Jerzy Franczak | Mapa bitewna

Krytyka cynicznego rozumu przyniosła portret współczesnego człowieka patrzącego z przymrużeniem oka na wszelkie wiary oraz idee. Najnowsze książki Petera Sloterdijka opisują odwrotność cynizmu: religijną namiętność wykluczania. Mogły one powstać tylko w obrębie radykalnie laickiego sposobu myślenia, w którym transcendencja to po prostu efekt rzutowania w wymiar zaświatów powolności (procesów długiego trwania), prędkości (gwałtownych doznań) oraz funkcji odpornościowych (rytuały służące terapeutycznym celom brane są za symboliczną strukturę świata). Z tej perspektywy religijne spory przypominają konflikt użytkowników prozacu i valium, którzy środek uśmierzający biorą za zespół prawd i zarzucają sobie wzajem herezję. Nie mamy tu jednak do czynienia z naiwnie oświeceniową krytyką; religia nie jest tu objawiana jako świadectwo ułomności natury ludzkiej, lecz jako zjawisko nadwyżkowe, nadmiar energii wznoszących i jednoczących. W tym ujęciu spory teologiczne schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca historii religijnych afektów i technik zarządzania nimi.

W dramacie Lessinga Natan mędrzec pojawia się przypowieść o magicznym pierścieniu przekazywanym z pokolenia na pokolenie, który czyni człowieka „miłego Bogom i ludziom”. Pewien patriarcha posiadający trzech synów nie wie, któremu przekazać cudowny przedmiot i decyduje się na drobne szachrajstwo: zleca złotnikowi wyrób dwóch doskonałych imitacji. Po jego śmierci między synami aspirującymi do roli dziedzica wybucha kłótnia. Bracia proszą o radę mędrca, ten zaś oznajmia, że o prawdziwości pierścieni rozstrzygać będzie po tysiącach lat inny Sąd, tymczasem należy dopomagać mocy pierścienia własnymi uczynkami. Lessing wprowadza w obręb sporu o prawdziwość magicznego przedmiotu kryterium pragmatyczne: dobry pierścień to ten, który pomaga dobrze żyć. Oto kwintesencja świeckiego optymizmu: społeczeństwo, które stało się „bóstwem na ziemi”, dostarcza miar i wag pod nieobecność transcendentnych pewników.

Sloterdijk, nie zadowalając się jednak formułą „pobożnego sceptycyzmu”, pyta, czy rzeczywiście „miły Bogom” oznacza „miły ludziom”? Jego zdaniem historia dowodzi czegoś przeciwnego: w logiczną matrycę monoteizmów wpisana jest figura wroga i permanentny stan wyjątkowy. W skorygowanej wersji tej opowieści trzej bracia próbują przypodobać się Jedynemu, nie dbając wcale o bliźnich. Zgadza się to ze zmilitaryzowaną wizją dziejów religii. Filozof przedstawia walkę trzech monoteizmów w ujęciu genetycznym jako sekwencję wrogich przejęć: doktrynalnych korekt oraz pirackich działań zasadzających się na zawłaszczeniu rytuału. Do dziś każda religia pozostaje w jakiejś mierze kontrreligią, gdyż definiuje się poprzez negowanie innych wierzeń i obrządków.

Filozof kreśli linie frontów i rysuje coś w rodzaju szkicu wielkiej bitwy. Mamy tu trzy rodzaje antypoganizmu, po dwie odmiany antyjudaizmu, antychrystianizmu i antyislamizmu, a także, jeśli weźmiemy pod uwagę wszelkiej maści herezje, paradoksalne formuły żydowskiego antyjudaizmu, chrześcijańskiego antychrystianizmu i muzułmańskiego antyislamizmu. Mapa wzbogaca się o nowe rejony walk po włączeniu ateizmu, który z reguły ma charakter kontekstowy, czyli bierze się z negacji doktryn teistycznych. Zabawę w kartografię komplikuje włączenie nowoczesnej ideologii, która formalnie naśladuje gorliwy monoteizm. Komunizm obwieszcza unieważnienie istniejących wiar, przeformułowując je na język ekonomii i polityki. Marks przejmuje „pałeczkę profetyzmu” od Mahometa i funduje gorliwą i bojową kontrreligię. Z trzech pierścieni wytapia czwarty. Fuzja roszczenia od prawdy i bojowości objawia się w nowej formie.

Tworzenie nowego człowieka przez komunistycznych zelotów skończyło się fiaskiem. Czy można wyciągnąć jakąś lekcję z tej budzącej grozę, znaczonej setką milionów ofiar praktyki? Sloterdijk nie widzi w historii magistrae vitae; upadek zbrodniczych reżimów nie uodpornia nas na ideologiczną pokusę. Porażka komunistycznego projektu nie oznacza też końca utopii, gdyż wyjałowiony aksjologicznie dobrobyt nie jest dla człowieka naturalnym środowiskiem życia. Ponowne zainteresowanie tradycyjnymi kodami religijnymi niesie ze sobą pewną szansę, pod warunkiem wszelako, że trwać będzie proces „cywilizowania monoteizmów”, który stracił rytm wskutek totalitarnej „polityki pośpiechu”. Ten cywilizacyjny proces polega na stopniowej przemianie monoteizmów w niegorliwe religie kultury, jak najdalsze od formuły walczącego uniwersalizmu.

To znamienne, że Sloterdijk unika takich słów jak fanatyzm, ekstremizm czy radykalizm. Odrzuca obiegowe określenia, które pomniejszają „suprematystyczną furię”, bo chce udowodnić, że tkwi ona w samym sercu religii. Gorliwy zelota, u którego „gniew, resentyment i ambicja idą przed wiarą”, nie jest dla niego postacią marginalną, lecz centralną. Dzięki takiej pracy pojęciowej wielowartościowość okazuje się sprzeczna z istotą monoteizmów, którymi rządzi „schemat Synaj”: zawarcie przymierza, jego zerwanie i odnowienie to pierwotna forma kolektywizacji, społecznej tresury i fobokracji, czyli rządów strachu.

W Gorliwości Boga istnieje jednak drugi, podskórny wątek — historia myślenia wielowartościowego. Jego szkołą były hermeneutyki biblijne i humor, a także to wszystko, co stanowi „potoczną stronę religii”: to rzeczywistość codzienna nasycona kultem i obrzędami, powszechne myślenie podporządkowane zasadzie tertium datur, życie w strefie pośredniej, z dala od wykluczającej pewności. To inny obraz, trudny do uzgodnienia z wizją odwiecznej walki o monopol na prawdę i domagający się tego, by wydobyć go spod naszkicowanej przez filozofa mapy bitewnej. Nie od dziś przecież i nie tylko w dojrzałych kulturach świata zachodniego religia oddaje się „interpretacji życia jako takiego — uprawianej w nierozstrzygalnej rywalizacji ze sztuką i z filozofią — zmaganiom z losem i trosce o rzeczy ostateczne”.

Peter Sloterdijk, Gorliwość Boga. O walce trzech monoteizmów, przeł. Bogdan Baran, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2013; Peter Sloterdijk, W cieniu góry Synaj. Przypis o źródłach i przemianach całkowitego członkostwa, przeł. Bogdan Baran, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2014.