Pamela Kalisz | Perła odnaleziona „W Brugii” („Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj”, reż. Martin McDonagh, 2008)*

„Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” (2008) jest pełnometrażowym debiutem irlandzkiego reżysera Martina McDonagha i jednocześnie jedną z ciekawszych realizacji, jakie gościły na polskich ekranach kinowych w owym czasie. Choć obraz został wyróżniony między innymi przez Amerykańską Akademię Filmową, która nominowała go do Oscara w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny, to wydaje się, że film pozostał przeoczony przez wiele środowisk. Reżyser „Sześciostrzałowca” (2004) w swoim drugim filmie umiejętnie łączy elementy komedii kryminalnej i dramatu. Przenikają się one w każdej niemal scenie, zatem – adekwatnie do profilu ponowoczesności – trudno jednoznacznie określić dominującą w realizacji stylistykę. Obraz „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” stanowi bowiem swoistą kompilację schematów fabularnych i ikonografii.

Głównymi bohaterami filmu są Ken (Brendan Gleeson) i Ray (Colin Farrell), płatni zabójcy, którzy przybywają do Belgii na przymusowy urlop zorganizowany przez ich szefa Harry’ego (Ralph Fiennes). Podczas wypoczynku Ray ma się otrząsnąć z szoku związanego z wcześniejszym zleceniem, podczas realizacji którego mężczyzna przypadkowo postrzelił małego chłopca. Zestawienie dwójki nieszablonowych morderców z aurą tak dostojnego miasta, jakim jest Brugia, staje się mieszanką wybuchową oraz generuje doświadczenia pełne absurdu. W oczekiwaniu na telefon od swojego niezrównoważonego i budzącego grozę zwierzchnika bohaterowie oddają się zwiedzaniu okolicy, która oczarowuje, okazując się czymś więcej niż tylko zwyczajnym, miejskim tłem.

Parafrazując jedną z kwestii Kena, omawiany film i belgijskie miasto określić można w istocie snem, przenikniętym groteską i surrealizmem. Współczesne kino z pietyzmem przygląda się przestrzeniom miejskim, prezentując różne ich ujęcia. Obok strategii czyniącej miasto istotnym elementem filmowej diegezy nie można zatem przejść obojętnie. Ignorowanie miejsc filmowych wydarzeń (wybranych przecież nieprzypadkowo lub wręcz wykreowanych specjalnie na potrzeby konstrukcji fabularnej) zubaża odbiór i nie pozwala dostrzec akcentów stanowiących o aurze krajobrazu. Wizualne doświadczanie Brugii w „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” intensyfikowane jest jeszcze przez akompaniament muzyki skomponowanej przez Cartera Burwella, nacechowanej silną emocjonalnością. Już wstęp tej filmowej opowieści jest wizytówką miasta położonego w północno-zachodniej Belgii. Bohater wykreowany przez Colina Farrella w kilku zdaniach streszcza powód wizyty w mieście, o którego istnieniu nie miał wcześniej pojęcia. Kiedy towarzysze spacerują ulicami Brugii, wiadomo już, że to przestrzeń miasta nazywanego „flamandzką Wenecją” odgrywa tu najważniejszą rolę, a sposób rejestracji obrazu sugeruje zagubienie (również wewnętrzne) protagonistów. Już pierwsze sekundy filmu uświadamiają widzowi istnienie kluczowych opozycji, które początkowo ograniczają się do sposobu realizacji produkcji, sugerującego napięcie pomiędzy nocą i dniem, czernią i bielą, kłótnią i ciszą.

Partie dialogowe zaskakują umiejętnie wyważonymi proporcjami pomiędzy specyficznym poczuciem humoru, przypominającym nieco twórczość Quentina Tarantino oraz rytmem wypowiedzi. Pomimo wielu powtórzeń poszczególnych kwestii odbiorca nie czuje znużenia, a wręcz przeciwnie – pozwala reżyserowi wciągnąć się w misternie zaprojektowany świat, zaskakujący swoim heterogenicznym charakterem. Jak przypomina Tomasz Burdzik: „Przestrzeń nie jest czymś jednowymiarowym i jednoznacznym. Jej obraz zmienia się w zależności od obserwatora, obciążonego innym bagażem doświadczeń. Ale ciągle ten obraz jest istotny” (Burdzik 2014). Widz zaś oddaje się – w duchu postmodernistycznym – poszukiwaniom podobnych niuansów i konsumowaniu wykreowanych „obrazów dalekich miejsc” (Morley 2011: 32).

W trakcie pobytu w Brugii Ken reprezentuje stereotypową postawę turysty idealnego. Podczas zwiedzania przyjmuje nawet rolę przewodnika, przytaczającego fakty o odwiedzanych miejscach. W przeciwieństwie do urzeczonego miastem Kena, Ray do samego końca uznawać będzie Brugię za zapadła dziurę. Czy belgijskie miasto jest rzeczywiście piekłem, jak zwykł określać je bohater? Zasadność poczynionego porównania legitymizuje fakt, że przedstawione w filmie wydarzenia przypadają na okres bożonarodzeniowy. Duchowy wymiar wydarzenia może mieć znaczenie w kontekście rozważań głównych bohaterów na tematy egzystencjalne, związane przede wszystkim z sumieniem i moralnością. Ich wewnętrzne poszukiwania skojarzone są z punktami na turystycznej mapie miasta, które przypada im odwiedzić. Podczas jednej z wypraw bohaterowie mają nawet okazję zobaczyć kielich z krwią Chrystusa. Nie bez znaczenia jest także fakt, że właścicielka hotelu, w którym zatrzymują się protagoniści, ma na imię Marie i jest w zaawansowanej ciąży. Zestawienie reprezentantów wątpliwej etycznie profesji z atmosferą duchowych poszukiwań sprzyja dostrzeżeniu kolejnych filmowych opozycji – tym razem wyznaczonych na przecięciu cielesności i ponadzmysłowości, piekła i nieba czy wreszcie przemocy i łaski.

O wykroczeniu narracji poza konwencjonalną opowieść przekonują także elementy konwencji metafilmowej, zawierające się w czytelnych aluzjach bohaterów filmu czynionych odnośnie do obrazów realizowanych w Brugii. W kilku scenach „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” prezentuje się pracę ekipy realizującej film będący ukłonem w stronę twórczości holenderskiego reżysera Nicolasa Roega. Pracująca przy produkcji tego fikcyjnego filmu Chloë (Clémence Poésy) opowiada Rayowi o realizowanej właśnie sekwencji snu. Oniryczność i odrealnienie stale przenikają przedstawioną przez McDonagha Brugię. W miarę rozwoju akcji atmosfera staje się zresztą coraz mroczniejsza i do głosu dochodzą gotyckie korzenie miasta.

Brugia sama w sobie jest bohaterem filmu i na ekranie poddaje się ewolucji. Na początku jest pełna uroku, jednak z czasem staje się niemal tak niepokojąca jak złowieszczy Harry. W mieście tym zawiera się jednocześnie duży potencjał komiczny. Przykładem ilustrującym groteskowość świata przedstawionego i stanowiącym jednocześnie policzek wymierzony stereotypowo postrzeganym Amerykanom jest jedna z sekwencji zwiedzania miasta przez protagonistów. Ważnym punktem turystycznym znajdującym się przy obranej trasie jest zabytkowa wieża, w kontekście całego filmu będąca swoistym axis mundi, centrum obrazu filmowego, gdzie wszystko się zaczyna i kończy. Kiedy Ray, jako „najgorszy turysta na świecie” 1, czeka na towarzysza na zewnątrz obiektu, zaczepia go trzyosobowa amerykańska rodzina, której członków charakteryzuje znaczna nadwaga. Bójka, która wywiązuje się po nazwaniu rodziny przez Raya „bandą słoni”, przypomina rozbudowany gag ze slapstickowej komedii. Bohater, w którego wciela się Colin Farrell, łudząco przypomina w tej scenie Jacka Sparrowa znanego z kreacji Johnny’ego Deppa. „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” przepełnione jest podobnymi, prześmiewczymi wątkami, stanowiącymi przytyki w stronę Amerykanów. Ray często zachowuje się jak rozpieszczone lub znudzone dziecko, co zresztą wypomina mu Ken. McDonagh kreśli tym samym kolejną opozycję – pomiędzy dorosłością i dziecięctwem, stanowiącą złożone nawiązanie do wątku przypadkowo postrzelonego chłopca.

Postawy protagonistów pozwalają na odwołanie do teorii Zygmunta Baumana dotyczącej społeczeństwa ponowoczesnego, odznaczającego się epizodycznością zachowań, niekonsekwencją działań i przekonaniem, że w niepewnym, płynnym świecie, należy być człowiekiem elastycznym, zdolnym do przyjmowania różnych postaw. Podobny problem, jak ten dotyczący zdefiniowania gatunkowości filmu, pojawia się zatem przy okazji analizy niejednoznacznej osobowości bohaterów. W prezentowanym świecie odbywanie „pielgrzymki”, której towarzyszy nadrzędny cel podróży, nie ma już racji bytu, a jej miejsce zajmuje wędrowanie (Por. Bauman 1994: 10–14, 27–33). Ken reprezentuje typ osobowościowy turysty, który czuje się pewny swego „ja”. Nawet gdy stoi na grząskim gruncie, posiada świadomość tego, że ma dokąd się udać i że może wrócić do miejsca, w którym będzie bezpieczny. Owa pewność przyznaje mu prawo do porządkowania świata według własnych kategorii. Turysta płaci, a więc wymaga, aby świat, który odwiedza, był tego warty. Z kolei biorąc pod uwagę osobowość Raya, można uznać, że w jego zachowaniu manifestuje się typ włóczęgi, którego:

[…] pociąga niepewność jutra, ryzyko i ciągła adrenalina. Z racji swego usposobienia nie potrafi usiedzieć on w jednym miejscu, wobec czego pragnie być wszędzie naraz. Włóczęga nie zadowala się tym, że w ciągu dnia udało mu się pokonać kolejny etap jego wędrówki – każdy z nich szybko okazuje się nudny i prozaiczny. Esencją zaś życia, jego „poezją” jest nieustanne poszukiwanie przygód i wrażeń, gotowość do podejmowania szybkich decyzji oraz mobilność. Takie rozwiązanie sprzyja poczuciu bycia niewzruszonym wobec rozmaitych przykrości i problemów – otóż nieprzywiązywanie się ani do żadnych miejsc, czynności, ani tym bardziej do ludzi jest dla włóczęgów gwarancją spokojnego życia, pozbawionego niemiłych rozczarowań. W miejsce jakiegoś utraconego elementu życia, który obdarzyło się względną sympatią i umiarkowanym zaufaniem, włóczęga odnajduje inny, który wypełnia mu pustkę i odcina mu drogę ku rozpaczy (Akuszewska 2010).

Co ciekawe, dostrzeżoną w niniejszym tekście wielość wątków i synkretyzm motywów bohaterowie filmu potrafią wyrazić w jednym tylko zdaniu. Kiedy protagoniści uzgadniają, że spędzą dzień według planu Kena, Ray zakłada, że odbędą podróż szlakiem kultury. Ken oświadcza, że trzeba zachować równowagę między kulturą i zabawą. Ray polemizuje: „Coś mi mówi, że kultura weźmie górę nad zabawą”. To na pozór mało istotne zdanie jest kluczowe w kontekście całego filmu. W „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” rozrywkowy sztafaż i towarzyszące mu na pozór błahe rozważania są bowiem elementem szerszego porządku kulturowego, wyznaczającego interesującą płaszczyznę do badań nad kulturą popularną.

 

* Oryginalny tytuł filmu brzmi „In Bruges”.


PRZYPISY

[1] Ken wypowiada te słowa w odniesieniu do swojego towarzysza. Podkreśla tym samym brak zaangażowania Raya w zwiedzanie miasta.


LITERATURA:

Akuszewska: „4 typy osobowości według Baumana”, 2010, http://www.mojeopinie.pl/4_typy_osobowosci_wedlug_baumana,3,1266842139 [dostęp: 13.05.2016].

Bauman: „Dwa szkice o moralności ponowoczesnej”. Warszawa 1994.

Burdzik: „Przestrzeń i tożsamość. Refleksje z antropologii przestrzeni”, 2014, https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/3851/Przestrzen_i__tozsamosc_refleksje_z_antropologii_przestrzeni.pdf?sequence=4&isAllowed=y [dostęp: 13.05.2016].

Morley: „Przestrzenie domu. Media, mobilność i tożsamość”. Przeł. J. Mach. Warszawa 2011.

Dodaj komentarz