Archiwa kategorii: Opcje 1.1

Marek Lyszczyna | Rehabilitacja Dunkierki („Dunkierka”, reż. Christopher Nolan)

Dunkierka. Piekło na ziemi dla czterystu tysięcy alianckich żołnierzy. Raj – ulga wybawienia dla trzech czwartych z nich. Dunkierka – symbol bohaterstwa, dzięki któremu w ogniu wojennej zawieruchy ocalono wiele ludzkich istnień. Także dzięki poświęceniu zwykłych ludzi. Wreszcie Dunkierka – nudne miasto z czerwonej cegły, po którego pustych ulicach hula wiatr.

Z tym wszystkim zachodniemu światu kojarzyła się przed filmem Christophera Nolana. Filmem oszczędnym, mocnym, wyważonym, konkretnym, pięknym. Już od pierwszej sceny widz spotka się z rzadką dzisiaj, niezwykle uporządkowaną narracją filmową. A także z bardzo oszczędnymi efektami specjalnymi – Nolan wie, że to nie one kierują uwagą widza przez ponad półtorej godziny. Kieruje nią (od początków kina) opowiadana historią. A ta jest w „Dunkierce” podzielona na trzy części: molo (plaża), morze i powietrze.

Na molu widzimy tysiące żołnierzy karnie stojących w szeregu i w beznadziei oczekujących ratunku. Pod jedno jedyne molo podpływają brytyjskie i francuskie statki ratunkowe, niemiłosiernie atakowane przez wrogów (Luftwaffe wraz z Kriegsmarine zatopiło wówczas ponad dwieście brytyjskich i francuskich jednostek). Gdzie indziej poziom wody (odpływ) nie pozwala na zacumowanie większej jednostki, żołnierze nie mają wystarczającej ilości łódek, aby wypłynąć nimi na pełne morze. Czytaj dalej

Kevin Nazencew | Polska szkoła buntu („Nie jestem już psem”, Muzeum Śląskie)

Kontestacja w obszarze działań artystycznych jest zjawiskiem (i nie należy bać się tego określenia) wyeksploatowanym chyba na wszelkie możliwe sposoby. Sztuka alternatywna, jak często eufemistycznie jest określana, zakłada postawę wyzywającą, często w radykalny sposób wymagającą zaangażowania od odbiorcy dzieła. Jeśli zechcieć ją uporządkować, a co więcej, znaleźć wspólny mianownik dla działań twórców ją reprezentujących, z całą pewnością moglibyśmy dojść do wniosku, iż fundamentalnym dla niej pojęciem jest niezgoda, rozumiana w sposób dwojaki: zarówno jako nieprzekraczalny antagonizm pomiędzy jednostką a systemem wiedzy/władzy w ujęciu Foucaulta, jak i jako nie-zgoda, czyli brak akceptacji systemów oraz norm na wszystkich możliwych płaszczyznach (prywatnej, rodzinnej, religijnej, społecznej etc.). W tym świetle poczyniona przez kuratorki Zofię Czartoryską i Katarzynę Karwańską próba zestawienia ze sobą stosunkowo dużej ilości artystów polskiego outsider artu, wywodzących się z tak różnych środowisk twórczych, jest zadaniem trudniejszym, niż mogłoby się pozornie wydawać.

Problem może być widoczny już na etapie promocji wystawy – tytuł „Nie jestem już psem”, zaczerpnięty z dramatu Łukasza Wojtyski o tej samej nazwie, połączony z dosyć już zużytą typografią, przywodzącą na myśl punkową estetykę takich grup muzycznych jak chociażby The Adicts lub The Casualties, każe nam spojrzeć na tematykę wystawy poprzez pewną łatwo rozpoznawalną kliszę (nieprzystosowany abnegat i niezrozumiana przez nikogo sztuka). Całe szczęście, pomimo pewnych wyjątków, obawa ta mija, gdy zwiedzamy ekspozycję.

Czytaj dalej

Paweł Sadowski | Dwa szczyty czy szczyty szczytów? Na marginesie „Miasteczka Twin Peaks” (2017)

Tytuł niniejszego felietonu sugeruje, że możliwe jest wytypowanie tylko jednej z propozycji, bez dodatkowych wariantów. Metoda ta nie odbiega od tabloidowych fantazji, w których każde, nawet najbardziej złożone zjawisko, może być sprowadzone do poziomu dziecięcej wyliczanki. Zastosowany tu dychotomiczny podział jest jednak wyrazem mojego rozdarcia, które odczuwam w zetknięciu z dziełem Marka Frosta i Davida Lyncha. Dziełem telewizyjnym, które niezależnie od tego, jak bardzo podkreślałbym nazwiska obu jego twórców, w całości zostało podporządkowane wyobraźni drugiego z nich.

Mimo 25-letniej przerwy w emisji, powracających pytań o fabułę i możliwość kontynuacji historii, „Miasteczko Twin Peaks” (1990) cały czas towarzyszyło telewizji i społeczności fanów. Urwane wątki i niefortunne rozwiązania fabularne charakterystyczne dla drugiej serii nie przesłoniły licznych zalet serialu, który stał się źródłem inspiracji dla twórców telewizyjnych. Nie przesłoniły też bolesnego i poniekąd wstydliwego dla telewizji faktu, że twórczość nawet najbardziej innowacyjna może ulec zniszczeniu lub ograniczeniu za sprawą schematycznego i bezwzględnego podejścia kręgów decydenckich, których intencję często nie pokrywają się z wizjonerskimi pomysłami kręgów artystycznych. Mowa tu oczywiście o anulowaniu emisji serialu przez amerykańską stację ABC po zakończeniu drugiej serii, mimo faktu, że to właśnie zarząd stacji wymusił na Lynchu objaśnienie kluczowego wątku fabularnego, po którym odnotowano znaczny spadek oglądalności. Budzący wiele kontrowersji serial, choć był początkowo obiektem fascynacji (czy nawet obsesji), padł ostatecznie ofiarą bezpardonowej krytyki. Dotyczyła ona nie tylko braku napięcia w drugiej serii. Fala sprzeciwów nastąpiła po premierze filmu pełnometrażowego „Twin Peaks: Ogniu krocz za mną” (1992), w którym nie dość, że nie zwieńczono serialowej intrygi, to jeszcze skierowano uwagę widza na wątek życia osobistego Laury Palmer. Intymna i skupiona na rozterkach głównej bohaterki narracja kontrastowała z uogólnionym opisem rzeczywistości w serialu, a jednocześnie kładła większy nacisk na dosadność i brutalność historii. Można wstępnie wywnioskować, że kluczem do zrozumienia skrajnych reakcji w odbiorze tego audiowizualnego fenomenu były zatem oczekiwania widowni.

Czytaj dalej

Wojciech Sitek | Kontrrewolucja Clinta Eastwooda („Wzgórze złamanych serc”, reż. Clint Eastwood)

Określana czasem mianem a lovely little war inwazja amerykańskich sił zbrojnych na Grenadę została zrelacjonowana na ekranie przez Clinta Eastwooda, zagorzałego zwolennika republikańskiej władzy. Przekornie wspominający: „zawsze uważałem się za zbyt dużego indywidualistę, żeby opowiadać się za prawicą albo lewicą” (Eliot 2009, 217), aktor i reżyser został na początku lat 80. ciepło przyjęty przez Ronalda Reagana w Białym Domu (tamże, 200). Z czasem Eastwood stał się wręcz kinematograficznym ambasadorem prezydenta. Cykl „Brudny Harry”, a także filmy „Firefox” (1982, reż. C. Eastwood) i „Wzgórze Złamanych Serc” potwierdzały ten sojusz, zaś aktora zaczęto postrzegać niczym następcę Duke’a – Johna Wayne’a. Przejęcie statusu „największego patrioty” wśród aktorów dokonało się symbolicznie na płaszczyźnie filmowej. Nie można przecież nie zauważyć podobieństw między „Wzgórzem Złamanych Serc” i „Piaskami Iwo Jimy” (1949, reż. A. Dwan) 1. Eastwood – podobnie jak jego ideologiczny antenat – wpadł w trakcie republikańskich rządów w „pułapkę esencjalizmu, rozbuchanego patriotyzmu i ekstremalnego machismo” (Foote 2009, 65).

Paralele pomiędzy filmami wykraczają zresztą poza prawicowe sympatie odtwórców głównych ról. Związki pojawiają się zwłaszcza na gruncie narracji (i manifestują się w motywie surowego, zmagającego się z własnymi problemami szkoleniowca, który musi zdobyć zaufanie podlegających mu żołnierzy), diegezy (wątek zajęcia grenadyjskiego wzgórza jest powieleniem nie tylko wydarzeń z „Piasków Iwo Jimy”, ale także nawiązaniem do bitwy o Wzgórze Złamanych Serc w Korei) i ikonografii (choć zwieńczenie walk we „Wzgórzu Złamanych Serc” nie odznacza się taką siłą popkulturową jak zatknięcie flagi na szczycie Suribachi). Nawet jeśli z zaproponowanego zestawienia wyłaniają się różnice, to dotyczą one raczej odrębnego kształtu polityczno-społecznego Stanów Zjednoczonych w latach 80. Czytaj dalej

Sabina Rotowska-Śpiewak | Architektoniczne koncepcje, kreacje i konteksty Marka Dziekońskiego

Funkcjonalizm nauczył mnie, żeby nie robić rzeczy niepotrzebnych.
Marek Dziekoński

Nowe Tychy to jedno z najmłodszych miast w Polsce – zostały wybudowane właściwie od podstaw, stając się tym samym swoistym architektonicznym eksperymentem. Obecnie uznawane są za fenomen i jeden z najwybitniejszych projektów na powojennej scenie architektonicznej. Miasto zaprojektowali znakomici architekci i urbaniści, m.in. Kazimierz Wejchert i Hanna Adamczewska-Wejchert oraz Maria i Andrzej Czyżewscy. Wśród twórców znalazł się również architekt Marek Dziekoński. Warto podkreślić, że jego działalność nie była jak dotąd prezentowana w szerszym ujęciu problemowym. W 2005 r. w Muzeum Architektury we Wrocławiu odbyła się pośmiertna wystawa architekta, której towarzyszył katalog prezentujący zarówno jego indywidualne, jak i zespołowe projekty.

24 marca 2017 r. w Muzeum Miejskim w Tychach (Dawna Młótownia) odbył się wernisaż ekspozycji zatytułowanej „Marek Dziekoński. Koncepcja – Kreacja – Konteksty”, której kuratorem jest Patryk Oczko. Całość prezentacji należy uznać za projekt na wskroś holistyczny. Przedsięwzięcie to obejmuje nie tylko wystawę czasową przedstawiającą projekty architekta – ekspozycji towarzyszyła również konferencja „Tychy – dziedzictwo nowego miasta. Architektura i urbanistyka lat 1955–1989”, przewidziane są także spotkania z architektami, oprowadzania kuratorskie oraz spacery po mieście. Wszystkie te działania mają na celu jak najlepsze przybliżenie, nie tylko mieszkańcom miasta, postaci i twórczości  projektanta. Czytaj dalej

Tomasz Dalasiński | Wiersze

 Mazurek

O, matko, galaktyko, koszulo rozpięta
od prawa aż do lewa, od morza do morza,
biało-czerwona krwinko w sercu Europy,
mam cię w nosie jak zapach, w tętnicach jak tlen;

mobilna aplikacjo, wirusie, bakterio,
chochliku, sztuczko, sztuko mięsa i miłości,
rozbieram cię do naga, czuję cię przez skórę,
na własnej skórze niosę tak jak deszcz, jak dreszcz;

niekończąca się ciarko, wymyślam cię w błysku
oka, na własne oczy widzę, jak zaczynasz się,
w mgnieniu oka cię tracę; strato, powetowana
wetem, organie prawdy, narządzie, narzędziu,

łamiący kości newsie, telewizjo, praso,
której zabrakło liter, trzymam cię za słowo;
mowo wtłoczona w schemat, toczona jak wojny,
wytyczająca szlaki, kocham cię bez granic;

granico przekraczana bez wiz, bez kontroli,
przekraczająca wszelkie granice poznania,
oblatuję cię dronem, połykam i pluję
na tych, co plują ci w twarz; twarzy odzyskana

niczym jałowa ziemia o zachodzie słońca,
wymierzam ci policzek, kopię w tyłek, w usta
całuję cię z językiem, na końcu którego
mam przyszłe dni pojemne i noce wygodne,

i zamieszkane miasta, pełne dyskoteki,
akademiki, bary, ustroje, systemy;
piękny błędzie systemu, kopiuję i wklejam,
patrz: kopiuję i wklejam, jem i śpię, wydalam

się z ciebie jak współwinny zamachu; i jestem
najbardziej, gdy mnie nie ma, i udaję inne
kraje, inne ojczyzny (do których nie wrócę?),
ściągam wargi i milczę, wybucham ci w brzuchu;

o, matko, mleczna drogo, hicie z RMF-u,
kubku kawy o świcie, kuflu piwa w weekend,
jeszcze się tobą karmię i jeszcze ci truję,
bo jeszcze nie zginęłaś, chociaż trochę już. Czytaj dalej

Katarzyna Ślączka | Wiersze

Opowieści spomiędzy ścian

Luiza ma chłodne spojrzenie
i podarte pończochy zsunięte do kostek
mówi — dotknij mnie mocniej
tak by zapaliły się światła w oknach sąsiadów

jutro będzie zapominać

nawet pokolorowana naprędce skóra —
raz dwa trzy cztery pięć
sinych śladów na przedramieniu
zniknie pod bawełnianym rękawem

Luiza zniknie razem z nimi
na chwilę w zimnej wodzie umywalki
spuści odwagę i przeklnie

dotknij mnie mocniej
dotykiem który wyprowadza dzieci spod kołdry
każe patrzeć na czerń
oczom nieprzywykłym do ciemności Czytaj dalej

maj-czerwiec 2017 (23-24)

LITERATURA

Kasper Pfeifer | Wiersze

Hanna Kocur | Życie ukryte w słowach (Grzegorz Bogdał, „Floryda”)

FILM I MULTIMEDIA 

Janusz Musiał | („Teoria i estetyka fotografii cyfrowej – antologia”, red. Piotr Zawojski)

SZTUKA

Agnieszka Karpiel | Pomiędzy słowem a obrazem (Krzysztof Szlapa „W zasięgu wzroku”)

Zuzanna Sokołowska | Po zmierzchu (Jun’ichirō Tanizaki, „Pochwała cienia”)

marzec-kwiecień 2017 (21-22)

LITERATURA

Robert Rybicki | Kapryśną konstrukcją jest język (Cezary Domarus, „cargo, fracht”)

Jakub Skurtys | Życie ze szmat (Edward Pasewicz, „Miejsce”)

FILM I MULTIMEDIA 

Michał Ryszka | Kulturowe dziedzictwo technologii VHS

Bartosz Sitek | Filmem w deficyt – terapia z wykorzystaniem kinematografii jako krok ku pełniejszemu funkcjonowaniu społecznemu (Małgorzata Kozubek, „Filmoterapia. Teoria i praktyka”)

SZTUKA

Magdalena Lara | Muzealny speed dating

Agata Stronciwilk | Materia i pustka (Anish Kapoor)

Magdalena Zięba | Paul Bik. Pastelowe warstwy znaczeń

styczeń-luty 2017 (19-20)

LITERATURA

Robert Rybicki | Jurczakopamięć (Radosław Jurczak, „Pamięć zewnętrzna”)

Maciej Topolski | Collecta IV

FILM I MULTIMEDIA

Urszula Honek | „Zwierzęta nocy” (reż. T. Ford)

Marek Lyszczyna | „Wołyń”, czyli stracona szansa (reż. W. Smarzowski)

SZTUKA

Sabina Rotowska-Śpiewak |Lwowski modernizm w Muzeum Architektury we Wrocławiu