Floyd Favel | Ptaki ciągle śpiewają

Pierwszy Naród Fairford [mianem Pierwsze Narody określa się rdzennych mieszkańców Kanady — A.G.], co w języku Kri brzmi: Pinaymootang, jest jedną ze społeczności poszkodowanych w wyniku celowych zalań terenów zleconych przez władze prowincji Manitoba. W świadomości ludzi Anishinabe rzeka Fairford jest żywą istotą. Wzdłuż jej brzegów rozbijali namioty, ło­wili ryby, organizowali plemienne wydarzenia. Obecnie rzeka jest wezbranym kanałem. Stała się częścią projek­tu mającego za zadanie zmienić kierunek wody płyną­cej z miasta Winnipeg, by uchronić je przed zalaniem i zniszczeniem. Woda odprowadzana jest do kanału, który omija miasto, a następnie kierowana do jeziora Manitoba i rzeki Fairford. W końcu wpływa do jeziora Saint Martin. W wyniku decyzji podjętych przez wła­dze prowincji zalane zostały ziemie i domy rdzennych mieszkańców, a oni sami zmuszeni do wyprowadzki.

Z Edee O’Meara jedziemy na koniec zalanej i opusz­czonej miejscowości. Na bocznej drodze stoją dwa czar­ne samochody ochrony. „Tu był kiedyś mój dom rodzin­ny. W tym miejscu dorastaliśmy, bawiliśmy się w lesie. Tam, gdzie teraz jest bagno, mój dziadek miał łąki, z któ­rych zbierał siano dla zwierząt” — mówi Edee, pisarka i aktywistka. Jej rodzina, podobnie jak niektórzy człon­kowie narodu Pinaymootang, została poszkodowana w wyniku ewakuacji w 2011 roku znad jeziora Saint Martin. Edee należy do społeczności administracyjnie przypisanej do Saint Martin, lecz kulturowo związana jest z Pinaymootang, społecznością swojej matki. Tam Edee miała dom, który musieli opuścić w ciągu kilku godzin. Ewakuacja zmieniła jej życie, podobnie jak ży­cie wielu innych osób, w niepewny byt przesiedleń­ców, mieszkających tymczasowo w motelach w Win­nipeg i w okolicznych miastach. „Dziewięćdziesiąt procent naszych ludzi uzależniło się od alkoholu i nar­kotyków, odnotowaliśmy też dwadzieścia samobójstw wśród młodych osób. Miało to bezpośredni związek z zalaniem”.

Na umyślne zalanie ziemi Pinaymootang przez wła­dze prowincji Manitoba nie można patrzeć tylko jak na inżynierski projekt, którego celem jest ochrona Win­nipeg, stolicy prowincji. Trzeba również pamiętać, że uboczne skutki tej decyzji ponoszą rdzenni mieszkań­cy. Początkowo ewakuacja miała trwać dwa miesiące, ale przeciągnęła się do prawie trzech i pół roku. Znisz­czyła kulturową ojczyznę Pinaymootang, rozbiła ich ro­dziny, zakłóciła spokojne dorastanie i edukację szkol­ną dzieci. Cała ich generacja urodziła się bez domu. Do dzisiaj Pinaymootang nie mają swojego terytorium, są migrującym rezerwatem. Dla rozproszonych członków tej społeczności w centrum Winnipeg urządzono biuro rządowej administracji, ośrodek zdrowia, a nawet szko­łę. Na to, co im się przytrafiło, trzeba patrzeć jak na for­mę ludobójstwa. Żadna finansowa rekompensata nie wyleczy zadanych ran, a sam fakt, że całe społeczności mogły zostać zniszczone przez rząd bez najmniejszego odzewu ze strony opinii publicznej, świadczy o obowią­zującej nadal polityce ludobójstwa, skierowanej prze­ciwko rdzennej ludności Kanady. Najbardziej tragicz­ne w tym procesie jest jednak to, że ta sama ludność, która jest prześladowana, uczestniczy w prowadzonych przeciwko niej działaniach. Rdzenni Kanadyjczycy wy­stępują przeciwko własnym ludziom i robią to najczę­ściej z chęci zysku. Są tacy, którzy zarabiają duże pie­niądze na angażowaniu się w walkę z powodziami, i to oni zajmują się wydalaniem ludzi z ich własnej ziemi i społeczności.

To było straszne, jak traktowano nas w hotelach. O jedenastej w nocy przystępowano do liczenia nas, nie zwracając uwagi na to, że budzi to nasze dzieci. Nad­używanie władzy wobec bezbronnych ludzi było po­wszechne. Robili to również członkowie Stowarzysze­nia Rdzennych Strażaków Stanu Manitoba (Manitoba Association of Native Firefighters — MANFF). Nasi lu­dzie znęcali się nad naszymi ludźmi. To przeżycie mogę porównać do egzystencji w getcie. Dochodziło do zała­mań nerwowych, rozpadały się małżeństwa. Minie wie­le lat, nim nasi ludzie dojdą do siebie po tym doświad­czeniu”. MANFF było odpowiedzialne za zarządzanie osiemdziesięcioma milionami dolarów na usuwanie skutków powodzi, ale z powodu złego wydatkowania pieniędzy, nadużyć i braku odpowiedzialności funkcja ta została przejęta przez Czerwony Krzyż.

Jeżeli pojedziemy dalej tą drogą, wkrótce dotrzemy do mojego domu. Nie wiem jednak, czy powinniśmy tam jechać, bo czuję, że już tutaj ziemia jest miękka” — mówi Edee. Kiedy zawróciliśmy, samochód ochrony podjechał bliżej, żeby nas obserwować. Zalane tereny są strefą chronioną, podobną do tej w Czarnobylu, więc domy i ich wnętrza wyglądają dokładnie tak jak wte­dy, gdy zostały opuszczone ponad trzy lata temu. Je­den z ewakuowanych mężczyzn powiedział mi, że kie­dy wrócił do swojego domu rok temu, partia szachów była dokładnie w takim stanie, jak ją zostawił w dniu, kiedy on i jego rodzina byli zmuszeni do ewakuacji. Fi­gury szachowe, zamrożone w czasie, czekały na następ­ny ruch nieobecnego mistrza.

Uczucie opuszczenia zmieszane z żalem przenika wilgotne powietrze, kiedy jedziemy wzdłuż rozmokłych gliniastych dróg, które niedługo zostaną zarośnięte przez pałkę szerokolistną i trzciny. Topole i dęby, kie­dyś żywe, teraz wystają z podmokłych bagien i mocza­rów niczym białe i nagie kości. Wiatr porusza liśćmi, a ptaki ciągle śpiewają w koronach drzew. Wydaje się, że mówią, iż pamięć o wszystkich, którzy stąd wyjecha­li, nigdy nie zginie.

tłumaczenie: Eugenia Sojka, Aneta Głowacka 
Tekst ukazał się w numerze 1-2/2019 Kwartalnika Kulturalnego „Opcje”.

FLOYD FAVEL – teoretyk teatru, reżyser, eseista. Pochodzi z na­rodu Kri (z prowincji Saskatchewan w Kanadzie). Studiował w Tu­kak Teatret w Danii i Centro di Lavoro di Grotowski we Włoszech. Odbył wiele podróży po świecie w poszukiwaniu rytualnych ko­rzeni teatru. Zdobytą wiedzę i doświadczenie wykorzystuje, roz­wijając własną metodę teatralną — Native Performance Culture. Prowadził zajęcia i seminaria na University of Ottawa, Concor­dia University in Montreal, National Theatre School of Cana­da, Victoria University in Melbourne i UBC-Kelowna. Jego tek­sty były publikowane w „The Navajo Times”, „Lakota Country Times”, „SUNY Press”, „The Globe and Mail”, „Indigenous Time” oraz ukazywały się w wydawnictwach Coteau Books, Isuma Pu­blications, Playwrights Canada Press.

ANETA GŁOWACKA — krytyczka teatralna, teatrolożka i kul­turoznawczyni. Pracuje w Zakładzie Teatru i Dramatu UŚ. Zaj­muje się współczesnym teatrem (również w jego wymiarze insty­tucjonalnym), estetyką popkultury, związkami teatru i polityki, a także teatrem lokalnych społeczności. Mieszka w Chorzowie.

EUGENIA SOJKA — kierownik Centrum Studiów Kanadyjskich w Instytucie Kultur i Literatur Anglojęzycznych UŚ. Posiada dok­torat z Memorial University of Newfoundland w Kanadzie (specja­lizacja w anglojęzycznej literaturze kanadyjskiej); jej zainteresowa­nia naukowe dotyczą dyskursów mniejszościowych w kanadyjskiej literaturze i kulturze, a szczególnie dramatu i teatru indygennego i diasporycznego. Jest autorką, redaktorką i współredaktorką pu­blikacji poświęconych tematyce kanadystycznej.

Dodaj komentarz