Archiwa kategorii: Opcje 1.1

Kasper Pfeifer | Towarzysze źli: Władysław Broniewski (2)

Sporo wody upłynęło w Wiśle od momentu, gdy przyszło nam rozmawiać o dekomunizacji Brunona Jasieńskiego i związanych z nią protestach symbolicznych. W tym czasie Łódź stała się bogatsza o ulicę Johna Wayne’a 1, a i wiele wskazuje, że i Tychy, wszak zawdzięczają PRLowi wszystko, wzorem katowickiego Placu Szewczyka, w najbliższym czasie staną się Lechami.

W przeciwieństwie do bohatera poprzedniego odcinka Towarzyszy złych, Jasieńskiego, Władysław Broniewski nie daje się ot tak po prostu zdekomunizować. Bo choć komunistą był, co do tego politycy są właściwie zgodni, to przecież strzelał się za Polskę i blizny za ojczyznę mógł nosić, a to w naszych realiach dowód łagodzący w każdej gardłowej sprawie2. Czytaj dalej

Zuzanna Sokołowska | Odkrywanie Japonii („Japońska układanka”)

Najnowsza wystawa w Muzeum Sztuki i Techniki Manggha w Krakowie, pod symptomatycznym tytułem „Japońska układanka”, to próba scalenia wielowątkowej historii Japonii w zgrabną i łatwo przyswajalną opowieść o tym wyjątkowym regionie świata, który nieustannie fascynuje i pociąga.

Kultura Zachodnia przesycona jest wieloma stereotypami i wyobrażeniami na temat Japonii, która najczęściej kojarzona jest przede wszystkim ze zdrową, lekkostrawną kuchnią, nowoczesnymi technologiami, mangą, grami, Pokemonami czy zieloną herbatą o fenomenalnych właściwościach zdrowotnych oraz specjalnym ceremoniałem jej parzenia. Oczywiście nie należy też zapominać o Akirze Kurosawie, wybitnym reżyserze kultowych już filmów, takich jak „Siedmiu samurajów” (1954) czy „Piętna śmierci” (1954), i o Harukim Murakamim – uwielbianym i znanym na całym świecie pisarzu, którego twórczość rozpala wyobraźnię czytelników, zafascynowanych niezwykle poetyckim i też poniekąd absurdalnym klimatem powieści, kończących się w najmniej oczekiwanych momentach. Dla przeciętnego mieszkańca Europy trudne do wyobrażenia jest istnienie Lasu Samobójców znajdującego się u stóp góry Fudżi, w którym można odebrać sobie życie, nie będąc niepokojonym przez nikogo. Co roku służby porządkowe znajdują w tym miejscu wiele zwłok ludzi, którzy postanawiają zakończyć swoją ziemską egzystencję. W Japonii traktuje się samobójstwo jako gest honoru i jedyny sposób poradzenia sobie z trudnymi sytuacjami, które mogą okryć wstydem rodzinę lub bliskich. Podobnie trudno jest także zrozumieć nadmierną fetyszyzację lalek, które w japońskiej kulturze pełnią niezwykle ważną rolę, oraz trudności w nawiązywaniu kontaktów przez Japończyków, trzymających wobec siebie ogromny dystans i rzadko nawiązujących przyjacielskie relacje. Tylko jedno święto jest w stanie zmusić ich do tłumnego wyjścia na ulice Tokio i wspólnej, integrującej zabawy, gdzie alkohol leje się strumieniami, a tańce i swawole przy gwarze głośnego i bezpretensjonalnego śmiechu są na porządku dziennym. Jest nim – nomen omen – Halloween, które sprawia, że niemal każdy Japończyk chce się przebrać za najdziwniejszą z możliwych postaci i bawić się w środku nocy na wypełnionych po brzegi ulicach. Pomimo tych wszystkich „dziwactw”, które traktowane są przez Kulturę Zachodnią z przymrużeniem oka, region ten jest krajem o niezwykłej tożsamości. Tożsamości, której trudno szukać w innych miejscach na świecie.

Wystawa „Japońska układanka” jest przede wszystkim ekspozycją interaktywną. Można na niej nie tylko podziwiać eksponaty, ale także wysłuchać opowieści o różnych gatunkach herbat czy niezwykle trudnej sztuce kaligrafii lub też nauczyć się prawidłowej obsługi pałeczek, co nie jest tak prostym zadaniem, jak by się mogło wydawać. Pomiędzy jedną pracą a drugą można przysiąść się do obsługujących wystawę asystentów którzy snują barwne i arcyciekawe opowieści, co sprawia, że można poczuć atmosferę Japonii. Uczą na przykład poprawnej wymowy słowa matcha, określającego jedną z najszlachetniejszych herbat świata, której prawdziwe walory smakowe można poznać dopiero dzięki specjalnemu rytuałowi parzenia. Opowiadają, czym jest kumihimo, czyli specjalna sztuka wyplatania bransoletek, a także jaką rolę pełni dziś yukata – tradycyjny, zwiewny japoński ubiór, który można przymierzyć w trakcie zwiedzania. Ale to oczywiście nie koniec niespodzianek przygotowanych przez organizatorów tej niezwykle pieczołowicie zbudowanej wystawy – wystarczy zdjąć buty, by przemaszerować po delikatnie miękkich i subtelnie szeleszczących matach tatami, które prowadzą widzów do tradycyjnego ogrodu japońskiego, służącego do medytacji. Nie pozostaje nic innego, jak milcząco chłonąć wszystkimi porami ciała wyciszający nastrój ekspozycji. Bez wątpienia jest to wystawa, której nie chce się zbyt pospiesznie oglądać i zbyt szybko opuszczać.

Wiele elementów tej zaaranżowanej w krakowskim muzeum układanki może wydawać się znajomych i dobrze oswojonych, jak na przykład widok umieszczonych w gablotach kimon, lalek czy charakterystycznej ceramiki. Lecz ekspozycja ta opowiada także o bogatej symbolice Japonii. Wystarczy wspomnieć o żółtej chryzantemie, która jest w tym kraju symbolem cesarza – wizerunek tej rośliny pojawia się na japońskich paszportach i monetach pięćdziesięciojenowych. Najwyższym i najbardziej prestiżowym odznaczeniem, jakie można zdobyć, jest Najwyższy Order Chryzantemy. Na wystawie widzowie mogą  także poznać historię o najważniejszym w kulturze japońskiej amulecie, jakim jest omamori, który ma zapewnić szczęście i chronić przed pechem. Swoją formą przypomina on jedwabny woreczek ze specjalną zawieszką. Wewnątrz niego kryje się mała karteczka lub drewienko z imieniem bóstwa, któremu chce się powierzyć ochronę. Tego magicznego woreczka kategorycznie nie wolno otwierać, bo traci on w ten sposób wszystkie swoje ochraniające właściwości. Nie jest to jednak amulet, który w swojej niezmienionej formie towarzyszy posiadaczowi przez całe życie, aż do jego ostatecznej eksploatacji. Po upływie roku należy zwrócić go do świątyni, w której został zakupiony. Ten rytuał odbywa się najczęściej na przełomie starego i nowego roku. Istotnym świętem, obchodzonym 7 lipca w Japonii, jest święto Tanabata, podczas którego dzieci i starsi zapisują swoje życzenia na kolorowych paseczkach papieru i przywieszają je na gałązkach bambusa. Święto to związane jest z pewną legendą, której korzenie znajdują się w Chinach i samej Japonii. Nawiązuje ona do historii o niebiańskiej księżniczce Tanabatsume, która była tak samotna, że nieustannie szyła różnego rodzaju przepiękne szaty. Jej ojciec, by sprawić jej przyjemność, poznał ją z młodym Hikoboshim, którego imię oznacza gwiazdę Altair. Młodzi oczywiście zakochują się w sobie bez pamięci i szybko biorą ślub. Księżniczka od tego momentu przestaje szyć, co nie podoba się jej ojcu, który w przypływie gniewu rozdziela zakochanych i pozwala im się spotykać tylko raz w roku – 7 lipca.

Na krakowskiej wystawie widzowie dowiadują się także, skąd wzięła się tradycja umieszczania w gablotach restauracji japońskich sztucznego jedzenia, które ma zachęcać odwiedzających do wejścia i degustacji, a także dlaczego istotnym elementem prezentów są koperty, najczęściej wypełnione gotówką, ze specjalnym, skomplikowanym wiązaniem tahi, które jest trudne do rozwiązania. Istotna, jak się okazuje, jest tu także kolorystyka sznureczków – srebrne lub czarne oznaczają coś niepomyślnego, a na przykład biało-czerwone symbolizują radosne wydarzenie – może być to ślub lub narodziny dziecka. Ekspozycja powraca także do popkultury, która jest często pierwszą okazją dla Europejczyków do zetknięcia się z Japonią. Nie bez powodu pojawiają się na wystawie tacy bohaterowie, jak słynna Godzilla czy kultowe postaci z uwielbianej na całym świecie „Czarodziejki z Księżyca”.

Bez wątpienia „Japońska układanka” jest ekspozycją must see dla wszystkich, którzy pragną odświeżyć swoją wiedzę na temat Japonii, a także dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją ekscytującą przygodę z kulturą tego kraju. Aranżacja ekspozycji skonstruowana została jak doskonale przemyślane puzzle, które składają się ostatecznie na barwny portret Japonii, pełen , smaków, aromatów, zapachów, delikatnych tkanin i lalek bez oczu, przedstawiających mnicha Darumę, założyciela szkoły zen. Istotnym elementem tej wystawy jest także historia, która zbudowała unikatową tożsamość Japonii, oraz tradycje. Wystarczy wspomnieć o jednej z najbardziej znanych, jaką jest kontemplacja kwitnących wiśni (jest to moment, na który czekają niecierpliwie wszyscy mieszkańcy, w zachwycie i najczęściej w milczeniu obserwujący spadające płatki kwiatów), co przypomina Japończykom o kruchości i o ulotności życia, w którym nie ma nic na stałe i na zawsze. Owa akceptacja zmienności i niestabilności ludzkiego losu jest bardzo symptomatyczna dla kultury i przede wszystkim filozofii Japonii, która pomimo nadmiernego przenikania Zachodu, nadal zachowuje własny charakter, pełen kontemplacji i jakiejś podskórnie odczuwanej samotności, tak doskonale odzwierciedlonej w powieściach Murakamiego.


 

Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, „Japońska układanka03.09.2017–28.01.2018, Idea i scenariusz: Natalia Buchta, Anna Śmiałek, Tomasz Treppa. Aranżacja: Masakazu Miyanaga


Zuzanna Sokołowska – ur. 1982, absolwentka historii i filozofii. Współpracuje z Polskim Portalem Kultury O.pl i dwutygodnikiem „ArtPapier”, publikuje także na łamach czasopisma „Reflektor. Rozświetlamy kulturę”.

Katarzyna Warmuz | Gry miejskie klasy średniej („Pewnego razu w listopadzie”, reż. Andrzej Jakimowski)

W związku z powołaniem przez partię rządzącą Komisji weryfikacyjnej temat reprywatyzacji pojawia się w prasie niemal codziennie. Problem z reprywatyzacją nie jest rzeczą nową: od kilku lat środowiska anarchistyczne i lokatorskie walczą z procederem wykupywania roszczeń do nieruchomości, nadużyciami czyścicieli kamienic i policji, która towarzyszy komornikom i rzekomym właścicielom. Działania związane z reprywatyzacją niosą dla lokatorów zgubne konsekwencje – eksmisje, wysiedlenia i nieustanne czekanie na przydział mieszkania komunalnego. O ile polscy lewicowi dziennikarze i aktywiści zręcznie poruszają się po tematyce eksmisji, o tyle trudno znaleźć przykłady filmowych narracji, które w kompleksowy sposób przedstawiałyby kwestię wysiedleń. Wątek eksmisji na salony polskiej kinematografii wprowadził Andrzej Jakimowski. Pozostaje zapytać, czy reżyser „Imagine” (2012) udźwignął temat, który po 1989 roku nabiera coraz większego ciężaru?

„Pewnego razu w listopadzie” (2017) to film podzielony na dwie części. Pierwszy fragment najnowszego filmu Andrzeja Jakimowskiego dotyczy tułaczki Mamusi (Agata Kulesza) i Mareczka (Grzegorz Palkowski) po peryferiach i centrum Warszawy w poszukiwaniu ciepłego lokum. Dwójka głównych bohaterów, wskutek komorniczej egzekucji, została wyrzucona ze swojego mieszkania. Jakimowski pokazuje w jakich warunkach mieszkają osoby bezdomne – w noclegowniach, klasztorach i opuszczonych, położonych na krańcach Warszawy ogródkach działkowych. Mamusia i Mareczek, razem z psem-przybłędą, codziennie szukają noclegu. Część dotycząca wędrówki przez miasto zostaje zestawiona z Marszem Niepodległości z 2013 roku, podczas którego zaatakowano, przy cichym przyzwoleniu policji, skłot Przychodnia. Czytaj dalej

Paweł Sadowski | Dualności świata Davida Lyncha i Marka Frosta („Miasteczko Twin Peaks”)

Powstanie kolejnej serii „Miasteczka Twin Peaks” można postrzegać jako zrządzenie opatrzności, które tłumaczy się dziś konsekwentnie realizowanym zamysłem fabularnym, nakreślonym ponad 25 lat temu. Wskazanie opatrzności jako siły sprawczej, stojącej za twórczymi krokami twórcy „Mulholland Drive” (2001), to nie tylko sposób na odwołanie się do magicznego oblicza opisywanego świata, ale także metoda tłumaczenia specyficznej pasywności Davida Lyncha w podejmowaniu decyzji i realizowaniu projektów, która nie powstrzymywała ostatecznie jego kreatywności. Nie ulega wątpliwości, że taka postawa budziła niepokój fanów o powstanie kontynuacji „Miasteczka Twin Peaks”. Po wyemitowaniu trzeciego sezonu serialu potwierdził się jednak status tej historii, która została – nie sposób nie odnieść takiego wrażenia – gruntownie przemyślana już ćwierć wieku temu. Przerwa była potrzebna, by móc wstąpić do świata przedstawionego z uczuciem świeżości, bez zmęczenia powodowanego ciągłą reminiscencją dwóch sezonów serialu. Słowo „powrót” wykorzystane w materiałach promocyjnych okazało się nie tylko marketingowym zabiegiem ale także swoistym leitmotivem najnowszych odcinków „Miasteczka Twin Peaks”. Zabiegi formalne pozwoliły na zreorganizowanie tematyki i punktu widzenia z jakiego patrzymy na zdarzenia na amerykańskiej prowincji. Należy zaznaczyć, że opowieść snuta przez duet twórców przestała być stricte historią wykreowanych postaci czy tytułowego miejsca. Magiczność i mistycyzm, spajające wizje Lyncha i stanowiące powód wielkiej popularności serialu zostały (gdzieniegdzie w radykalny sposób) wzięte w nawias. Mechanizm ten pozwolił przeformułować strukturę serialu, który w założeniach miał stanowić formalną i tematyczną ekstrawagancję, a więc przeciwwagę dla spetryfikowanych telewizyjnych konwencji. Tym razem Lynch i Frost skoncentrowali się na próbie uprawiania niełatwej refleksji na temat samych siebie i historii jako takiej, dociekaniu sposobów przywiązywania się odbiorców do utrwalonych motywów i ikon, i wreszcie badaniu konsekwencji, które z tego faktu wypływają. Czytaj dalej

Krzysztof Sztafa | Walka trwa (IV: see u tomorrow guys)

t h i s d e v i c e i s m a n a g e d b y g o o g l e . c o m

(UTC+1:00CEST[W]) / USERID: 656D / 4:53PM.

Protein whey przed treningiem (przezroczysty i profesjonalny bidon). Oczy żołnierzy przyszłości zbieleją od płaskich ekranów. Plutonie kognitywny: dla kogo walczymy?

+

Pytanie brzmi inaczej. Kosmos jest przychylny: the end of my shift is an illusion. Czas wolny spędzam na reprodukcji siły roboczej, spać chodzę wcześnie, wcześnie wstaję. Nie uprawiam seksu. Jeśli jestem kobietą, nie zajdę w ciążę.

+

Formuła myślenia cudzymi myślami: lunch za vouchera. Wyobrażam sobie scenariusz, w którym system MyBenefit wypiera narodowe waluty i staje się nowym uniwersalnym ekwiwalentem wartości wymiennej. Zamówione dobra w ciągu doby zostają dostarczone konsumentom za pomocą miniaturowych, zdalnych dronów: „to trudne piękno, ale piękno”.  Ścieraj. Użytkownicy są zadowoleni z wysokiej jakości świadczonych usług.

+

High performance. Delivered. Na orbicie znajduje się obecnie kilkaset satelitów należących do podmiotów komercyjnych. Elon Musk zapowiada, że w ciągu dekady pierwszy ładunek o masie 50 ton wyląduje na czerwonej planecie. W parę minut po ogłoszeniu tych słów akcje SpaceX skaczą nieco w górę, ale jeszcze w ciągu tego samego cyklu wracają do normy, czyli stabilnego wzrostu o 3% w skali roku. Czytaj dalej

lipiec-sierpień 2017 (25-26)

LITERATURA

Katarzyna Ślączka | Wiersze

Tomasz Dalasiński | Wiersze

FILM I MULTIMEDIA 

Wojciech Sitek | Kontrrewolucja Clinta Eastwooda („Wzgórze złamanych serc”, reż. Clint Eastwood)

Paweł Sadowski | Dwa szczyty czy szczyty szczytów? Na marginesie „Miasteczka Twin Peaks” (2017)

Marek Lyszczyna | Rehabilitacja Dunkierki („Dunkierka”, reż. Christopher Nolan)

SZTUKA

Sabina Rotowska-Śpiewak | Architektoniczne koncepcje, kreacje i konteksty Marka Dziekońskiego

Kevin Nazencew | Polska szkoła buntu („Nie jestem już psem”, Muzeum Śląskie)

maj-czerwiec 2017 (23-24)

LITERATURA

Kasper Pfeifer | Wiersze

Hanna Kocur | Życie ukryte w słowach (Grzegorz Bogdał, „Floryda”)

FILM I MULTIMEDIA 

Janusz Musiał | („Teoria i estetyka fotografii cyfrowej – antologia”, red. Piotr Zawojski)

SZTUKA

Agnieszka Karpiel | Pomiędzy słowem a obrazem (Krzysztof Szlapa „W zasięgu wzroku”)

Zuzanna Sokołowska | Po zmierzchu (Jun’ichirō Tanizaki, „Pochwała cienia”)

marzec-kwiecień 2017 (21-22)

LITERATURA

Robert Rybicki | Kapryśną konstrukcją jest język (Cezary Domarus, „cargo, fracht”)

Jakub Skurtys | Życie ze szmat (Edward Pasewicz, „Miejsce”)

FILM I MULTIMEDIA 

Michał Ryszka | Kulturowe dziedzictwo technologii VHS

Bartosz Sitek | Filmem w deficyt – terapia z wykorzystaniem kinematografii jako krok ku pełniejszemu funkcjonowaniu społecznemu (Małgorzata Kozubek, „Filmoterapia. Teoria i praktyka”)

SZTUKA

Magdalena Lara | Muzealny speed dating

Agata Stronciwilk | Materia i pustka (Anish Kapoor)

Magdalena Zięba | Paul Bik. Pastelowe warstwy znaczeń