystawą szczególną – z jednej strony porusza temat, można odnieść wrażenie, wielokrotnie już wykorzystywany, a mianowicie okres wejścia w dorosłość w czasie horroru II wojny światowej (a co za tym idzie – wszelkie związane z tymi warunkami wypaczenia i dylematy moralne). Z drugiej natomiast ciekawy wydaje się wybór artystów, których sztuka, i co chyba najważniejsze, życiorysy, tworzą szkielet ekspozycji. O ile twórczość Wajdy jest znana bardzo dobrze światowej publiczności – jak przyznaje Anda Rottenberg w tekście otwierającym katalog wystawy – o tyle zestawienie jej w jednym miejscu z dziełami Aliny Szapocznikow oraz Andrzeja Wróblewskiego może być uznane za novum i próbę podjęcia reinterpretacji prac mniej lub bardziej znanych szerszemu spektrum odbiorców. Czytaj dalej

Rafał Strózik | O polskich lektorach filmowych i nowej fali retro. Rozmowa z Tomaszem Knapikiem

W czasach vocaloidu (syntezatora śpiewu) i coraz to śmielej wykorzystywanej (m.in. w kinematografii) technologii komputerowej może zrodzić się pytanie o sens istnienia i przyszłość konkretnych zawodów artystycznych. Ten podskórnie hodowany niepokój może dotyczyć nawet tak istotnej grupy, jaką są aktorzy, których „śmierć” niekoniecznie musi być synonimiczna z niewystępowaniem w przyszłych filmach. Wystarczy sięgnąć pamięcią do przypadku zmarłego Petera Crushinga, którego sylwetka została wygenerowana cyfrowo na potrzeby filmu „Łotr 1. Gwiezdne Wojny – historie” (reż. Gareth Edwards, 2016). Rozważania tej rangi często napotykają kontrę retoryczną w postaci przywołania nastroju towarzyszącego rewolucji przemysłowej. Wszak już w XVIII wieku narastał niepokój o bezpowrotne zastąpienie człowieka przez maszynę, lecz ostatecznie panika okazała się bezpodstawna. Po upływie dwóch kolejnych wieków człowiek w dalszym ciągu jest istotną częścią segmentu produkcji dóbr i usług. Skoro jednak rozwój technologii prowadzi do narodzin nowych zawodów i specjalizacji (dawniej konserwatorów maszyn, obecnie informatyków itp.), to zasadne okazuje się pytanie o los profesji, które w czasach masowej produkcji przestają cieszyć się zainteresowaniem. Co z zawodami związanymi ze światem filmowym, które nierzadko mają wiele dekad tradycji? Pytanie to zdaje się wyjątkowo aktualne w Polsce, kraju słynącym z lektorów filmowych.

Przetrwanie wybranych profesji warunkują ludzkie potrzeby. W kontekście dalszych losów poszczególnych zawodów artystycznych, choć nie tylko ich, wydaje się to jeszcze ważniejszym aspektem niż wspomniany rozwój technologiczny. Aktualnie święcąca triumfy nowa fala retro, podtrzymująca kult dziewiątej dekady XX wieku (z poszerzonymi nieco widełkami czasowymi), wydaje się najlepiej potwierdzać moją tezę. Nostalgiczny zwrot ku minionym czasom sprawił między innymi, że nieco zapomniane już gwiazdy kina akcji (np. Dolph Lundgren), ponownie mają okazję stać się filmowymi nośnikami cech męskości promowanych przez kino amerykańskie w końcowym okresie zimnej wojny i niedługo po jej zakończeniu. Sądzę, że ta popowa eksplozja nostalgii pomaga podtrzymywać także narodowy kult zawodu lektora. O tym właśnie zjawisku i kilku innych kwestiach, miałem okazję porozmawiać z Tomaszem Knapikiem, legendą polskiej sceny lektorskiej, w trakcie 21. Festiwalu Filmów Kultowych w Gliwicach. Czytaj dalej

Marek Lyszczyna | Horror oikologiczny. Szkic o domostwach i lęku

1.

Oikologia, wyrosła z greckiego źródła (oikos – dom) refleksja o tym, co najbliższe, domowe, lokalne, została nam przybliżona przez Tadeusza Sławka, Aleksandrę Kunce oraz Zbigniewa Kadłubka w pięciu interesujących szkicach (2013). W szerokiej panoramie znalazło się zatem miejsce dla spojrzenia genealogicznego, próbującego wydobyć historię i kontekst pojęcia (Sławek), ciekawej refleksji antropologicznej i kulturoznawczej (Kunce) oraz – bardzo inspirującej – perspektywy teologicznej (Kadłubek). Płaszczyzn namysłu oikologicznego może być jednak wiele, a trzy przywołane otwierają dyskusję i stawiają pytania, na które odpowiedzi można szukać za pomocą różnych dyscyplin i narracji. Moim zamierzeniem jest – oby nie wbrew duchowi pierwotnej refleksji – dokonać rozszerzenia oikologicznego paradygmatu na filmoznawstwo a następnie wykorzystanie tegoż w badaniach nad horrorem”? Jakim językiem opisać oikologię? Jakimi kategoriami? Jak przełożyć te na język filmu? Tadeusz Sławek zaczyna swoje rozważania od nakreślenia opozycji pojęć tu oraz tam (tamże: 8). Pozornie prosta antyteza miejsc (rozumiana tylko jako opozycja przestrzeni) w istocie odpowiada na jedno z podstawowych pytań w naszej kulturze: gdzie? Gdzie jesteśmy u siebie, a gdzie jesteśmy obcy? To zagadnienie ma nie tylko wymiar terytorialny (stosunkowo łatwo wyznaczalny) lecz – przede wszystkim – kulturowy. W popularnym powiedzeniu: „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” ludowy twórca przysłowia zawarł część tej refleksji: dom oznacza tu, a rzeczywistość zewnętrzna (owo wszędzie) traktowana jest jako opozycyjna. Przysłowie zakłada też mobilność wypowiadającego, który porusza się wszędzie, zatem jest w ruchu, podróżuje, pokazuje nam, że pojęcie domu nie jest pojęciem tylko geograficznym, ale może nawet przede wszystkim – kulturowym.

Drugim aspektem oikologii jest refleksja o przestrzeni – publicznej, prywatnej, społecznej (tamże: 10-11). To ważny aspekt, szczególnie w kontekście rozważań o filmie. Przestrzeń przedstawiona może mieć bowiem rozmaity charakter i w związku z tym różne cechy wtórne, takie jak bezpieczeństwo (szczególnie istotne w horrorach) czy zabarwienie emocjonalne (ziemia ojczysta lub wrogi teren). Aleksandra Kunce z kolei zwraca uwagę na pozytywne aspekty lokalności: „to co lokalne, stanowi dobre otoczenie człowieka” (tamże: 67). W horrorach ta teza nie zawsze jest prawdziwa. Czytaj dalej

Agnieszka Niewdana | Boje Boya o biografię i prawdę

Ponad sto lat temu książki biograficzne nie były ani popularne, ani tym bardziej poważane. Traktowane były jako zbiór anegdot i plotek, które z prawdą czy rzetelną pracą historyczną, dziennikarską, naukową nie miały nic wspólnego. Jednak  z czasem to myślenie zaczęło się zmieniać m.in. za sprawą Tadeusza Boya Żeleńskiego. Na początku należy wyjaśnić skąd wzięło się u Żeleńskiego zainteresowanie tego typu literaturą. Otóż dostrzegł ją na rynku francuskim i jej brak w polskich księgarniach, recenzjach, analizach:

U nas ten dział krytyki [związany z żywotem pisarza – A.M.] nie mógł, powtarzam, rozwinąć się pełno. Może to jest właściwością naszej rasy, że nie ma w niej owego ciekawego, niepohamowanego dążenia do prawdy, do przejrzenia mechanizmu duszy ludzkiej, jakie cechuje np. literaturę francuską […]. U nas zawsze był w tym dydaktyzm, nieśmiałość, ciasne względy moralne. Wszystko to parło do przysłaniania rzeczywistości. Nawet chwalebne skądinąd pobudki (Boy Żeleński 1984: 463) 1

Traktowanie historii literatury jako zbioru dokonań wielkich indywidualności pióra jest dostrzegalne u Boya i podkreślane przez wielu badaczy jego twórczości. Początki kształtowania się takiego podejścia względem problemu biografii i pytania: pisać o życiu czy tylko o twórczości, można poniekąd datować na rok 1928, kiedy to Żeleński otrzymuje od Manfreda Kridla2 propozycję Czytaj dalej

Kamila Szwarc | Skandynawski monopol na prowokację

Etykieta twórcy kontrowersyjnego chyba już na stałe przylgnęła do Larsa von Triera, który swój publiczny wizerunek uczynił częścią artystycznego projektu, kreując tym samym własny mit. Choć może to, co wzbudza tyle sprzecznych emocji, nie do końca jest kontrowersyjne, lecz po prostu vontrierowskie (w Danii określenie to jest powszechnie znane i oznacza coś wywołującego zdziwienie). Jego najnowsza produkcja również wywołała niemałe wzburzenie, po raz kolejny stawiając publiczność przed pytaniem o granice między tym, co możliwe, a tym, co dopuszczalne. Na skalę tego wzburzenia na pewno ma wpływ skandal ciągnący się za reżyserem od czasu dyskusji na forum festiwalu w Cannes w 2011 roku i nadanego mu wówczas statusu persona non grata. Z drugiej zaś, to właśnie obrazoburcza i brutalna scena w „Domu, który zbudował Jack” (2018) sprawiła, że ponad setka widzów opuściła premierowy seans.

Mimo iż Triera  z łatwością utożsamiamy z filmem artystycznym, wyznaczającym nowe kierunki, to jednak jego tegoroczne dzieło mocno wpisuje się konwencję popkulturowej, postmodernistycznej gry (można też uznać, że jest to trzecia część trylogii o USA – „Land of Opportunities” – szczególnie, jeśli przyjrzymy się zabiegom formalnym i sposobie osadzenia fabuły). Nie lada sztuką jest zatem próba wpisania filmu Duńczyka w ramy jakiejś konkretnej kategorii gatunkowej. W swoich działaniach przypomina on kameleona, jakim był przykładowo Stanley Kubrick, eksperymentujący z konwencjami i klasycznymi regułami kina, przy każdej kolejnej produkcji zmieniający ramy bieżących zasad. Na filmowych portalach internetowych typu IBDb, Rotten Tomatoes czy Filmweb, przy opisie omawianego filmu znajdujemy kategorie takie jak dramat, horror, mystery czy thriller. Niektóre z nich dałoby się zakwestionować, choć zgodnie z Altmanowską teorią o nieprzejrzystości i przenikaniu się gatunków, można raczej zadać pytanie, czy połączenia te nie są wynikiem postmodernistycznej strategii. „Dom, który zbudował Jack” wykazuje silne związki z thrillerem, ale można by też pójść o krok dalej i zakwalifikować go jako pochodną thrillera psychologicznego (bo w końcu jesteśmy świadkami dylematów bohatera) z elementami suspensu, do którego które są wprowadzane w początkowych scenach filmu. Duński reżyser przetwarza konwencję suspensu, zgodnie z którą film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć, czego potwierdzeniem jest pojawienie się na chwilę w kadrze postaci Alfreda Hitchcocka. Tym jednak, co pozwoli uspójnić odbiór filmu, a jednocześnie wyznaczyć jedną ze ścieżek interpretacyjnych, jest potraktowanie „Domu, który zbudował Jack” jako dzieła autotematycznego. Czytaj dalej

Numer 31 (2018)

FILM I MULTIMEDIA 

Natalia Grabka | Ruszyć (przez) Europę („Filmowe pejzaże Europy”, red. Barbara Kita, Magdalena Kempna-Pieniążek)

Dominika Dolata | Antypody marzycielstwa („The Disaster Artist”, reż. James Franco)

Karolina Kostyra | Srebrzyste sny Charlesa Langa („Peter Ibbetson”, reż. Henry Hathaway)

SZTUKA

Michał Bednarczyk | „W kręgu neoawangardy. Warsztat Formy Filmowej”, red. Marzena Bomanowska, Alicja Cichowicz

Przejdź do poprzedniego numeru

listopad – grudzień 2017 (29-30)

LITERATURA LITERATURA
Krzysztof Sztafa | Walka trwa (IV: see u tomorrow guys)
Agnieszka Tarnowska | Wiersze
Kasper Pfeifer | Towarzysze źli: Władysław Broniewski (2)

FILM I MULTIMEDIA

Paweł Sadowski | Dualności świata Davida Lyncha i Marka Frosta („Miasteczko Twin Peaks”)
Katarzyna Warmuz | Gry miejskie klasy średniej („Pewnego razu w listopadzie”, reż. Andrzej Jakimowski)

SZTUKA
Zuzanna Sokołowska | Odkrywanie Japonii („Japońska układanka”)

ESEJ
Laura Marks | Logika zapachu

Przejdź do poprzedniego numeru

lipiec-sierpień 2017 (25-26)

LITERATURA

Katarzyna Ślączka | Wiersze

Tomasz Dalasiński | Wiersze

FILM I MULTIMEDIA 

Wojciech Sitek | Kontrrewolucja Clinta Eastwooda („Wzgórze złamanych serc”, reż. Clint Eastwood)

Paweł Sadowski | Dwa szczyty czy szczyty szczytów? Na marginesie „Miasteczka Twin Peaks” (2017)

Marek Lyszczyna | Rehabilitacja Dunkierki („Dunkierka”, reż. Christopher Nolan)

SZTUKA

Sabina Rotowska-Śpiewak | Architektoniczne koncepcje, kreacje i konteksty Marka Dziekońskiego

Kevin Nazencew | Polska szkoła buntu („Nie jestem już psem”, Muzeum Śląskie)

maj-czerwiec 2017 (23-24)

LITERATURA

Kasper Pfeifer | Wiersze

Hanna Kocur | Życie ukryte w słowach (Grzegorz Bogdał, „Floryda”)

FILM I MULTIMEDIA 

Janusz Musiał | („Teoria i estetyka fotografii cyfrowej – antologia”, red. Piotr Zawojski)

SZTUKA

Agnieszka Karpiel | Pomiędzy słowem a obrazem (Krzysztof Szlapa „W zasięgu wzroku”)

Zuzanna Sokołowska | Po zmierzchu (Jun’ichirō Tanizaki, „Pochwała cienia”)