Paweł Nowakowski | Wiersze

Daty pewne, dwa słowa

Na swój sposób to oczywiste, kiedy nie patrzysz, kiedy nic to zbyt wiele,
a z każdą rozpoczętą godziną, na ostatnią chwilę, zaczynamy żyć własnym
życiem, powtarzając w kółko: a nie mówiłem? Może warto się postarać i wejść
w tę rachubę mocniej niż dotąd, walczyć o swoje miejsce w szeregu lub poza
nieszczelnymi oknami pociągu, korzystając z okazji, których przecież jest całe
mnóstwo; innymi słowy przypominać sobie o rzeczach, których nie należało
zmieniać, rzeczach będących zawsze pod ręką jak pierwszy wdech na świeżym
powietrzu, dosłownie i w przenośni pozbawionych zapachu dymu, chociaż
trudno nie mówić o wypaleniu w momentach, kiedy brak już słów na wszystko,
co łączy nas w pary, a więcej nie można powiedzieć, tym bardziej wybaczyć.

Z początku jednak bijemy się z myślą, w którą stronę powinniśmy się udać, bo
chyba nie udawać, że tym razem może nam nie być ze sobą po drodze, zwłaszcza
przy sprzyjającym wietrze i dobrze wróżącym, choć krotochwilnym spojrzeniu
na sytuację, w której przyszło nam oglądać stateczność przez dwie noce z rzędu;
rzeczywiście, to wszystko jest mile widziane wyłącznie na odległość i ciągnie się
całymi latami, a pozostałe pory roku to już inna historia: na resztę dni toczących
się w niedogrzanych przedziałach, na tę myśl od czasu do czasu, na kiedy indziej.

Siłą rzeczy oddajemy się zatem na języki i w ręce, które dotkliwie, starannie i nie
po raz pierwszy wybierają to, co naprawdę ważne – świat, jakiego wspólnie, poza
niezręcznym uściskiem palców, dłużej nie mamy chęci przesłaniać ani piersią, ani
klatką zamkniętą na pozostałe względy, i w zasadzie to tyle, chociaż trudno byłoby
oczekiwać więcej po krótkiej wymianie oddechów, trwającej ledwie połowę dekady.

 

Spis z natury

Prędzej niż później o własnych siłach stajesz na nogi i wiesz na czym stoisz,
więcej czasu poświęcając na możliwość wynikającą z pomyłki, kiedy jedna
ostateczność bezpowrotnie wyklucza wszystko, czemu naprzeciw mieliśmy

stanąć – w obronie porównań, które są czytelne do dzisiaj, oszczędnych, by
nie powiedzieć towarzyszących bliższemu poznaniu miejscom, gdzie jesteś
teraz, a ja byłem przedtem – z niczym się dłużej nie licząc, przy wychodzeniu

z twarzą lub bez grzebienia w wewnętrznej kieszeni, a jeżeli tylko wystarczy
szczerości nie w porę i zdań na jej temat nie do opisania, co wówczas zostaje
poza słowami, które łatwo przychodzą i odwagą zachowaną na kiedy indziej?

Prędzej niż zwykle masz odpowiedź na każdą z osobna próbę – czasu, jaki
czasem mieści się w dzień powszedni kosztem pozostałych, swoim kosztem –
aby dać więcej takich momentów, aby odbudować wrażenie tego, co jeszcze

pozostało w środku; mimowolnie przysługujących mu wydarzeń przyszłych
i niepewnych, a jeżeli jest to celowe, tym samym niezmienne jak stawianie
czoła w pojedynkę, na przekór, ratujemy oprócz wszystkiego – zupełnie nic.

Jedna myśl nt. „Paweł Nowakowski | Wiersze

Dodaj komentarz