Przemysław Suchanecki | Wiersze

Barok

Mogę zapisać spoconą sierść konia, kreślących figury,
figury kreślących i wbijanie gwoździa, członki informacji,
raz tylko, w cieniu głośnej partykuły, językiem bez złudzeń
na kartkę, którą zaraz zrzucę z wrzasku, w głębokość mandali.

 

Porządek ruchu

Spalona skóra pokazuje, że nie byliście gotowi
na porządek ruchu. Wręczyliście sobie nagrody
za najpiękniejszy most, był bankiet,
była tęsknota, otwarta jak róg skrzyżowania,
a zaraz potem – huk i wrzask.
Dopadł was porządek ruchu
– dwojenie się torów, trojenie się serc.

Magnolie

Magnolie kwitną nawet, gdy nikt nie patrzy.
Tak powiedział mi szum
wyłuskany sponad zmarnowania.
Od skaleczenia nie minęło wiele czasu,
na tym miejscu nie wyrosną już włosy, które znałem
– tak jest zawsze, gdy coś powraca w różnicy.

Motyw: sadzenie magnolii w odpowiednim miejscu,
takim, w którym będzie uwodzącą sztuczką
albo gdzie zakwitnie, gdy nikt nie będzie patrzył.

* * *

Nie obiecałem ci, że zniknę.
Larwy wciąż śliskie, bluszcz się pnie.
Mało tego, co trzymałoby mnie w skrzywieniu.
Przychodzę z wiankiem kwiatów.

Wyrywam cię z półgłośnej mantry,
którą dostałaś na pępkowym.

Wciąż nie odnaleziono

Wciąż nie odnaleziono słodyczy i fali rozpędu
jak w mieszkaniach niezajętych przez dziadka,
przestronniejszych, mieszczących więcej milczenia.

Blat jest zmacerowany, coś po nim chodzi.
Wszędzie, gdzie nie spojrzę, widzę nierówność.

Dodaj komentarz