Archiwa tagu: Nowacki

Dariusz Nowacki | Uczesać Shutego

Wielbiciel i niestrudzony propagator twórczości proroka z Nowej Huty pisał: „Intermedialność jest naczelną zasadą organizującą dzieło Shutego, (…) bez mocy wyrażania się w kilku mediach jego projekt nie miałby większego sensu” (Marecki 2005: 170). Owa „moc wyrażania się w kilku mediach” odnosi się do takich zakresów/dziedzin aktywności twórczej jak proza artystyczna, twórczość sieciowa i art-zinowa, film undergroundowy, fotografia, rysunek i malarstwo, aktorstwo (Shuty jako performer i showman), a nawet muzyka (Shuty jako kompozytor opery disco-polo). W innym tekście Marecki zauważył: „Dużym błędem krytyków literackich było ocenianie książek Shutego w oderwaniu od całego projektu (…), Shuty realizuje się na kilku płaszczyznach i dopiero one wszystkie składają się w jedną zwartą opowieść” (Marecki 2010: 233).

Czytaj dalej

Dariusz Nowacki | Sosnowiec jest jak… | Zbigniew Białas „Puder i pył”

Kulturalnym mieszkańcom Zagłębia nie ma potrzeby przypominać, czym stał się wydany przed dwoma laty Korzeniec Zbigniewa Białasa, a także zrealizowana rok później wersja teatralna tej opowieści; niezorientowani niechaj zerkną do Wikipedii, gdzie znajdą obszerne hasło opatrzone 57 przypisami (stan na koniec września br.). Czym zatem? Gigantycznym sukcesem — tak późno debiutującego autora, jak i prowincjonalnego Teatru Zagłębie, a może przede wszystkim samego Sosnowca, miasta, które — jak każda, nawet najbardziej zapyziała mieścina — chce być dumne, lecz żadnych powodów do dumy nie ma i, obiektywnie rzecz biorąc, mieć nie może. Może ostrożniej — istnieje wyraźny powód, tyle że dziś wydaje się tyleż niewygodny, co niecenzuralny. Do tej konstatacji za chwilę nawiążę.

Czytaj dalej

Dariusz Nowacki | Ukosem. Szkice o prozie

Ukosem, czyli jak? Na pewno nie z niechęcią, nieprzyjaźnie, co podsuwa frazeologizm „patrzeć/zerkać ukosem”, raczej ukośnie w stosunku do czegoś, po przekątnej. Oczywiście myślę tutaj o współczesnej polskiej prozie i zarazem o moim o niej pisaniu. Po prostu chciałem przedstawić pewną część własnych sprawozdań z lektur, a ponieważ musiałem wybrać ― książki i losy pisarzy w pierwszej kolejności ― dokonałem cięcia ukośnego właśnie.
Ciąć po przekątnej ― jeśli nadal odwoływać się do tej metafory ― to odsłaniać twórczość pisarzy, których się podziwia, nieledwie szanuje lub w ogóle się nie ceni, to wskazywać na zjawiska ważne i marginalne, sprawy przedawnione i aktualne. Zapewniam przy tym, że w ukośnym cięciu ― tak jak ja je rozumiem ― nie ma intencji polemicznej bądź wywrotowej. Nie chodzi mi zatem o podgryzanie zastanych hierarchii literackich ani o, jakkolwiek rozumiany, gest rewindykacji czy odnowicielski. Jeśli w ogóle tego typu operacje są dziś do przeprowadzenia, to tylko w ramach dużych przedsięwzięć monograficznych, w których próbuje się ogarnąć tzw. całość (której oczywiście ogarnąć nie sposób, ale próbować trzeba). Tymczasem niniejsza książka ― jak stanowi podtytuł ― jest zbiorem szkiców o polskiej prozie współczesnej, nie zaś raportem o stanie tejże prozy.

(fragment książki)