Magdalena Lara | Muzealny speed dating

Krok 1. Wyguglać

Niepodważalnie internet stanowi dziś najbardziej popularny środek komunikacji1. Obejmuje nie tylko stosunki międzyludzkie, ale również kontakt pomiędzy różnymi placówkami i relacje człowiek–instytucja. Formy sieciowego porozumiewania się podlegają zmianom wraz z pojawiającymi się nowinkami technologicznymi. Stare metody szybko się dezaktualizują, wprawiając nadawcę i odbiorcę w stan ciągłej czujności i wyczekiwania.

Jak muzea w Polsce radzą sobie w sieciowym kontakcie z potencjalnym gościem? Czy są w stanie w pełni realizować swoje postulaty?

Jeszcze do niedawna muzea definiowały się jako miejsca odpowiedzialne za gromadzenie oryginalnych dzieł, opiekę nad nimi i udostępnienie ich zwiedzającym. W statucie The International Council of Museums, uzupełnionym w 1995 roku, instytucja muzeum została określona jako przestrzeń zajmująca się konserwacją, badaniem, edukacją i dokumentacją nie tylko kultury materialnej, ale również dziedzictwa cyfrowego (Zawojski 2006, 69). Rozpowszechnianie i ochrona treści wirtualnych zyskuje taką samą wartość co opieka nad obiektami realnie istniejącymi. Powstało pojęcie „muzeum wirtualnego”, które mieści w sobie ten nowy zakres działalności i który można tłumaczyć jako gromadzenie i udostępnianie informacji oraz dzieł za pośrednictwem internetu2.

Jedną z bazowych platform programowej działalności muzeów w sieci są strony internetowe. Powinny stanowić źródło wiedzy w kwestii podstawowych zasad funkcjonowania danej placówki oraz służyć jako narzędzie rozpowszechniania własnych zbiorów – czyli nadawania im równoległego życia właśnie w formie cyfrowej.

Część muzeów upublicznia ogromny zestaw materiałów wizualnych, które można wykorzystywać prywatnie i komercyjnie, drukując na koszulkach czy kubkach. Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku prowadzi jedną z największych wirtualnych baz muzealnych, w której znajduje się aż 437 920 rekordów [19.01.2017]. Zbiory mogą zostać udostępnione użytkownikom na różnych licencjach3, zarówno płatnych jak i darmowych. Podobną politykę prowadzi National Gallery of Art w Waszyngtonie4, oferując szerokie repozytorium sieciowe dzieł zdigitalizowanych w wysokiej jakości, które można pobierać również bez uprzedniej rejestracji na stronie placówki.

Z kolei Rijksmuseum w Amsterdamie umożliwia stworzenie własnego konta i prowadzenia w jego ramach podzbiorów, tzw. Rijksstudio, działającego podobnie jak znana użytkownikom sieci platforma Pinterest. Serwis nie tylko udostępnia dzieła sztuki, ale wręcz zachęca do ich przetwarzania, chociażby przedruku na obudowę smartfona5.

Wszystkie te elementy interakcji zbliżają witryny muzeów do serwisów społecznościowych. Muzea wirtualne nie tylko starają się uaktywnić odbiorcę, ale stają się środkiem autokreacji instytucji. Stawiają na indywidualizm – swój i swoich gości. Jak zaznacza Piotr Zawojski w  tekście „Wirtualna sztuka, wirtualne media”, jako kolejną ich cechę wymienić można intymność (Zawojski 2006, 71). Korzystając z cyfrowych platform muzealnych, zwiedzający odnosi wrażenie jednostkowego obcowania ze sztuką. Co więcej, nie musi fizycznie docierać do instytucji, co powoduje, że wirtualnych zbiorów może doświadczyć każdy, również osoba nieposiadająca odpowiednich warunków lokalizacyjnych czy, w mniejszym stopniu, ekonomicznych.

Wskazana przez Zawojskiego intymność brzmi stosunkowo niewinnie przy słowach takich jak podniecenie, fetysz, obsesja i ekstaza, które według Pawła Leszkowicza najtrafniej określają praktyki nowych muzeów (Leszkowicz 2007, 30). Erotyka w muzeum nie ogranicza się wyłącznie do wojerystycznego spojrzenia na dzieła sztuki, ale obejmuje nieskrępowane patrzenie na innych gości muzeum, przyjemność obcowania z najbardziej pożądanymi elementami popkultury – oryginalnymi budynkami, sławnymi kawiarniami, w których stołowali się najpopularniejsi artyści. Zdaniem Leszkowicza seksualny charakter instytucji muzealnych bezpośrednio wiąże się z rozwojem kapitalizmu, kulturą ekonomicznego i politycznego sukcesu.

Z jednej strony ów hedonizm, z drugiej wspomniana wyżej intymność, skłoniły mnie do próby przebadania stron internetowych polskich Muzeów Narodowych wedle scenariusza szybkich randek. Speed dating to metoda zawierania szybkich znajomości, najczęściej o charakterze matrymonialnym. Polega na krótkich, 3–5 minutowych rozmowach między uczestnikami sesji randkowej, po których osoby muszą zadecydować, czy chcą się skontaktować z rozmówcą poza akcją.

Czy wirtualne bazy polskich instytucji po pięciu minutach przekonają mnie do zapoznania się z nimi bliżej? Czy prezentują wyłącznie godziny otwarcia i statut instytucji, czy mogą pochwalić się dobrze udokumentowaną i przystępnie wyeksponowaną kolekcją? Jak prezentują się wizualnie?

Odbędę osiem szybkich spotkań z grupą muzeów z różnych miast: Krakowa, Poznania, Szczecina, Warszawy, Gdańska, Kielc, Wrocławia i Rzeszowa6. Które okażą się hot, a których nie będę chciała odwiedzić po raz kolejny7?

Krok 2. Przeskrolować

W zamieszczonej na kolejnych stronach tabeli przedstawione są materiały zebrane z wizyt na stronach internetowych polskich Muzeów Narodowych. Wyróżniam w niej dwie główne kategorie: takie jak „treść” (wszystkie dane graficzne, tekstowe, audialne) i „forma” (sposób przedstawienia i rozmieszczenia poszczególnych elementów).

W „treściach” znajdziemy podgrupy obejmujące: dostęp do podstawowych informacji takich jak statut instytucji oraz informacje niezbędne do bezpośredniej wizyty w placówce (ceny biletów, ulgi, godziny otwarcia, adres). Inną podkategorią, równie istotną, jest prezentacja zbiorów dostępnych zwiedzającemu. W tej sytuacji nie chodzi mi o umieszczoną na witrynie listę obiektów, ale ich wizualną dokumentację i sposób jej funkcjonowania. Oprócz bazy grafik wyróżniam jej podlinkowanie z publikacjami na ich temat oraz sposób korzystania z fotografii (pobranie pliku na użytek prywatny, komercyjny).

„Forma” dzieli się na „pomoc” i „web design”, kolejno oznaczające wszelkie udogodnienia dla osób z dysfunkcją wzroku i cudzoziemców oraz zgodność z ustalonymi standardami graficznymi. Dzięki tym ostatnim strona staje się dla użytkownika czytelna i intuicyjna, odbiorca ma szansę szybko znaleźć pożądane informacje, zarówno na pełnym ekranie komputera, jak i na tablecie czy smartfonie (Responsive Web Design8).

W kolumnie „kanały” znalazły się nazwy platform społecznościowych, których linki umieszczone są na stronie muzeów. Prezentują zabiegi muzeum dążące do utrzymania stałego kontaktu z widzem i próby komunikacji z nim drogami najbardziej rozpowszechnionymi.

Poruszając się w kategoriach speed datingu można powiedzieć, że pierwsza kategoria odpowiada podstawowym informacjom, jakie mamy o „rozmówcy” – imię, miejsce zamieszkania, life style, ale też dynamice rozmowy, jej „klejeniu się”, spójności i ciągłości. Drugą natomiast, „formę”, można przełożyć na język ciała kandydata, gestykulację i prezencję. „Kanałów” nie trzeba tłumaczyć – w obu przypadkach oznaczają to samo. Podanie numeru telefonu, zaproszenie do znajomych na Facebooku czy udostępnienie zdjęcia na Instagramie w przypadku muzeów i nowo rozpoczętej znajomości oznacza otwartość na nowe kontakty i zacieśnianie więzów.

Zacznijmy!

Zrzut ekranu 2017-05-01 o 17.31.00

Pierwszymi informacjami, jakie starałam się uzyskać ze stron Muzeów Narodowych, były dane dotyczące położenia placówki, jej godzin otwarcia i cen biletów. Znajdowały się one w różnych zakładkach: wizyta, dla zwiedzających, przewodnik, o muzeum, czasem dublujących się w kilku menu9. Potrzebne wiadomości udało mi się znaleźć względnie szybko na każdej z witryn.

Sytuacja zmieniła się kiedy zainteresowałam się misją instytucji. Aż połowa wybranych przeze mnie polskich muzeów w ogóle nie zdecydowała się na publikację statutu w formie cyfrowej. Istnieje możliwość, że taki plik osadzony został w którejś z podstron, do której ja, jako użytkownik, nie mam dostępu. Po wpisaniu słowa „statut” w wyszukiwarkę Muzeum Narodowego w Warszawie otrzymałam kilka wyników – w tym istnienie takiej zakładki jak „statut” pozbawionej jednak jakiejkolwiek treści.

W następnej kolejności postanowiłam sprawdzić funkcjonalność zbiorów cyfrowych placówek. Cztery instytucje z ośmiu badanych posiadają bazy z wizualną dokumentacją swoich kolekcji. Większość z nich uczestniczy w wojewódzkich projektach zrzeszających wiele obiektów z różnych miejscowości. Muzeum Narodowe w Krakowie przewodzi programowi „CYFROWE DZIEDZICTWO KULTUROWE. Platforma digitalizacji zbiorów muzealnych w regionie Małopolski”, którego partnerami są również: Muzeum Okręgowe w Tarnowie, Muzeum im. prof. Stanisława Fischera w Bochni, Teatr im. Juliusza Słowackiego w  Krakowie, Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie i Zamek Lipowiec, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej. Dzięki temu cyfrowa kolekcja może pochwalić się 146 563 udokumentowanymi zabytkami i jedną publikacją powiązaną z dziełem [18.01.2017]. W podobnej akcji udział bierze Muzeum Narodowe w Rzeszowie, którego kolekcja stała się częścią Wizualnych Muzeów Podkarpacia. Obecnie w projekcie znajdziemy około sześćdziesięciu eksponatów. Warto zwrócić uwagę, że każdy przedmiot nienależący do medium malarskiego został wykonany i udostępniony w podglądzie 3D. Daje to swobodę oglądania takich obiektów pod dowolnym kątem. Niestety brakuje podparcia modelu dodatkowymi materiałami zdjęciowymi, które lepiej oddałyby gramaturę zabytku – nie oddaje jej płaska tekstura nałożona na model.

Oprócz wspomnianych wojewódzkich projektów digitalizacyjnych działa ogólnopolski program e-muzea, w którym biorą udział różne placówki tematyczne, ale również badane przeze mnie Muzeum Narodowe w Szczecinie. Niestety cyfryzacja kolekcji jeszcze nie została ukończona (nie mogę również odnaleźć informacji, na jakim etapie znajduje się obecnie). Mimo to na stronie muzeum można odnaleźć pojedynczo sfotografowane dzieła sztuki i artykuły opisujące wyspecjalizowane działy muzeum.

Z kolei Muzeum Narodowe w Gdańsku sugeruje w kilku miejscach strony istnienie zbiorów on-line. Podane odnośniki nie zawierają jednak żadnych materiałów i odsyłają do strony startowej. Internauta nie otrzymuje żadnej informacji od administratorów co do stanu prac digitalizacyjnych.

Prawdziwą katorgą dla zwiedzającego stronę Muzeum Narodowego w Poznaniu będzie aplikacja „Wirtualne Muzeum”. Program pozwala na przemieszczanie się modelu użytkownika w cyberprzestrzeni muzealnej, działającej na zasadzie mapy Google Street View. Niestety, poruszanie się po tej wirtualnej przestrzeni wymaga ogromnych pokładów cierpliwości – awatar użytkownika nieprzerwanie obraca „głowę” podczas spoczynku. Utrudnia to zatrzymanie się przed konkretnym obrazem. Nie ma możliwości spokojnego przyjrzenia się dziełu, podejścia do niego. Część alejek w ogóle została wyłączona z trasy zwiedzania. Dodatkowo zmiana języka lektora, który towarzyszy nam w spacerze i opowiada o muzeum, powoduje, że cofamy się do punktu rozpoczęcia wycieczki. Zdecydowanie odradzam taką podróż. Szkoda, że oprócz niej na stronie muzeum nie ma dzieł zreprodukowanych w wysokiej rozdzielczości nawet w formie szczątkowej.
Dwie placówki upubliczniają bazy zabytków indywidualnie. Muzeum Narodowe w Warszawie prowadzi stronę zewnętrzną, na której możemy znaleźć skatalogowanych 30 626 obiektów [18.01.2017]. Dodatkowo istnieje możliwość zarejestrowania się w systemie i utworzenia własnej kolekcji z dostępnych zdjęć. Podobną opcję proponuje małopolski portal obsługujący zbiory muzeum krakowskiego.

Drugą instytucją, która prezentuje dokumentacje zbiorów, bez udziału w szerszych projektach wojewódzkich, jest Muzeum Narodowe w Kielcach. Choć, póki co, nie może pochwalić się bogatym repozytorium (obecnie wyszukuje zabytki spośród 331 obiektów), jej system, podobny do warszawskiego, małopolskiego i podkarpackiego, wydaje się działać bardzo sprawnie.

Nawet muzea, które nie prowadzą wirtualnych katalogów, zaznaczają gotowość do przekazania materiałów fotograficznych zainteresowanym. Często posiadają w swoich strukturach wyspecjalizowane jednostki, których zadaniem jest rozpatrywanie odpowiednich wniosków i formularzy oraz skonstruowanie indywidualnych licencji. Krakowska i kielecka platforma znacznie upraszczają tę formę – można pobrać zdjęcie ze znakiem wodnym i jako takim oficjalnie posłużyć się w działalności edukacyjnej czy prywatnie.

Widać tu wyraźną różnicę pomiędzy polityką Rijksmuseum czy National Gallery w Waszyngtonie a polskimi muzeami. Nie chodzi mi tutaj o liczbę i jakość skatalogowanych prac, ale o sposób ich rozpowszechniania poza zbiorem. Założeniem wspomnianych zagranicznych galerii jest nie tyle dokumentacja, ale nadanie dziełom sztuki kolejnych wcieleń. Bowiem prace pobrane i wydrukowane na obudowie smartfona powracają do świata materialnego, cyrkulacja sztuki pozostaje w ciągłym ruchu. W Polsce dzieła sztuki pozostają w muzeach, ograniczone zarówno ścianami instytucji jak i problematycznymi licencjami, znacznie redukującymi możliwości korzystania ze zbiorów cyfrowych.

Z braku profesjonalnych baz polskie muzea starają się przyciągnąć odbiorcę grami on-line. Memory, labirynty, ceramiczne puzzle, kolorowanki, ubieranki, proste rozgrywki platformowe – wszystkie te i wiele innych rozgrywek znajduje się najczęściej w dziale Edukacja. Choć gry mogą stanowić wyzwanie również dla starszych, z pewnością ta oferta nie wyczerpie ich oczekiwań.

Przechodząc do kategorii „forma”, chciałabym zwrócić szczególną uwagę na dwa elementy znajdujące się obecnie w standardzie projektowym stron internetowych: możliwość powiększania czcionki i zmiany kontrastu. Chodzi tu przede wszystkim o przystosowanie przekazu i publikowanych treści osobom z dysfunkcjami wzroku. Niestety, administratorzy niektórych witryn nie wprowadzili nawet jednego z tych udogodnień. Jednak znacznie bardziej zaskoczył mnie brak wyboru języka na stronie Muzeum Narodowego w Gdańsku. Na szczęście pozostałe muzea są co najmniej dwujęzyczne.

Gdańska witryna może być nieczytelna nie tylko dla obcokrajowców, ale nawet dla Polaków. Menu zostało wielokrotnie zdublowane, część podstron w ogóle się nie otwiera. Choć projektant starał się uzyskać prosty i przejrzysty model (monochromatyczny układ z jedną dominantą kolorystyczną określającą elementy interaktywne, płaszczyzny rozdzielone na wyraźne prostokątne pola), nie udało mu się stworzyć przyjaznego internautom środowiska. Najbardziej intuicyjne i czytelne strony utrzymują moim zdaniem Muzea Narodowe w Kielcach, Krakowie i Szczecinie. Znalezienie na nich wszystkich potrzebnych informacji nie nastręczyło mi żadnych problemów. Zaczęły się one pojawiać, kiedy użyłam innego urządzenia niż komputer. Tylko połowa z badanych przeze mnie instytucji może pochwalić się projektem strony, które bez problemu można przeglądać na tablecie czy telefonie.

Brak standardów Responsive Web Design to jeszcze nic straconego – zdeterminowany gość może odwiedzić konto muzeum na Facebooku, Instagramie czy kanał na Youtubie. Jeśli tylko te są na bieżąco aktualizowane, zwiedzający będzie czuł, że instytucja „żyje”, prężnie działa, zmienia się, wpisuje się w tempo (również tempo obrazów), w jakim funkcjonuje przeciętny odbiorca. Dzięki temu instytucja wydaje się mu oswojona i przyjazna. A ta ostatnia cecha połączona z otwartością, jak wspomina Zuzanna Stańska zajmująca się consultingiem technologicznym dla muzeów, powinna stanowić dla tych placówek priorytet. Nie tylko pomoże zdobyć nowych odbiorców dla sztuki, tym samym zapewniając muzeum przetrwanie, ale pozwoli na realną edukację z zakresu kultury wizualnej, która jest w Polsce szczególnie zaniedbywana (Wilkowski 2017).

Krok 3. Hot or not

Czy otwarte i przyjazne nastawienie może zapewnić powodzenie? Czy może stać się gwarantem kolejnego spotkania?

Nie da się chyba z pełnym przekonaniem odpowiedzieć twierdząco na te pytania. Oprócz otwartości oczekuję od stron muzeów konkretnych treści, twardych informacji. Najgorszymi rozwiązaniami są z pewnością ślepe ścieżki, puste linki oraz dezinformacja i chaos. Przypominają skierowanie randkowej pogawędki na kłopotliwe tematy, podczas których raz po raz „zapada taka niezręczna cisza”.

Najbardziej hot witrynami polskich Muzeów Narodowych są te należące do instytucji z Kielc, Krakowa i Warszawy. Mimo wciąż wąsko zdigitalizowanej kolekcji w porównaniu z galeriami zagranicznymi kumulują w sobie duży potencjał dobrze zaprojektowanej platformy interaktywnych zbiorów wirtualnych.

Zdecydowane „nie” chciałabym powiedzieć aplikacji „Wirtualne Muzeum” wspierającej Muzeum Narodowe w Poznaniu, oficjalnej stronie tejże placówki i innym: Muzeum Narodowego we Wrocławiu i Gdańsku. Tego typu prace digitalizacyjne powinny być znacznie wnikliwiej sprawdzane przez ekspertów, zanim sfinansowany zostanie projekt całkowicie nieprzystosowany do zasad cyfrowego świata.

Zdaję sobie sprawę, że powyższą pracę ogranicza bardzo silny rys indywidualnych preferencji. Również wybór ośmiu muzeów w Polsce mocno zawęża obszar badawczy, przez co praca ma charakter lokalny, a nie uniwersalizujący. Jednak serfowanie po stronach muzealnych ma w sobie coś intymnego, prywatnego i podniecającego, jak speed dating. W tej pracy reguła szybkiej randki odnalazła swoje pięć minut. Ale czy można się z tą metodą związać na dłużej?


PRZYPISY

[1]  Praca dotyczy instytucji znajdujących się w Polsce, na terenie Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych.

[2] Twórcy Tokio University Digital Museum proponują rozróżnienie między muzeum wirtualnym a cyfrowym. Według nich muzeum cyfrowe/digitalne zajmowałoby się połączeniem przestrzeni wirtualnej i realnej, łącząc je w jedną całość. Przykładem może użycie na fizycznym terenie galerii gogli HMD, dzięki którym widz, oglądając dany obiekt, może otrzymać o nim dodatkowe informacje w przestrzeni rozszerzonej rzeczywistości.

[3] Rodzaje licencji dostępne na stronie muzeum pod adresem: http://www.metmuseum.org/about-the-met/policies-and-documents/image-resources [dostęp: 16.01.2017].

[4] Repozytorium dostępne pod adresem:

https://images.nga.gov/en/page/show_home_page.html [dostęp:16.01.2017].

[5] Informacje o Rijksstudio dostępne na stronie muzeum: https://www.rijksmuseum.nl/en/rijksstudio?ii=0&p=0&from=2017-01-16T13%3A40%3A45.5474243Z [dostęp: 16.01.2017].

[6] Rzeszów będzie reprezentował projekt Wizualne Muzea Podkarpacia, obejmujący szesnaście instytucji muzealnych z województwa podkarpackiego. Oficjalna strona portalu dostępna pod adresem: http://wmp.podkarpackie.pl/o-projekcie/ [dostęp: 16.01.2017].

[7] Sformułowanie Hot or not odnosi się do aplikacji o tej samej nazwie, rozpowszechnionej w 2000 roku, polegającej na ocenianiu zdjęć zalogowanych osób albo pozytywnie (hot, ang. gorący, sexy) albo negatywnie (not, ang. negacja). Platforma jest uznana za protoplastę Facebooka.

[8] Responsive Web Design to koncepcja projektowania i wdrażania stron internetowych, która zakłada maksymalną optymalizację i dostępność bez względu na rozmiar urządzenia, na którym jest wyświetlana. Na każdym urządzeniu musi mieć nawigację, skrolowanie i wielkość czcionki przystosowaną do rozmiaru ekranu.

Źródło: http://jestem.mobi/2012/09/responsive-web-design-czyli-dlaczego-liquid-layout-juz-nie-wystarczy/ [dostęp: 17.01.2017].

[9] Na stronach internetowych wyróżniamy kilka rodzajów standardowych menu: jest to menu główne, najczęściej usytuowane na górze strony, menu boczne – po lewej bądź prawej stronie (niektórzy decydują się na obie), zakładki w stopce oraz, obecnie częściej spotykane, nawigacja w głównej treści strony.


LITERATURA:

P. Leszkowicz: „Erotyka muzeów: pomiędzy wojeryzmem a fetyszyzmem” W: „Muzeum jako świetlany przedmiot pożądania”. Red. J. Lubiak. Muzeum Sztuki. Łódź 2007, s. 19–31.

P. Zawojski: „Wirtualna sztuka, wirtualne muzea”. W: „Muzeum sztuki. Od Luwru do Bilbao”. Red. M. Popczyk. Muzeum Śląskie. Katowice 2006, s. 67–78.


ŹRÓDŁA INTERNETOWE:

Metropolitan Museum of Art , oficjalna witryna muzeum: http://www.metmuseum.org/about-the-met/policies-and-documents/image-resources [dostęp: 16.01.2017].

Muzeum Narodowe w Gdańsku, oficjalna witryna muzeum: http://mng.gda.pl/

Muzeum Narodowe w Kielcach, oficjalna witryna muzeum: http://mnki.pl/

Muzeum Narodowe w Krakowie, oficjalna witryna muzeum: http://mnk.pl/

Muzeum Narodowe w Poznaniu, oficjalna witryna muzeum: http://www.mnp.art.pl/

Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, oficjalna witryna muzeum: http://www.muzeum.rzeszow.pl/

Muzeum Narodowe w Szczecinie, oficjalna witryna muzeum: http://muzeum.szczecin.pl/

Muzeum Narodowe w Warszawie, oficjalna witryna muzeum: http://www.mnw.art.pl/

Muzeum Narodowe we Wrocławiu, oficjalna witryna muzeum: http://www.mnwr.art.pl/

National Gallery of Art w Waszyngtonie, repozytorium dostępne pod adresem: https://images.nga.gov/en/page/show_home_page.html [dostęp:16.01.2017]

Responsive web design, źródło: http://jestem.mobi/2012/09/responsive-web-design-czyli-dlaczego-liquid-layout-juz-nie-wystarczy/ [dostęp: 17.01.2017].

Rijksmuseum, oficjalna witryna muzeum: https://www.rijksmuseum.nl/en/rijksstudio?ii=0&p=0&from=2017-01-16T13%3A40%3A45.5474243Z [dostęp: 16.01.2017].

M. Wilkowski: „Muzea powinny być maksymalnie otwarte i przyjazne… – rozmowa z Zuzanną Stańską”. http://historiaimedia.org/2012/10/10/muzea-powinny-byc-maksymalnie-otwarte-i-przyjazne-rozmowa-z-zuzanna-stanska/ [dostęp: 18.01.2017].

Wizualne Muzea Podkarpacia, oficjalna strona projektu: http://wmp.podkarpackie.pl/o-projekcie/ [dostęp: 16.01.2017].

 

Dodaj komentarz