Colin Gordon | Ci, którzy utonęli, i ci, którzy zostali uratowani: Foucault o migracji i solidarności

 

Dwa teksty Foucaulta, które wydają się niezwykle aktualnymi komentarzami do naszych dzisiejszych zmagań, nie zyskały wielkiego oddźwięku za jego życia. Wywiad dotyczący uchodźców, publikowany w japońskiej prasie w 1979 roku, nie został przetłumaczony na francuski aż do 1994 roku, w przekładzie angielskim pojawił się dopiero teraz.

Wywiad ten może stanowić opóźniony efekt pracowitej wizyty Foucaulta w Japonii wiosną 1978 roku, kiedy udzielił kilku wywiadów i wygłosił parę wykładów, zwiedzając jednocześnie klasztor Zen. Wydaje się, że nie zarejestrowano w tym czasie dyskusji o kwestii uchodźczej. Daniel Defert zauważa, że tygodniki japońskie pisały wtedy o „bardzo ważnych światowych postaciach”.

Foucault wolałby jednak, żeby ten termin odnosił się do uchodźców, a nie do niego samego. Tekst genewski, przygotowany do wygłoszenia na konferencji prasowej w 1981 roku, nie został opublikowany, najprawdopodobniej został spisany dopiero tydzień przed jego śmiercią. Komentarze redaktorów „Libération” do tego fragmentu, publikowanego w hołdzie autorowi, wydają się nieco dziwne. Nie istnieje bowiem żaden dowód potwierdzający, że tekst ten został zamierzony jako szkic nowego rozdziału poświęconego prawom człowieka albo żeby funkcjonował w szerokich kręgach, gromadząc reakcje i głosy wsparcia. Nie oznacza to jednak, że nie jest słuszne traktowanie go jako najważniejszego publicznego wystąpienia filozofa.

W czerwcu 1979 roku Foucault wraz z Bernardem Kochnerem i Andrém Glucksmannem zorganizował konferencję prasową w Collège de France, w której uczestniczyli zarówno Jean-Paul Sartre, jak i Raymond Aron (choć odgrywając bezprecedensowy spektakl ideologicznie niezgadzających się ze sobą intelektualistów, odstawiających na bok różnice w podejściu do humanitaryzmu), wzywając do przyjęcia uchodźców (ang. boat-people refugees) kraje europejskie, zwłaszcza Francję. Rzeczywiście, rząd francuski podpisał porozumienie, na mocy którego przyjmowani byli wszyscy uchodźcy uratowani na morzu przez łodzie ratownicze, w których organizację włączony był Kouchner. (Działo się to się w okresie, o którym obecnie często mówi się jako o czasie wycofania się Foucaulta z publicznego zaangażowania z powodu krytyki, jaka została wymierzona w jego sprawozdaniu o Iranie. André Glucksmann w styczniu 1979 roku zamieścił we włoskiej gazecie „Corriera della Sera” cykl relacji o sytuacji uchodźców w południowowschodniej Azji, stanowiący część większego projektu badawczego kierowanego przez Foucaulta, w który włączone były również jego teksty.) Obydwie te części zostały zamieszczone w Słowach i rzeczach, pełnej edycji krótszych pism filozofa, opublikowanych w 1994 roku. Wywiad z 1979 roku został na tę okazję na powrót przetłumaczony z japońskiego. Włączyłem do trzeciego tomu amerykańskiej edycji pism wybranych ze Słów i rzeczy oświadczenie genewskie (w przekładzie Roberta Hurleya) i omówiłem je we wprowadzeniu. Zostało ono również przedyskutowane i przetłumaczone przez Thomasa Keenana w jego Fables of Responsibility: Aberrations and Predicaments in Ethics and Politics z 1997 roku. Tekst ten spotykał się ostatnio z coraz większym zainteresowaniem, co związane jest z efektem spóźnionego rozpoznania samego Foucaulta jako mającego coś znaczącego i ważnego do powiedzenia na temat praw człowieka. Jedno jest jednak pewne: konferencja prasowa w Genewie miała na celu oznajmienie powstania Międzynarodowego Komitetu Przeciwko Piractwu. Atak i kradzież stanowiły zagrożenia, z którymi uchodźcy mierzyli się w trakcie ich trudnych podróży. Statki ekspediowane przez wolontariackie agencje mogły ratować ludzi na wodach międzynarodowych, nad którymi żadne pojedyncze państwo nie pełniło formalnej jurysdykcji ani nie ponosiło za nie odpowiedzialności, nie miały jednak prawa działać przeciwko piractwu (Foucault, co warto odnotować, krótko zarysował tę kwestię w ramach wykładu w Collège de France 24 stycznia 1979 roku). Osobna dokumentacja określa datę powstania Komitetu na 30 kwietnia 1979 w Lozannie.

Kouchner, współzałożyciel Lekarzy bez granic (Médecins sans Frontières), który w 1979 roku wycofał się i założył osobną organizację Lekarzy Świata (Médecins du Monde), był zaangażowany w organizowanie akcji ratowniczych. Wspomniał później konferencję genewską w tekście opublikowanym w zbiorze powstałym po śmierci Foucaulta, a także w 2010 roku, po tym jak przyjął stanowisko ministra spraw zagranicznych w rządzie Nicolasa Sarkozy’ego. Potwierdził, że wiosną 1984 roku, krótko przed poważną chorobą Foucaulta, który chciał odpocząć od akademii, zatwierdził jego uczestnictwo w misji ratowniczej na Morzu Południowochińskim.

Krótki tekst filozofa często był interpretowany jako statut czy manifest dla organizacji pozarządowych. Kouchner, co bardziej kontrowersyjne, stwierdził, że rozumie go jako usprawiedliwienie ingerencji, prawo do międzynarodowej humanitarnej interwencji, nawet bez zgody odpowiednich władz terytorialnych. Zapewne szukał tego rodzaju potwierdzenia w słowach Foucaulta, ale potrzebny jest wysiłek wyobraźni, żeby tę podbudowę w nich znaleźć. Nie znalazłem żadnego tropu potwierdzającego, że Foucault kiedykolwiek zajął stanowisko w tej sprawie, tak jak w kwestii interwencji militarnych zapobiegających ludobójstwu.

Foucault nigdy nie łączył ani nie komentował publicznie omawianych dwóch tekstów, wydaje się jednak, że dzisiaj nie zestawiamy ich wyłącznie arbitralnie. Wywiad jest godny uwagi głównie ze względu na to, że jasno i wyraźnie formułuje w nim pojęcia, określa problem, przyczyny, kłopoty z rozwiązaniem poruszanej kwestii; przepowiada, że problem powróci i że w kolejnych latach będzie eskalował.

Wskazuje również podażową stronę pomocy humanitarnej. Foucault wykazał się dalekowzrocznością w dyskusji na najważniejsze poruszane (obok islamizmu i neoliberalizmu) globalne kwestie. I przyszłość, którą przewiduje, jest mroczna. Oświadczenie genewskie i związana z nim inicjatywa jasno określają potrzebę wyznaczenia nowych zasad i działań, które, przynajmniej w pewnym stopniu, dotyczyłyby tego problemu (jak również innych): rodzaj potrzeby, kryzysu czy katastrofy nie jest dookreślony, a uchodźcy nie są wspomniani wprost. Tekst nie jest kierowany do konkretnych odbiorców — państwa, organizacji czy osób prywatnych. Z pewnością możemy jednak powiedzieć, że poprzez media kierowany jest do globalnej publiki. Pomimo, a może właśnie z powodu jego zwięzłości, (wyraźnego) uproszczenia i (wyraźnej) oczywistości dostrzeżono w nim nieroztrwoniony jeszcze potencjał. Niektórzy zauważali pewne podobieństwo pomiędzy tym tekstem a wcześniejszymi badaniami Foucaulta poświęconymi parezji oraz wolnej i nieustraszonej mowie, które to pojęcia łączone były, choć nie przez niego samego, z przeciwstawianiem się władzy (pierwotnie kwakrów i pacyfistów). Z pewnością coś w tym jest, i choć owo podobieństwo nie powinno zostać przeoczone (jak i sama konferencja), to jednak w przeciwieństwie do Foucaultowskiej definicji parezji czy do niektórych humanitarnych akcji ratowniczych nie wygląda na to, żeby była to akcja wysokiego ryzyka.

W samym tekście filozof wskazuje, że kluczem jest tu nie mowa, ale akcja: dostrzeżenie potrzeby różnego rodzaju akcji, zrozumienie i zatwierdzenie nowych praw jako efektów nowych akcji. Może to prowadzić nie tylko do zatwierdzenia nowych praw, ale do rozszerzenia i przekształcenia ich definicji.

***

Zauważono już, że Foucault nieczęsto używa pojęcia obywatelstwa (co wynika zapewne z bliskości, w jakiej znajdują się wobec siebie we francuskiej kulturze politycznej pojęcia obywatelstwa i rewolucji). Kiedy jednak to robi, to po to, żeby odróżnić role, w jakie wchodzą intelektualiści, prezentujący siebie jako profesjonalistów i ekspertów albo obywateli.

W tym krótkim tekście Foucault nie przepracowuje istniejących koncepcji ról obywatelskich i relacji w obrębie państwa czy społeczeństwa. Ktoś może nawet pomyśleć, że wyprowadza w nim coś, co można by określić mianem przeciw-obywatelstwa. Wyznacza on jednak nową rolę, nadpisaną nad tymi już istniejącymi stosunkami politycznymi, która z definicji przekracza granice wspólnoty państwowej. To dodatkowe obywatelstwo, niemające konkretnych podstaw, warunków ani zastrzeżeń. Nie trzeba być, jak rozumiem, obywatelem żadnego państwa, podmiotem praw i obowiązków wpisanych w jego status — Foucault nie przypisuje ich też samemu sobie. Trzeba być jednym z rządzonych i wszyscy, którzy spełniają ten warunek, nawet ci bezpaństwowi, nie są w stanie uniknąć bycia rządzonymi.

Prawa i obowiązki w ramach międzynarodowego obywatelstwa nie są obwarowane żadnymi warunkami wstępnymi, nie zależą od uprzedniego nadania czy pozwolenia, istnieją, zgodnie z Foucaultowską wykładnią, wyłącznie z powodu solidarności rządzonych. […] Jeśli więc międzynarodowe obywatelstwo nie powiela, to również nie zastępuje praw wynikających ze „zwykłego” obywatelstwa — zarówno w przypadku tych, którzy je posiadają, jak i tych, którzy go nie posiadają.

Prawa i obowiązki wynikające z międzynarodowego obywatelstwa są prawami i obowiązkami jednostek (i jednoczących się w tym celu ugrupowań pozarządowych), nie są więc przypisane aktorom państwowym. Niemniej są formułowane i odnoszą się do państw, do ich zadań i zobowiązań. Pytanie, które musi w tym kontekście zostać postawione, dotyczy woli, odpowiedzialności, możliwości, wykonania oraz zaniedbania — zarówno jednej, jak drugiej strony.

Kluczowy akt weryfikacji wypowiedzianej w tekście Foucaulta przepowiedni dotyczy podwójnie zaprzeczonego oświadczenia: nieprawdą jest to, że rządy mogą uniknąć odpowiedzialności za cierpienie, na które międzynarodowe obywatelstwo zwraca ich uwagę. To aletyczne podwójne zaprzeczenie pojawia się we wspólnej interwencji Foucaulta i Pierre’a Bourdieu w kolejnym roku i dotyczy zbrojnej interwencji w Polsce: to nie przypadek (jak stwierdził francuski minister spraw zagranicznych), że sytuacja w Polsce nie jest sprawą międzynarodową, czyli że nie dotyczy europejskich rządów i obywateli*.

Bez wątpienia kryje się za tym jeszcze kwestia związana z organizacjami pozarządowymi, która została wyartykułowana już przed omawianą konferencją (pierwsze organizacje pojawiły się przynajmniej przed wojną francusko-pruską z lat 1870–71** i ich zobowiązaniem do współdziałania z aktorami państwowymi.

Kouchner i inni porzucili organizację Lekarze bez granic (utworzoną w trakcie wojny domowej w Nigerii i nagrodzonej pokojowym Noblem w 1999 roku) i założyli osobną organizację Lekarze Świata, właśnie z tego konkretnego powodu. Foucault definiuje prawa i obowiązki wynikające z międzynarodowej solidarności cywilnej jako działanie na dwóch polach: interwencji i kontestacji/żądania. Prawo i obowiązek prywatnej interwencji pozbawia państwo monopolu na troskę w obliczu jego widocznego zaniedbania i niewydolności, prawo do kontestacji i żądań oznacza zobligowanie państwa do wypełnienia obowiązków tam, gdzie jego działania są niezastąpione. Pozarządowy statek ratowniczy może uratować ludzi, których państwa skazały na utonięcie, nie może jednak wydać im wiz, które umożliwiłyby im życie na bezpiecznym lądzie.

Bodajże od 1977 roku temat rządu, jego zadań, relacji z rządzonymi staje się trzonem badań i praktycznego myślenia Foucaulta. Tekst genewski jest częścią dłuższego cyklu publicznych komentarzy i interwencji, w których omawiane pojęcia i kombinacje ich politycznych i etycznych przełożeń zostają krytycznie przepracowane.

Interpelacja rządów jest integralnym elementem planu działania opisywanym przez autora: w tym konkretnym przypadku odbywały się z spotkania z francuskim prezydentem i ministrami, które, nagłośnione dzięki udziałowi intelektualistów i innych znanych osób, doprowadziły do ugody w sprawie wiz dla uchodźców. (W wywiadzie z 1979 roku Foucault odnosi się także do przypadków, kiedy porażka czy upadek państwa przyczyniają się do — czy stają się efektem — katastrofy, czyli, jak w Kambodży, przedstawiciel rządu jest bardziej lub mniej niezdolny do podjęcia czynności prawnych. Zwiastuje to rzecz jasna moralnie niejednoznaczny problem interwencji w przestrzeni niczyjej, na terenie której NGOsy spełniają funkcje pararządowe, czasami związane z działaniami humanitarnymi czy akcjami niesienia pokoju; czasami można je też podejrzewać o udział w neoliberalnym drążeniu byłych kolonii. To obszary wsparcia, które Foucault w 1979 roku, odnosząc się do kwestii uchodźców, tzw. boat people, ocenił jako znajdujące się poza zasięgiem organizacji pozarządowych). Ważnym, jeżeli nie niezbędnym elementem tego, co Foucault rozumie pod pojęciem performatywnie odegranych praw (użyjmy współczesnej nomenklatury) wynikających z międzynarodowego obywatelstwa rozumianego jako solidarność rządzonych, jest dialog rządzonych z rządzącymi (zakładając, że dostęp do nich jest możliwy i że ci drudzy uznają tych pierwszych), mediatorem którego jest przestrzeń publiczna (tak jak na konferencji w Genewie). Proponuję, żebyśmy tutaj przyjrzeli się jeszcze innym sytuacjom, w których Foucault publicznie wypowiada się na temat tych kwestii.

***

W otwartym „Liście do niektórych przywódców lewicy”, napisanym w listopadzie 1977 roku, Foucault zwrócił się do polityków opozycji z socjalistycznej/komunistycznej Union de la Gauche z prośbą o komentarz w sprawie dwóch kobiet oskarżonych za udzielenie schronienia zbiegłemu prawnikowi niemieckiemu Klausowi Croissantowi, który ubiegał się o azyl we Francji po tym, jak postawiono mu w Niemczech zarzuty o współpracę z grupą terrorystów, którą reprezentował w roli obrońcy.

Prosząc polityków o wyrażenie opinii na temat owego aktu oskarżenia, Foucault pisze: „Aspirujecie do tego, by nam przewodzić, i dlatego prosimy was o zajęcie stanowiska. Zdajecie sobie sprawę, że musicie wziąć odpowiedzialność za tak ważny problem: jak rządzić jednym z naszych nowoczesnych państw, które uważa, że zapewnia swoim mieszkańcom nie tyle integralność terytorialną, zwycięstwo nad wrogiem czy polepszenie sytuacji życiowej, ile bezpieczeństwo”.

W kwietniu 1979 roku Foucault opublikował inny list, którego adresatem był Mehdi Bazargan, nowo wybrany wówczas premier Irańskiej Republiki Islamskiej, który objął gabinet dwa miesiące wcześniej, tuż po upadku reżimu Szacha. W liście tym Foucault nawiązuje do ich spotkania, jakie miało miejsce w Kom poprzedniego września, kiedy to Bazargan, jako aktywista działający na rzecz praw człowieka, objęty został aresztem domowym przez uzbrojoną policję. Odnosząc się do koncepcji Bazargana dotyczących demokratycznych rządów islamskich, gdzie władza państwa miałaby być ograniczona przez nakazy religijne, Foucault komentuje: „Pomysł ten wydaje mi się szczególnie istotny. Osobiście jestem nieco sceptycznie nastawiony do bezrefleksyjnego szacunku, którym obdarzano by rząd za wypełnianie swoich zobowiązań. Natomiast dobrze jest dla rządzonych, by byli zdolni do powstania i przypomnienia rządzącym, że obywatele nie nadali im wyłącznie praw, ale że również zamierzają nakładać na nich obowiązki”.

Foucault proponuje zestaw uniwersalnych, koniecznych do rozważenia problemów odnoszących się do każdej formy rządzenia, których poszanowanie winno być prawnie usankcjonowaną kwestią powszechnej troski. Są to między innymi: ograniczenie odgórnie ustanowionej mocy do odbierania życia; odpowiednie i dające się wyjaśnić procedury w wymiarze sprawiedliwości oraz prawa oskarżonych do legalnej obrony. „Rządzenie nie jest już czymś oczywistym, potępianiem innych lub ich zabijaniem. Dobrze jest, jeśli ktoś, ktokolwiek, znajdując się nawet na drugim końcu świata, potrafi sprzeciwić się i zaprotestować, ponieważ nie zgadza się na torturowanie ani na niesprawiedliwe skazywanie innych osób. Nie jest to ingerencja w wewnętrze sprawy państwa. Ci, którzy protestowali przeciwko torturom pewnego Irańczyka, dokonywanym w czeluściach więzienia Sawaku, tak naprawdę interweniowali w najbardziej uniwersalnej kwestii”.

W 1981 roku, kiedy to lewicowe partie we Francji po raz pierwszy zwyciężyły w ogólnokrajowych wyborach do V Republiki Francuskiej, Foucault sugerował, że ich zwycięstwo wiązało się z zaangażowaniem w nową „logikę lewicy”, inspirowaną radykalnymi ruchami będącymi spuścizną 68 roku, która wymagała gotowości do bliższego i bardziej równościowego dialogu między rządzącymi a rządzonymi: „Relacja, która nie polega po prostu na okazywaniu posłuszeństwa, lecz taka, w której współpraca dwóch stron odgrywa istotną rolę” (DE III: 296 [ang. 179]). Kwestię nowych regulacji rządu, dotyczących zniesienia kary śmierci, komentował w taki sposób:

„Stosunkowo łatwo jest zaprzestać ścinania głów, ponieważ krew sieje spustoszenie, ponieważ jest to coś, czego w pewnych kręgach politycznych już się nie robi, i ponieważ istnieje ryzyko, że może zginąć niewinna osoba.

Znacznie poważniejsza i bardziej skomplikowana dyskusja ma miejsce wówczas, kiedy chodzi o zaprzestanie wykonywania kary śmierci w myśl ustanowionej zasady, zgodnie z którą żadna publiczna władza (ani też żadna jednostka) nie ma prawa, by pozbawiać kogoś życia. W tym punkcie możemy natychmiast przejść do takich kwestii, jak wojna, armia czy obowiązkowa służba wojskowa” (DE III: 300 [ang. 206]).

W przedłużającej się dyskusji z 1983 roku, dotyczącej ubezpieczeń społecznych i polityki zdrowotnej, w której brał udział Robert Bono, sekretarz Francuskiej Demokratycznej Konfederacji Pracy (CFDT), Foucualt zaproponował, by podjąć wysiłki w celu zredukowania „decyzyjnego dystansu” między politykami a obywatelami; w maju 1983 roku, w wywiadzie z liderem CFDT Edmondem Maire’em, tuż po tym, jak zaznaczył, że Maire jest „człowiekiem prawdomównym, pełniąc bardzo ważną rolę w życiu publicznym!”, Foucault postawił pytanie o to, czy CFDT może doprowadzić do  „bezpośredniego wyzwania” [direct challenge], pozwalającego objąć rządy „w imieniu opinii publicznej na rzecz interesu ogółu”.

***

Foucault mówi w oświadczeniu genewskim o międzynarodowym obowiązku obywateli — to znaczy rządzonych — do odbierania, krok po kroku, rządzącym ich rzekomego monopolu na przeprowadzanie akcji humanitarnych (warto przypomnieć, że tamtej wiosny prowadził on wykłady o polityce regulacji rynkowego monopolu). Wówczas decydująca kwestia związana z odpowiednim przydzielaniem obowiązków i ich koordynacją w ustroju niemonopolistycznym, gdzie rządzący i rządzeni, aktorzy państwowi i niepaństwowi podejmują się współdzielenia zadań solidarnościowych, pozostaje otwarta na dalszą refleksję podejmowaną przez kolejnych myślicieli.

W swoim niemalże ostatecznym oświadczeniu w tej kwestii z 1982, zatytułowanym Podmiot i władza, Foucault pisze, że „gwarancją wolności jest wolność: wolność jest praktyką”: posiadanie wolności zależne jest od jej praktykowania, a nie na odwrót — chociaż nie sposób uniknąć rozważań i sporów, w których Foucault upatrywał istoty kształtowania się zbiorowej woli.

W podobnym tonie wyrażał się w oświadczeniu genewskim, mówiąc o procesach kształtowania praw: organizacjom pozarządowym udało się wywalczyć pewne prawa obywatelskie właśnie dzięki ich praktykowaniu. Zanim Foucault napisał Podmiot i władzę, wyrażał poparcie dla Solidarności i działał na rzecz zawieszonych i uwięzionych polskich działaczy związkowych, współpracując z francuską organizacjami wspierającymi Solidarność i współuczestnicząc (być może symbolicznie) w dostawie środków medycznych, praktykując w ten sposób idee obywatelskiej współodpowiedzialności. Niewykluczone, że jego sposób myślenia przedstawiony w Podmiocie i władzy mógł być częściowo inspirowany tym, co Adam Michnik nazwał polityką „jak gdyby”: co oznacza, że gdyby Polacy zaczęli działać tak, jakby byli wolni, to w rzeczywistości wolność mogłaby się stopniowo realizować (zob. Kotkin 2003). Wydaje się, że takie podejście powinno z czasem zacząć przynosić pozytywny skutek, mimo że wciąż pozostaje wiele do zrobienia w kwestii skutecznego wdrożenia tych postulatów w życie.

 

* Odnosząc się do uwag Foucaulta zawartych w oświadczeniu genewskim i dotyczących rządów, które nie wyrażają zgody na uwzględnianie cierpienia uchodźców w swoim bilansie strat i zysków, można by odnotowość fakt, że ekonomia migracji jest jednym z nowych obszarów działalności neoliberalnej teorii ludzkiego kapitału, o której Foucault wspomina w swoich wykładach z 1979 roku.

** Organizacje pozarządowe (NGO) nie są niczym nowym w historii nowoczesności, podobnie jak napływające fale uchodźców czy inne, zamierzone i niezamierzone, masowe migracje ludności. W okresie po 1945 roku doświadczyliśmy tych ruchów na skalę, która nie ma sobie równych nawet w kontekście obecnych eksodusów z obszarów objętych wojną i terrorem. Zob. nieocenione badania na ten temat przeprowadzone przez Marka Mazowera w książce: Dark Continent, No Enchanted Palace, and Governing the World. Niektóre z obozów uchodźczych założonych w tamtym czasie funkcjonują, rzecz jasna, do dziś.

Przetłumaczyły Monika Glosowitz i Katarzyna Szopa

Autorowi oraz redakcji dziękujemy za udostępnienie praw do niniejszej prezentacji, która pierwotnie ukazała się na łamach portalu openDemocracy 13 listopada 2015 roku.


LITERATURA

M. Foucault, Dits et écrits III: 1954–1988, Paris 1994.
S. Kotkin, The Soviet Collapse Since 1970, Oxford 2003.

COLIN GORDON — tłumacz pism Michela Foucaulta, którego poznał w trakcie badań prowadzonych w Oksfordzie w latach 70. Od tego czasu zajmuje się jego spuścizną i tematami pokrewnymi. Zredagował i współtłumaczył wydanie Power/Knowledge. Selected Interviews and Other Writings 1972–1977 (1980), jest również współautorem monografii The Foucault Effect: Studies in Governmentality (1991).

Dodaj komentarz