Katarzyna Ślączka | Wiersze

Opowieści spomiędzy ścian

Luiza ma chłodne spojrzenie
i podarte pończochy zsunięte do kostek
mówi — dotknij mnie mocniej
tak by zapaliły się światła w oknach sąsiadów

jutro będzie zapominać

nawet pokolorowana naprędce skóra —
raz dwa trzy cztery pięć
sinych śladów na przedramieniu
zniknie pod bawełnianym rękawem

Luiza zniknie razem z nimi
na chwilę w zimnej wodzie umywalki
spuści odwagę i przeklnie

dotknij mnie mocniej
dotykiem który wyprowadza dzieci spod kołdry
każe patrzeć na czerń
oczom nieprzywykłym do ciemności

Olej na płótnie

źrenice potrafią być jak okna opuszczonych domów,
gdzie sen odchodzi ze ścian razem z tynkiem.

tam wszystko jest nieco mniej realne.
biały kożuch na stygnącym mleku,
smuga kurzu. w sączącym się z zewnątrz świetle
wyglądamy jak kobiety z obrazów Vermeera —

podczas gdy przyszłe dni zdają się już nie istnieć,
żyjemy jaśniej, niż można przypuszczać.
gasnąc w tajemnicy przed innymi.

pełni niewyklutych jeszcze stworzeń
i niepewności, od której puchną skronie.

Nie patrz w dół

Ostatniej zimy na tamtej ścianie
wisiało jeszcze lustro.
Żyły — odbicia poruszane światłem,
których pulsowanie miało coś z radości.
Lubiłam obserwować je z góry.
Aż do zawrotów głowy.

Co się zmieniło od tej pory?

Kilka pęknięć gdzieś w rogu, trochę nieśmiałych
strug czerwieni na bielonej wapnem fakturze.

Stado kroków w korytarzu na piętrze
swędzi jak gojąca się rana.

— Hej, mała, wyskoczymy gdzieś wieczorem?
Odmawiam. Wstyd mi, ale boję się wysokości.

Przydrożne bary końca świata

Niedługo w szklance z wychłodzoną herbatą zaczną pływać owady.
Wygłodniałe koty odejdą, by zdziczeć.

Opuściliśmy to miejsce w pośpiechu. Bez pożegnania,
jakby tylko na chwilę.
Latem, gdy śmierć zakażała lękiem.

I nawet jeśli nocami uczyliśmy się zasypiać, przed świtem
paląc opium w ogrodzie,
brakowało już rozmów, od których nie ropiałyby oczy.

Uznajmy więc, że wszystko co ważne jest nieoczywiste.
Być może wędrówka to nadal tylko wieczorny spacer po kuchni,
ciche kroki na patio, gdy nie można zasnąć.

Ale co jeśli – by ruszyć w drogę – musimy
wziąć lotniskowe światła za drogowskazy. Morskie latarnie,
dzięki którym możliwy będzie powrót do domu.

Z cyklu: Z dalekich podróży


Katarzyna Ślączka – ur. pod koniec 1990 roku w Szprotawie. Redaktor działu prozy „Portalu Pisarskiego”. Studiowała edytorstwo na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Zielonogórskiego. Publikowała m.in. w „Szafie”, „2miesięczniku”, „Inter-„ i „Sofie”.

Dodaj komentarz